Reklama

Zamiast leszcza łapię pstrągi

27/01/2013 20:54
O gdozinie 9.15 zbiórka w samochodzie, zebrani, najedzeni i przygotowani ruszamy na pierwsze podlodowe łowy w tym miesiącu. Zrobiłem ( wcześniejszy wpis) ciasta wędkarskie, zaopatrzylem się i godinę spałem w aucie, podczas gdy tata prowadził. Dojechalismy na miejsce około godziny dziesiątej. weszliśmy na lód i zasiedlismy 10 metrów od brzegu. Tata postanowił łowić na spławik, zanęciliśm kukurydzą i ja tez zostawiłęm jedną wędkę na spławik i poszedłem z blachą nad czyjeś inne wczorajsze przeręble. ale było tylko jednow puknięcie. Czekamy godzinę, póltorej i mamy już wracać do domu, pijemy herbatę, i nagle rzucam obieraną mandarynkę za siebie bo mam branie!!! zacinam i po 5 minutach eidze pstrąga, jest to tzn. potok 42 cm i 400g. przyszwedł jakis in ny wędkarz i zasiadł z 15 m. od nas. i znowu mam branie, pstrąg tęczowy 37 cm. 350g. po pół godziny tata ma branie, chciaż chciał już wracać, i w przeręblu ryba się spięła, patrzymy, a haczyk zlamany izostał trzonek. czekamy, a ten wędkarz podchodzi do nas i pyta, czy porzyczymy mu kukurydzy, daliśmy kukurydzę i po 15 minutach pan ma branie, wędka zgięła się wpół i rybe juz widzimy w przeręblu , gdy nagle rzylka pęka, ta ryba była największa. Wracamy do domu, ale na szczęście nie z pustymi rękami. wracamy a tydzień, ale lepiej przygotowani na mróz.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama