A więc nadszedl dzien, w ktorym udalo mi sie wczesniej urwac ze szkoly, godzinka ciut po 12 i juz w domku, sloneczko pieknie swieci, mozna wybrac by sie na rybki :)
Po krotkim namysle spakowalem swoj ukochany latwy w transporcie teleskop i udalem sie rowerkiem na pobliski staw. Oczywiscie byl o tej godzinie okupowany ale znalazlem wolne miejsce by sie rozstawic.
Szybkie rozlozenie wedeczki, robaczek na haczyk i fru do wody. minelo sporo czasu a moj wynik wynosi okonka ok 10 cm :) alez ten maluch ladnie ubarwiony byl :)
Pan po drugiej stronie stawu wyciagnal ladnego linka a mi nic nie bierze, pelen nadziei siedze dalej. Niestety przez b. trudna sytuacje rodzinna (tata w ostatnim stadium raka) odpuscilem sobie w tym roku oplacanie karty gdyz jest to spory wydatek jednorazowo a leczenie duzo kosztuje. Wiec zostaly mi pobliskie stawy nie podlegajace pod PZW. Pewnie gdyby nie ta sprawa siedzial bym sobie teraz nad warta ze spiningiem i szukal drapieznika :) No narazie do stycznia musze obejsc sie malymi stawami, lecz zapowiadam ze od stycznia bedzie mozna mnie spotkac nad woda :)
Wracajac do tematu spedzilem nad stawem kilka ladnych godzinek i moj wynik to niestety ten maly okonek :) Jutro planuje powtorke z rozrywki :)
Zdjatka nie zamieszcze bo nie bylo zbytnio czego fotografowac :) Pozdrawiam :)
Komentarze