Wakacje w tym roku postanowiłem spędzić na rybkach z małżonką i wnuczkiem 7 lat któremu zastrzepiam tzw bakstyla wędkarskiego Byliśmy nad jeziorem Wolsztyńskim , Woniejskim i w Dolinie Baryczy którą uwielbiam ze względu na piękno przyrody bezmiar ptactwa wodnego i niesamowite tereny no i koledzy połowić tam naprawdę można. Ale wracam do opowiadania więc jest sobota wnuczek już w piątek namawia mnie na wyjazd wiesz Dziadek tam gdzie kiedyś byliśmy taki piękny staw no wiem jest to łowisko Państwowego Gospodarstwa Rybackiego Karpik wKrośnicach . Wnukowi się nie odmawia więc pojechalismy zaczynam od tłumaczenia sam musisz sobie z rybką poradzić ale tak na wszelki wypadek dałem mu bardzo delikatną wędkę i malutki haczyk założył białego robaczka i zarzucił ja z moim sprzętem jestem stoisko dalej Małżonka na kocyku ot taka sielanka Po paru minutach wnuczek woła mam chyba coś pomyślałem jakaś płotka niech ją wyciągnie ale słyszę co nie dam Ci rady spoglądam i oczom nie wieżę wędka wygięta w pół Wnuczek takim stylem pompowania strasznie się męczy delikatnie mówię żonie weść podbierak i mu pomóż no i ku mojemu zdziwieniu Wnuczek naprowadził do podbieraka karpia 2,45kg była to jego pierwsza tak duża ryba złożyłem mu gratulacje i widziałem tą dumę na jego twarzy tego Dziadek nigdy nie zapomni i tego dnia złowił jeszcze 3 karasie 4 płotki no i co prawda mniejsze ale jeszcze dwa karpie i tym sposobem pokazał doświadczonemu dziadkowi gdzie raki zimują Dziadek złowił 1 lina i 1 karpia 1,25kg Teraz za każdym razem gdy jedziemy na ryby Wnuczek mówi mi Dziadek no i kto w karpiku był mistrzem .Koledzy Dziadkowie warto dla tego uśmiechu dla tej radości pojechać z wnuczkiem na rybki jest to coś wspaniałego no i trochę tez można się nauczyć na starość Pozdrawiam i imieniu mojego mistrza
Komentarze