Oglądając filmy i tematyce wędkarskiej zauważyłem, że w krajach Europy Zachodniej jedną z podstawowych przynęt stosowanych podczas stacjonarnego łowienia szczupaków jest martwa rybka, do tego morska. Ciekawe, że w Polsce wciąż pokutuje przekonanie iż "kaczodziobe" można łowić wyłącznie na spining lub żywca. Polowanie na nasze ulubione drapieżniki z martwą rybką jako przynętom traktowane jest jako dziwactwo, a jeśli ktoś zakłada na haczyk śledzia bądź makrele, inni rysują sobie palcem kółka na czole. Wynika to zapewne z typowego dla wielu niewiary w nowości, jak i swobodnego podejścia do wiedzy przyrodniczej. Zdecydowana większość wędkarzy jest zdania, że polujący drapieżnika wykorzystuje wyłącznie zmysł wzroku, ewentualnie linie boczną. Tak więc można go skusić do brania jedynie na coś co się porusza, najlepiej jak najagresywniej. Nic bardziej mylnego! Niemal wszystkie zwierzęta drapieżne - nie tylko ryby, ale i ssaki, ptaki czy gady - bardzo chętnie pożywiają się padliną. Nic w tym dziwnego - mięso to mięso, a znalezienie martwej ofiary uwalnia myśliwego od konieczności tracenia energii na łowy. Tak więc nie istniej żadna przyczyna, by szczupak nie przekładał martwych ryb nad żywe - wynika to z prostej zasady oszczędzania energii.
Dobrze - powiedzą kolejni sceptycy - na "trupka" możemy się zgodzić, ale stosowanie ryb morskich, całkowicie obcych danemu akwenowi i nieznanych tutejszym szczupaków?! To nonsens! W tym przypadku kwestia jest bardziej skomplikowana. Przez lata uczono nas, że drapieżcy unikają ofiar, których nie znają. Według tej teorii najłatwiej skusić szczupaka na karasia w zbiorniku "karasiowym", na płoć w "płociowym" itd. Tym czasem badania etologów już jakiś czas temu pozwoliły na sformułowanie prawa "kuszącej nowości". To właśnie coś, co się wyróżnia, z większym prawdopodobieństwem padnie ofiarą drapieżnika (dlatego tak rzadko w populacji utrzymują się np.albinosy). Strategia "poszukiwania nowych źródeł pokarmu" okazała się ewolucyjnie korzystna. Zaś zaletą ryb morskich w porównaniu ze słodkowodnymi jest ich intensywny zapach, który do tego szybko się rozchodzi. Czy ma to znaczenie w przypadku szczupaków? Oczywiście - te ryby dysponują całkiem dobrze rozwiniętym zmysłem powonienia.
W świetle tego, co napisałem, wydaje się logiczne, że wybierzemy na przynętę rybę o intensywnej woni - śledzie, makrele, płastugi. Niektórzy zalecają nasączanie ich tranem lub zapachem krabowym. Możemy łowić na całe ryby lub ich kawałki. Technika łowienia jest bardzo podobna do żywcowego. Jeśli łowimy z brzegu, przyda się dłuższe wędzisko, dzięki któremu możemy lokować przynętę w wybranym miejscu. Gdy dysponujemy łodziom, kij musi być krótszy. Na filmach zauważyłem, że brytyjscy wędkarze bardzo chętnie stosują spławiki zaopatrzone w żagielek. Ma to swoje uzasadnienie - chodzi o to, by przynęta penetrowała jak największy obszar. Martwa rybka powinna unosić się nad dnem, gdyż wtedy jest najłatwiejsza do zauważenia. Ponadto przemieszczając się wydziela intensywniejszą, wabiącą drapieżniki woń.
A więc, wszyscy wędkarze z duszą eksperymentatorów - zachęcam do wizyty najpierw w sklepie rybnym, a potem na najbliższym łowisku szczupakowym. Życzę wielkich szczupaków na morskie rybki i nie tylko.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze