--- długo myślałem czy podzielić się z Wami pewną smutna dla mnie wiadomościa i w końcu po paru dniach zdecydowałem się na to po dzisiejszym wypadzie.
jakby nie patrzeć to jestem tu ładnych parę latek i zżyłem się z tym portalem no i z Wami ALE PEWNA WIADOŚĆ MNIE DOBIŁA do tego stopnia że nawet odpalić kompa nie miałem ochoty ale tak było9 do wczoraj gdy mój stan psychofizyczny sięgnął dna.
Siedząc bez celu słuchając radia wpatrywałem się tępo w pewien obraz i stało się coś dziwnego ,nagle poczułem się lepiej, zajrzałem do małego pokoju skupiając uwagę na kijach wiszących na scianie po czym odpaliłem kompa i czytałem, przeglądając wątki na forum zainteresował mnie materiał na temat zimowych rzecZnych szupaczkow i okoni a po łbie zaczęła mi łazić Czarna Przemsza -stawy skreśliłem od razu bo pewnie pod cieńkim lodem co potwierdziły widoki nazajutrz z okien autobusu...
KLAMKA ZAPADŁA ! bez względu na wszystko jutro jadę.
Rano śniadanko,kawka przy audycji D.Sumińskiej pt"Wierzę w Zwierze"przegladzić sprzętu co by czegoś nie zapomnieć i w południe wyjazd.
Na miejsce docieram po trzynastej,rzut oka na rzekę z mostu no i nie za dobrze jak na mój gust troszkę niski stan wody ale co tam - ryby dziś się nie liczą no ale jakby coś zawisło byłaby to tzw. wisieńka na torcie :-)
Od razu skierowałem się w stronę mostu tam nie zdarzyło mi sie niemieć pobicia z tym że to nigdy nie był grudzień, kombinowałem jak i gdzie to tylko było możliwe ale jedynym efektem było odprowadzenie wirówki przez parę ciekawskich okonków...
Pod trzecim mostem zaliczyłem jednego - coś koło 12cm i jeszcze się spiał.
Do autobusu mam pół godzinki i postanawiam zrobić użytek z aparatu podarowanego przez brata (skomplikowany sprzęt) w końcu może to oswtatni wypad choc mam nadzieję ze nie i jeszcze nie raz Was pomęcze swoimi wypocinami :-)
P.S. Podsumowując pomogło
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze