Łowisko które opiszę to skupisko wód rzecznych a dokładnie rzeka Warta oraz jej starorzecza. Są to wody co do których mam szczególny sentyment, gdyż to tu szlifowałem swoje dzisiejsze umiejętności wędkarskie. To tu podczas upalnych letnich dni z całą moją rodzinką i rodziną brata Mirka spędzaliśmy wakacje pod namiotami. Piękne i dawne czasy. Są to wody które jak żadne inne udowodniły mi słuszność maksymy że bez nęcenia nie ma leszczy, choć w przypadku tych wód również innych ryb. Dwu – trzy dniowe nęcenie skutkowało zazwyczaj łowieniem pięknych egzemplarzy leszczy, dorodnych płoci oraz jazi. Zwłaszcza leszcze i jazie pokazywały na co je stać w rzecznym nurcie. Te same wspomnienia dotyczą starorzeczy rozciągających się na odcinku kilku kilometrów pośród łąk i lasów dębowych. Te ostatnie oddzielają Wartę od staruch pasem około 150 metrowym. Owe dęby były miejscem w którym rozbijaliśmy swoje namioty, gdzie cicho i w spokoju wypoczywaliśmy i planowaliśmy kolejne wędkarskie wyprawy. Gdy zawodziła starucha to wystarczyło zwinąć sprzęt, przejść pas dębów i już się wędkowało na Warcie. Dwa, trzy tygodnie pobytu pod namiotami umożliwiało nęcenie zarówno na starorzeczach jak i na rzece więc z dobrymi stanowiskami nie było problemu. Ryby jakie wtedy podchodziły w nęcone miejsca polecił bym wszystkim. Warta obdarzała kapitalnym leszczem, jaziem, płocią oraz krąpiem, i to jakim krąpiem. Podczas nocnych zasiadek na szczytach rzecznych ostróg na rosówki brały krąpie imponujących rozmiarów, takich krąpi od tamtej pory nie połowiłem choć wędkowałem w wielu miejscach w Polsce. Poranne wędkowanie na Warcie za leszczem którego stada właśnie w tych godzinach najchętniej żerowały. Chłód opadającej porannej mgły człowiekowi nie przeszkadzał kiedy na haku lądował kapitalny leszcz i podnosił adrenalinę. Godziny południowe i popołudniowe należały do płoci i jazi. Te ostatnie bardzo cwanie chowały się pod nadbrzeżnymi krzakami i to właśnie z tamtą trzeba było je wydostać. Starorzecza to kilkanaście zbiorników wody połączonych ze sobą naturalnymi kanałami. Wystarczy nieduże wezbranie wody przez rzekę a łączą się one z macierzystą Wartą umożliwiając staruchom na odświeżenie wody a rybom na odbudowę populacji. Wchodzą wtedy do staruch stada płoci, leszczy i ukleji a za nimi szczupaki i wszędobylskie okonie. Jedna ze staruch skrywa tajemnicę o której wie niewielu a mianowicie głęboki rów, pozostałość po dawnym korycie rzeki, dochodzący do 5 – 6 metrów głębokości i którego spady boczne usiane są pułkami. Kto znajdzie owe pułki i precyzyjnie położy zanętę ten przeżyje kapitalną przygodę wędkarską.
Łowisko to do dnia dzisiejszego godne jest polecenia zarówno spławikowcom jak i spinningistom. Obecnie uprawiając sportowo wędkarstwo nie mam zbytnio czasu na wypady w te piękne miejsca, lecz staram się choć raz, dwa razy w roku tam wędkować. Majestatyczne dęby nadal tam stoją, Warta płynie lecz już inna, powycinano nadbrzeżne krzaki, brzegi staruch ogołociły z drzewostanu bobry ale ryby nadal tam są i to dużo i duże. Przy pierwszych oznakach wiosny, przy pierwszych podwyższonych stanach wody na pewno się tam pojawię przed rozpoczęciem sezonu sportowego, by połowić płoć która zacznie wpływać do starorzeczy. Takie wiosenne wędkowanie zawsze optymistycznie mnie nastraja co do sezonu sportowego i wyników osiąganych podczas zawodów. Dojazd do łowiska bardzo prosty, po dojechaniu do Książa Wlkp. kierujemy się na Zaborowo a następnie na miejscowość Sroczewo i już można rozwijać sprzęt i wędkować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze