Reklama

Z Miedznej nad Zbiornik Sulejowski

11/06/2009 15:40
Ja z kolegą Motylem wybrałem się o 3.00 na zb.Miedzna Mur. podjechaliśmy od strony harcówki, było już sporo wędkarzy z Końskich,poszliśmy troszkę za nich i rozłożyliśmy swoje pickerki. Wiedziałem,że na Sulejów pojechał mój brat Robert z kolegą Edziem.Posiedzieliśmy z jakieś 1,5 godz. i normalnie lipa, jeden malutki leszczyk i dalej nic. Wziąłem telefon i dzwonię do brata,mówi,że pozarzucali wędki i nie mają żadnych brań, ale wędkarze z lewej strony ciągną co chwila leszcze,mówi,że byli całą noc.

Nie zastanawiam się długo mówię do kol. Motyla-taką ma ksywkę/że się zwijamy i pędzimy na zalew sulejowski do Zarzęcina. Zajeżdżamy na miejsce sporo wędkarzy,jest brat z kolegą i spotykam jeszcze Roberta Chmielewskiego i Mirka Gajewskiego, siedzieli całą noc i nic. Jest miejsce pomiędzy moim bratem a wędkarzami co łowią leszcze,myślę sobie-pasuje. Rozkładam swoje wędki,podpórki zakładam koszyczki na haczyk pinki i wio do wody. Spoglądam w lewo ciągnie leszcza nawet taki spory,u mnie nic,ale siedzę przy kijach.

Po jakimś czasie odwracam się w lewo, znowu koledzy holują leszcza, siatki w wodzie-mają po kilka sztuk. A u nas nic nawet nie ruszy. Idę się przejść z daleka widzę,że Mirek Gajewski coś holuje, myslę, że ma ładnego leszcza, kij wygięty, ładnie bije w dno,nagle luz i po wszystkim-był. Zmieniamy na kukurydzę, na ryż i nic, a koledzy po lewej znowu holują ładnego leszcza, widzę, że zaczynają się zwijać, wyciągają swoje siatki,mają po parę ładnych sztuk,a my nic. Zaczynam się robić senny, myslę sobie, że trzeba i nam się zbierać, składamy z Motylem sprzęt i w drogę do Opoczna. Jedziemy bez ryby, ale nie narzekamy,milo było posiedzieć nad pięknym zbiornikiem sulejowskim.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama