Reklama

Z pamiętnika wędkareczki - Wiosna

09/02/2016 22:33

Podchodzę cicho... na paluszkach. Na tyle bezszelestnie, na ile pozwala zrobić to podmokła gleba usłana gałązkami. Mlaszcze przy podnoszeniu nogi i chrupie podczas stawiania, choćby najostrożniejszego na jakie mnie stać. Wszędzie powalone drzewa, na brzegu i w wodzie, a ja jak w labiryncie śmigam między nimi z wędką uważając żeby zbytnio nie hałasować. "Zbytnio" to pojęcie względne. Powiedzmy, że decybeli tylko tyle ile jest niezbędne. 
Tu za tym drzewem, w rynnie na pewno coś siedzi, o a może tam za drzewem, coś prócz bobrów musi tu być. W końcu ta tama to nie tylko dom dla obsierszczonych "Bob"r"ów budowniczych". Zarzucam... pomimo "polarów" nie widzę za dobrze, co znajduje się głębiej, bo woda dzisiaj lekko trącona. Siedzi! Ale tylko wobler na gałęzi. Szkoda. A nie moment, gałązka już swoje odleżała i udało się odzyskać cacuszko. To był znak żeby więcej tu nie rzucać, a miejscówkę i tak już "spaliłam" kiedy odzyskiwałam woblerek.
Wyżej może coś strzeli, cierniczki są szczególnie aktywne na tym odcinku. Zobaczymy. Wobek w pudełku bezpiecznie poleży, a na końcu fluorokarbonu zadynda czarny paproszek. Twisterek, niby krnąbrny cierniczek penetruje pobliskie miejscówki, ale też nie prowokuje pstrągów to zjedzenia śniadania. A słonko już dosyć wysoko. Ani blaszka, ani woblerek, paproszek twisterek nie nakarmiły pstrągacza. Zrobiła to jeszcze inna guma, którą niedawno testowałam, ale niestety nie na moim wędzisku, a tak bardzo chciałam. ..
Dziewicza rzeka, tereny jak z bajki mimo, że mamy początek lutego. Ale śniegu zero, trawka pozieleniała. 
To jak postrzegamy wędkarstwo świadczy o nas samych. Być blisko świata. Temu sprzyja ten sport. I właśnie tego poszukuję. Nie przeludnionych plaż zasłanych śmieciami, nie wyścigów na miejscówkę i bojów o nią stoczonych, nie komercyjnych "przerybionych" sadzawek z rybami jak beczki spasionymi... mogę nie mieć kontaktu z rybą cały dzień. Nie brały? - to co? Ale je widziałam! Wiem, że są. Tylko nie umiem im dogodzić, lub akurat nie chcą tego co mogę im zaoferować i to też mnie "nie boli". Bo mogę być częścią tego świata!
Być na rybach tylko raz w tygodniu to stanowczo za mało, aby móc obserwować zmiany uczestnicząc w tym pięknym spektaklu. Można coś przegapić. Teraz wszystko zielenieje, zmienia barwy w kolory nadziei. Trzeba to chronić. 
Trzeba uważnie patrzeć, aby nie przegapić momentu kulminacyjnego kiedy pąki wystrzelą i wszystko gwałtownie się obudzi, a ryby wystartują do naszych przynęt jak torpedy! Teraz jest ta chwila kiedy jeszcze się wahają, moment zastanowienia "czy to już teraz?".
Zamyśliłam się i popłynęłam. Niekiedy myśli ciężko ubrać w słowa, a te następnie przelać na papier. To dlatego, że galopują. Galopują ku wiosennym podbojom. 
Czy też macie tak, że po prostu musicie usiąść i popatrzeć? Połączyć się z Naturą i poczuć jej tętno? Wiosno! Bardzo za Tobą tęsknię, tylko dlaczego zawitałaś w lutym? Czy to aby na pewno pora na Ciebie? A jeżeli się okaże, że Zima wrócić zechce czy nie poddasz się jej czarom? Zbędne nadzieje, ale przyjemnie było pohasać nad rzeką w słonka promieniach. 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama