Zalew Sulejowski (zbiornik sulejowski, jezioro sulejowskie) - sztucznie utworzony zbiornik wodny położony w województwie łódzkim, w powiatach piotrkowskim, opoczyńskim i tomaszowskim, na terenie gmin: Mniszków, Sulejów, Tomaszów Mazowiecki i Wolbórz.
Powstał w latach 1969 - 1974 na skutek przegrodzenia Pilicy w okolicy miejscowości Smardzewice, w ówczesnym województwie kieleckim. Powstała tam betonowo-ziemna tama o długości 1200 m i wysokości 16 m, która przyczyniła się do powstania zbiornika o powierzchni 2700 ha, długość 17,1 km, maksymalna szerokość 2,1 km, średnia głębokość 3,3 m. Linia brzegowa zbiornika wynosi 58 km, z czego 11 km znajduje się na terenie gminy Wolbórz.
Powstanie zbiornika miało na celu zapewnienie wody pitnej dla Tomaszowa Mazowieckiego i Łodzi (pojemność przy pełnym spiętrzeniu wynosi 95 mln m³). Obecnie Łódź mało korzysta z wody ze Zbiornika Sulejowskiego, ponieważ posiada własne studnie głębinowe.
Zalew Sulejowski podlega Zarządowi Okręgu PZW w Piotrkowie Trybunalskim.
Choć występuje tu każda ryba, jezioro zasłynęło jako najlepsze łowisko sandaczowe w centralnej Polsce, może nie jest tak bogate jak zalewy na północy kraju, ale pozwalało łowić naprawdę ogromne ryby tego gatunku i w satysfakcjonującej ilości. Sandacze są jednak rozproszone – i choć słynne są wśród łódzkich, piotrkowskich i tomaszowskich wędkarzy okolice Tresty, Zarzęcina, Sulejowa i Mokrego, to także i tam trzeba się nieźle napływać, by zlokalizować stada mętnookich drapieżników. Zalew Sulejowski, choć płytki, jest najlepszym miejscem do nauki posługiwania się echosondą.
Odnalezienie sandaczy nawet na tak wąskiej kiszce bywa bardzo czasochłonne i niekiedy przekracza możliwości wędkarza przyjeżdżającego nad jezioro sporadycznie czy spędzającego nad nim kilka dni. Nie zniechęcam do poszukiwań, ale przestrzegam wszystkich, którzy liczą na łatwe i szybkie efekty: sulejowski sandacz bywa trudnym przeciwnikiem, a echosonda w pierwszej fazie „znajomości” jest raczej gadżetem, który bardziej utrudnia łowienie ryb, niż je ułatwia.
Zalew Sulejowski to genialne miejsce do nauki rozumnego posługiwania się sonarem. Dno charakteryzuje się mnóstwem rozmaitych wgłębień, wypłyceń, zatopionych sadów, fundamentów. Są obszary muliste i twardopiaszczyste, a nawet żwirowe. Jest wreszcie kręte koryto Pilicy – wystarczy kilkakrotnie przepłynąć w poprzek, by zobaczyć je wyraźnie jak na mapie sprzed zalania.
Niestety z roku na rok jest coraz gorzej gdyż zalew Sulejowski umiera. To jest fakt, który wskazują nie tylko turyści, przyrodnicy, wędkarze, zarządcy i właściciele mniejszych i większych ośrodków wypoczynkowych, ale i śmietanka krajowych naukowców, którzy na co dzień badają liczne zbiorniki wodne.
Od kilku lat plaga sinic, czyli królestwo bakterii toksynotwórczych, wyłącza zbiornik już na samym starcie sezonu letniego z kąpieli. Choć wydawać by się mogło, że turystów nie ubywa z plaż, specjaliści twierdzą, że jest coraz gorzej.
Ponadto sinice zabijają ryby, ptactwo i dotkliwie doświadczają grubszą zwierzynę, również tę domową.Główną przyczyną powstawnia sinic jest wprowadzenie do wody dużej ilości fosforu i azotu.Dzieje się to między innymi poprzez nawożenie okolicznych pól uprawnych.
Obecnie żadnej placówki samorządowej nie stać na jakiekolwiek rozwiązanie opracowane przez naukowców. Pieniądze może dać Unia Europejska, ale droga do nich jest skomplikowana.Być moze wkrótce się coś zmieni i znów będzie przyjemnie tam pojechać latem i poić się tym urokliwym zakątkiem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze