Zalew Zemborzycki to pięknie położony akwen w bezpośrednim sąsiedztwie Lublina. Jest to duży zbiornik ale niestety dosyć płytki , został wybudowany w 1974 , zajmuje obszar ok. 278 ha, jego długość wynosi 3850 metrów, szerokość - 1350 metrów, a głębokość – do 4 metrów (jedynie w okolicach zapory występuje kilkunastometrowa głębia, ale tam oczywiście nie wolno łowić). Dno jest w przeważającej części muliste.
Zapewne z powodu małej głębokości co roku boryka się z sinicami, zielenicami i okrzemkami których mimo różnorakich prób nie udaje się wytępić. W lecie woda przy brzegach przybiera kolor wręcz zielony i często pojawiają się w nim martwe, dryfujące ryby, przeważnie leszcze w które obfituje.
No ale to, że bezpośrednio sąsiaduje z Lublinem powoduje, że presja wędkarska jest olbrzymia i każdego dnia jest oblegany przez wędkarzy. W weekendy wręcz ciężko czasem znaleźć jakieś spokojne miejsce a w letnie noce można zauważyć mnóstwo świeczek na około zalewu, które oświetlają sygnalizatory brań, tzw. „piłeczki”.
Zbiornik zdominowały dwa gatunki ryb : Leszcz i Sandacz, z tym, że o ładnego leszcza jest już coraz trudniej, najczęściej obecnie nałowimy do woli „okazy” o wielkości dłoni albo takie do 25 cm choć trafiają się i naprawdę wielkie łopaty.
Poza leszczem, który zdecydowanie tu króluje i sandaczem jest też sporo karasi a także liny, płocie, karpie ( rzadko trafi się prawdziwy okaz ale są też takie dochodzące do 20 kg ), amur, węgorz, szczupak i sum. Ostatnimi laty związek prowadzi odłowy leszcza i zarybia zbiornik drapieżnikami stąd połowy na spinning i żywca dozwolone są na chwilę obecną dopiero od 1 czerwca. Podniesione zostały także wymiary ochronne dla drapieżników o czym napiszę dalej.
W asortymencie spinningisty najczęściej stosowane są przynęty gumowe, przeważnie wszelkiego rodzaju kopytka w jasnych kolorach. Łowne są też woblery i obrotówki. Moje ulubione miejsce na mętnookiego drapieżnika to okolice mola od strony lasu w Dąbrowie, ale trafić można na niego wszędzie. W najbardziej komfortowej sytuacji są oczywiście osoby posiadające środek pływający gdyż można wtedy łowić w starym korycie rzeki co z brzegu jest praktycznie nieosiągalne. Zawsze też stosuję wolframowy przypon, gdyż często trafimy na coraz liczniej występującego szczupaka a przy wielkim szczęściu możemy spotkać się z największą rybą naszych wód, czyli sumem, PZW ostatnimi czasy dokonuje dość sporych zarybień tym drapieżnikiem co ma ponoć pomóc w pozbyciu się masy skarłowaciałych leszczy.
Przy połowie na białą rybę najczęściej stosowana jest metoda gruntowa a za przynęty służą białe robaki, różne ciasta, kulki proteinowe, kukurydza.
Poza aspektem wędkarskim dla osób które chcą odpocząć bez wędki w dłoni jest też dużo innych atrakcji, jak wyciąg nart wodnych, baseny, wypożyczalnie sprzętu pływającego i rowerów.
Pozdrawiam.
Wyświetl większą mapę
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze