Jesien ma w sobie cos pociagajacego, zreszta jak kazda pora roku. Dla nas wedkarzy szczegolnie kojarzy sie ona z polowem ryb drapieznych. Ja osobiscie od poczatku przygody z wedkarstwem kazdy listopad poswiecalem metodzie spinningowej. W tym sezonie rozpoczol sie jednak moj romans z metoda gruntowa z uzyciem drgajacej szczytowki. Praktycznie 90 procent moich wypadow na ryby bylo nakierunkowane na polowy feederami. Co tu duzo mowic drgajaca szczytowka zaczarowala mnie bez reszty:) Wczoraj razem ze Szwagrem( mariospin ) odwiedzilismy jedna z ulubionych bylych zwirowni, liczac na brania drapieznikow. Ze spiningami w dloni przemaszerowalismy z dobrych kilka kilometrow, lowiac wszelkiej masci gumami i blaszkami....przepraszam probujac zlowic, gdyz zadnego efektu to nie dalo, zeszlismy z wody bez brania. Oczywiscie przez lata pogodzilem sie z tym, ze czasam, poprostu tak bywa, czy to dzien nie taki, pogoda, cisnienie, czy poprostu brak zerowania ryb. dla mnie zreszta sama okazja na spedzenie dzionka nad woda to kuszaca perspektywa wiec ok:) jednak po powrocie do domu znowu zaczely sie domysly co by bylo gdyby... na feederka w ten dzien poprobowac. Do takich refleksji naklonila mnie nowa dla mnie na tej wodzie miejscowka. Po pierwsze daleko od parkingu a co za tym idzie od innych kolegow wedkarzy. Po drugie najwazniejsze , jest tam kawal wody o glebokosci dobre 4 metry. Niby nie zas tak duzo jednak na tym zbiorniku przewazaja miejsca max. +-2 metrowej glebokosci... Ciekawe jest rowniez sasiedztwo duzej wyspy na srodku zwirowni. No i stalo sie, postanowilem wbrew poprzednim schematom zaplanowac kolejny wyjazd na polow bialej ryby z akcentem na ukochanego leszcza:) jezeli tylko pogoda na to pozwoli, sprobuje w nastepnym tygodniu wygospodarowac dzien na listopadowe polowy z drgajaca. Dla mnie jest to cos zupelnio nowego tak wiec teraz skupiam sie nad taktyka, tj. zaneta i oczywiscie przynety, chociaz tu akurat doswiadczenie podpowiada mi, ze bedzie to glownie miesko w postaci wszelkiej masi robactwa( pinki, biale, czerwone, moze ochotka...) Juz sie nie moge doczekac wyjazdu, i nawt jezeli gdzies tam przychodzi zwatpienie na zasadzie pewnie nic nie zlapie a tylko d... zmarznie, to mnie nierusza nic a nic gdyz jak pisalem wczesniej zaczarowala mnie...drgajaca szczytowka:)
Komentarze