Reklama

Wyprawa wędkarska - Bryś

19/08/2016 22:14

 Czyli Bryś poraz kolejny... A miało być nowe nieznane łowisko , mimo tego że podobno byłem tam kilka razy w pobliżu. Co prawda  planowałem odwiedzić Morawę z rana w niedzielę po kilku latach przerwy,no ale może teraz po   kolei:
 Morawa była w planach na niedzielę samotnie, niestety siła wyższa skutecznie to uniemożliwiła więc pozostał poniedziałek i po długiej rozmowie z kumplem (Hajnelem) padło na ów dla mnie nieznany staw ale po zerknięciu na rozkład jazdy w swięta kumpel odpuścił- bo jakby wypadł ostatni "dyliżans" to 10 km z buta :-)
 Spojrzałem na gotowe kije i k...a nie odpuszczę ,byle gdziekolwiek - znacie pewnie te odczucie !! Pierwsza myśl to może jednak ta Morawa ale odliczając po godzince na dojazdy to pozostałoby góra dwie godzinki nad wodą.
 Co pozostało ? ano stary poczciwy bryś  ,zawsze pewny i w tym momencie dotarło do mnie jeszcze to że to może ostatnia szansa by widzieć go takim jakim jeszcze jest i nigdy już taki nie będzię (zresztą mnie to też dotyczy) ale nawias nieważny :-)
 Plecaczek na grzbiet kije w dłoń i do boju ,po piętnastu minutach jazdy jestem na miejscu.miejscu bardzo sentymentalnym bo tam właśnie po raz pierwszy w moim życiu (1978) zarzuciłem swój kij i to dosłownie bo był to bambus,co najlepsze pierwszy rzut dał wtedy pierwszą rybę w postaci karasia a dokładniej czterech, no ale może może dosć tych wspomnień bo te na szczęście zostaną a stawik nie bo czeka go REWITALIZACJA co mniej więcej równa się jak dla mnie z przeróbką na coś w stylu wanny przed wigilią.
 Z pewnością po tej naprawie wiele gatunków zniknie a jest tam tego sporo-od różanki po suma ale z drugiej strony trzeba ratować ten niby niepozorny zbiornik bo wody ubywa w zastraszającym tępie a zielsko to chyba z 50% objętości....
 Zająłem miejsce chyba najtrudniejsze ot taka południowo-zachodnia  płytka trzcinowa zatoczka . mało kto tam łowi bo i zaczepy , zielsko no i każda większa zacieta ryba wali w to natychmiastowo a naprawdę potworów tam nie brakuje (trzy dni straciłem by dopaść kumpla co mieszka naprzeciw i zrobić fotę z jego balkonu),to ta zaraz z brzegu..
 jeden zestaw to kulka a drugi lekki grunt ,na kulce dwa białe i kuku a na gruncie parę białych i chlebowa skórka - białe daję zawsze bo te ryba ma trudniej ściągnąć i dają moim zdaniem szansę na tzw.poprawkę co naprawdę sie sprawdza.
 Na pierwszy ogień oczywiście poszła gruntówka czyli jak wyzej : biale i skórka -dodałem jeszcze ziarenko kukurydzy tak dla jaj - sam lubię kanapki :-),centralnie w środek zatoczki i jak najblizej pasa trzcinek no i czas na kulkę i tym razem jeden biały i kuku ale ten zestawik już bardziej na czystrza wodę..Rzut plusk i kulki niema za to jest krasna pod dwudziestkę,zwiększyłem grunt do około czterdziestki i powtórka z tym ze tym razem natychmiasowy płynny odjazd ,coś holuję a tu bomba pod kij , zacinam i na szczęście nic wielkiego bo dwie ryby na dwóch kijach jednocześnie w takim miejscu to pewne wiazanie nowych zestawów :-(...
 Dałem rady : na kulce płotka a na gruncie całkiem przyzwoita krasna czyli jak na kilka minut nieźle. Odpuściłem grunt i zająłem sie kulą (na gruncik przyjdzie czas jak krasna się uspokoi)
 No i uspokoiła się jak słoneczko schowało się za drzewami,może nie tyle uspokoiła co zniknęła drobnica,brania spokojniejsze
ale pewne tak że znacznie wzrosła skutecznosć zacięć a częstotliwość zaczęła oscylować w okolicach pięciu minut czyli  ???CZAS NA GRUNT !
 Tym razem tylko białe i dosyć pokaźna skureczka poleciała do wody na sam skraj trzcinek,kij na podporkach i skupilem się znów na kulce.
Trzy krasne,płotka i karas z gruntu,kilka krasnych i tym razem krąpik z dna i tak aż do zmroku .
 W ogólnym rozrachunku dobiłem setki z czego ok.15 z gruntu - zabawa byla naprawdę przednia ale czegoś mi brakowało,po głowie chodzila mi myśl by mieć fotkę ukochanego BRYSIA z lotu ptaka na pożegnanie jaki był i nastąpiło olśnienie , przecież kumpel mieszka w pierwszym bloku od wody na 7-mym pietrze i balkon ma na staw,nie odpuszcze pomyślałem - ta fota jutro musi być !!!
 Niestety nie było go więc na drugi dzień prosto z roboty i jest JEST pożegnalna fotka a właściwie cała seria zdjęć z balkonu,szkoda tylko a może to i dobrze że drzewa od połnocy tak urosly ,bo mialem nadzieję uchwycić cały zbiornik ..na koniec tego spotkania( z kumplem po latach) przy lampce swojskiego wina i wspominkach pożegnałem się i udalem się do domu by to wszystko opisać

   ŻEGNAJ STARY BRYSIU :-(
 
P.S. ciekawe ile lat to wszystko będzie potrzebowało by się odrodzić

 Artykuł zgłoszony do konkursu tekst tygodnia

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama