Reklama

Zakup wędki

14/08/2015 06:45

Wędkarzowi zawsze brakuje sprzętu. Chyba tylko brak funduszy powoduje, żeby jego arsenał nie składał się z kilkudziesięciu wędek i podobnej ilości kołowrotków. Ponieważ jednak nie jesteśmy arabskimi szejkami nasze zakupy powinny być przemyślane. Zaoszczędzi to wielu nieporozumień i kłopotów zarówno nam jak i sprzedawcy. Gdy już zdecydujemy się na powiększenie naszego stanu posiadania na przykład o wędkę powinniśmy wziąć pod uwagę kilka aspektów zakupu. Podstawową rzeczą jest ustalenie przydatności wędki. Jaka ma być jej długość całkowita i ciężar własny, akcja, ilość, rozmieszczenie i rodzaj przelotek, długość dolnika (bardzo istotne), ciężar wyrzutowy wędki, miejsce umieszczenie mocowania uchwytu do kołowrotka, ilość elementów składowych, długość transportowa, rodzaj składu( np. teleskop czy nasadowa). Czy zależy nam na dodatkowym oplocie wzmacniającym blanki, no i wreszcie, do jakiej metody wędka ma być użyta. Poza tym pamiętajmy, że firmy konkurujące o klienta coraz częściej wypuszczają na rynek wędki, które można zastosować do kilku metod. Nie znaczy to jednak, że istnieją jakieś uniwersalne kije „do wszystkiego”. 

Kiedy już wybierzemy odpowiedni model wędki warto bardziej dokładnie mu się przyjrzeć. Lubię wziąć do ręki to, co kupuję, dlatego jestem umiarkowanym entuzjastą zakupu internetowego. Dlatego nigdy nie kupuję używanego sprzętu i z hm… niepewnego źródła. 

Reklama

Mój przyjaciel kupił ostatnio nową 7-mio metrową bolonkę firmy Shimano z „wyższej półki” od prywatnego sprzedawcy za 400 zł. Cieszył się jak dziecko z tego zakupu. Wszystko było w porządku do pierwszego ponad wymiarowego karpika. Wędka pękła w połowie jak zapałka! Komentarza przyjaciela nie będę cytował. Nie znaczy to, że cały sprzęt w Internecie jest kiepskiej jakości, ale zalecam ostrożność i kupowanie u sprawdzonych sprzedawców, albo od tych posiadających certyfikat dużego portalu (np. allegro). Niestety wraz z rozwojem Internetu pojawia się też coraz więcej naciągaczy. Szczególnie ostrożny byłbym w stosunku do „super okazji.” 

Jak wspomniałem ja należę do tradycjonalistów i lubię towar „pomacać.” Na co zwracam uwagę przy zakupie wybranego modelu wędki? Zaczynam od estetyki wykonania blanków. Głównie szukam rys i ubytków lakieru. Nie budzą mojego zaufania blanki łatwo uginające się pod naciskiem palca tym bardziej, jeśli mają opisany ciężar wyrzutu (w.g.) zalecany przez producenta powyżej 40 gram. Następnie przyglądam się przelotkom. Zwracam uwagę, na jakość omotek i lakieru oraz czy nie ma jakichś wyczuwalnych materiałowych zadziorów świadczących o bylejakości wykonania. Ważnym elementem jest uchwyt kołowrotka, który powinien obracać się z lekkim oporem. Świadczy to o dobrym spasowaniu. Pora na przelotkę szczytową. Zarówno w wersji niewzmocnionej jak i wzmocnionej zwracam uwagę na elementy mogące zaczepiać o żyłkę podczas wyrzutu. Ten niby drobny element stał się koszmarem niejednego wędkarza. Gdy jednak jest to jedyny mankament wymarzonego kija można za kilka złotych pokusić się o wymianę przelotki. Niestety wtedy w wypadku jakiejkolwiek reklamacji najpewniej nie zostanie ona uznana, ponieważ wszelkie indywidualne przeróbki są zabronione. 

Reklama

Po dokładnym obejrzeniu wszystkich elementów rozkładamy wędkę i wykonujemy nią kilka poprzecznych ruchów celem sprawdzenia czy nie ma podejrzanych stuków świadczących o złym spasowaniu poszczególnych elementów. Jeśli wszystkie testy wypadną pomyślnie kupujemy wędkę. Po takich oględzinach niezwykle rzadko zdarzają się reklamacje. Wspomniałem o nowościach konstrukcyjnych wędzisk. 

Niedawno nabyłem Impact Multi Tele Feeder Kongera. Ta wędka jest kapitalny przykładem ilustrującym innowacyjne rozwiązania w wędkarstwie. Dzięki trzem dobrze wyważonym topom i odpowiednio wyprofilowanym blankom może on służyć zarówno, jako picker na niewielkie i średnie rzeki o małym uciągu, cięższy feeder na duże rzeki o dużym uciągu oraz dzięki najtwardszej szczytówce świetnie spisuje się na wodach stojących z podwieszonym sygnalizatorem. Piękna praca przekłada się na skuteczne zacięcia nawet z dużej odległości! Opisywana wędka kryje jeszcze jedną niespodziankę! Można ją… przedłużać o pół metra! Jest to niezwykle praktyczne rozwiązanie, gdy tego wymagają warunki na łowisku. Na przykład, gdy łowimy w mocno zakrzaczonym terenie, albo chcemy zmniejszyć odcinek żyłki zanurzonej w rzece ze względu na prąd lub płynące wodne „śmieci.” Wydłużenie wędki nie ma wpływu na krzywa zgięciową, czyli po prostu na jej pracę .PB.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama