Tym razem sobotnim telefonem Lech poinformował mnie o niedzielnym wypadzie na ryby. Na łowisko wybraliśmy „Olejarnię” w Pińczowie. Na tym starorzeczu rybka już się ruszyła i liczyliśmy na brania już większych ryb. Potwierdzeniem dla wyboru tego łowiska był nieudany czwartkowy rekonesans na zbiornik Skrzypiów i Pasturka. Przyszykowałem moją sprawdzoną zanętę LESZCZ BRASEM Bogusława Bruda, paczkę 0,6 kg płatków owsianych błyskawicznych, pęczak oraz większe opakowanie pinki którą miałem użyć również jako przynęta. Nad woda byliśmy o 6-tej, było zimno (3 stopnie C) i wiał lekki południowo-zachodni wiatr. Szybko wymieszałem wszystkie składniki mojej nęty dodając 2-ie garści ziemi z kretowiska, zwilżyłem ją wodą z łowiska a na koniec dodałem pinkę. Rozłożyłem swój bacik 7-metrowy CRYSTALIS z główną żyłką 0,16 XT, z przyponową żyłką 0,12 SIGLON, spławik o kształcie wydłużonej gruszki 1,5 g SPECJAL LAKE firmy EXPERT, oraz haczyk 10 OWNER. Ustaliłem grunt i zanęciłem kulami łowisko na ~11 metrze. Nadziałem 3-y pinki czerwone na hak i zarzuciłem. Na branie nie czekałem długo, zacząłem wyławiać krąpie i rzadziej ukleje. O 9-tej zaczął wiać silniejszy wiatr i zrobiło się przenikliwie zimno. Wtedy spostrzegłem lekko zatapiające spławik branie, przyciąłem, nastąpił odjazd w lewo. Przytrzymałem i wywlokłem niewymiarowego karpika. Niedługo potem branie wysadzające spławik przyciąłem i po krótkim holu ładna 25 cm wzdręga wylądowała w siatce. Z uwagi na przenikliwe zimno skróciliśmy dalsze wędkowanie i w dobrych nastrojach o 12-tej wróciliśmy do domów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze