Reklama

Zanęta halibut i karp

03/02/2014 11:51

W niedzielę 13.10.2013 otrzymałem zgodę od mojej małżonki na wypad na ryby jako że miałem tam spędzić chwilkę to przygotowania do wyprawy rozpocząłem już w sobotę pakując do pojazdu nazywanego przez nas pieszczotliwie złomkiem, większość sprzętu wędkarskiego.

Zanęta halibut i karp


Na tej wyprawię miałem zamiar przetestować skuteczność zanęty halibutowej firmy Venire. Z wyprawy zrobiłem niezła fotorelację prezentując posiadany sprzęt i zestawy. Nad wodę udałem się po niedzielnej mszy i w pierwszej kolejnosći rozrobiłem wyżej wspominaną zanętę jako że chciałem sprawdzić czy zachęci populacje karpi do wpłynięcia w łowisko nie wzbogacałem jej o żadne dodatki.
Na wyprawę zabrałem również swój tripod firmy Trend, sygnalizatory Konger IQ, podbierak karpiowy firmy Jaxon w raz z pływakiem, zestaw przynęt na które miałem łowić. I moje niezawodne karpiówki Jaxon Cantara 3,90 3,5lbs. Po rozrobieniu zanęty zanęciłem dwie miejscówki jedną na wypłyceniu a drugą na nieco głębszej wodzie.

Oba zestawy końcowe były konstruowane na leadcore firmy JAXON pierwszy przelotowo z romboidalnym ciężarkiem o masie 70g również firmy JAXON, a drugi z ciężarkiem na bezpiecznym klipsie 90g również firmy JAXON. Na pierwszy zestaw jako przynęty użyłem kulki firmy Venire truskawka-ryba i dodatkowo zawiesiłem siateczkę PVA wypełnioną pelletem i kawałkami wyżej wspominanych kulek. Zestaw posłałem na wypłycenie. W drugim zestawie za przynętę użyłem pelletu 16mm BigCarp halibut firmy Traper. Zestaw ten posłałem na głębszą wodę.

Włączyłem moje sygnalizatory IQ z centralką porobiłem kilka zdjęć i rozsiadłem się wygodnie na fotelu w oczekiwaniu na branie, zapadłem w spokojny i kojący sen z którego brutalnie wyrwało mnie branie, które było po jakiś 2 godzinach na zestaw z pelletem.

Karpik dzielnie odjeżdżał i wybierał żyłkę ze szpuli kołowrotka a sygnalizator wygrywał najpiękniejszą melodię dla naszych wędkarskich uszu. W sekundę oprzytomniałem i delikatnie uniosłem wędzisko do góry jednocześnie wyłączając wolny bieg i poczułem na kiju przyjemny ciężar.
Ryba poczuła opór i powoli na napiętej żyłce zatoczyła koło i przeszedłem do właściwej fazy holu, nie obawiałem się o zaplątanie w roślinność bo ta która występowała w zbiorniku zaczęła powoli opadać a karpik szedł grzecznie wierzchem i nic nie zapowiadało niespodzianek.
Postanowiłem się nacieszyć holem i tu tkwił mój błąd bo spryciarz wykorzystał to i nabrał siły na ostatnie harce i wywijając malowniczego młynka tuż przed podbierakiem wypiął się i uszczęśliwiony machając płetewką na pożegnanie zwiał nie chcąc dać się sfotografować.
Pozostawił jednak miłe wspomnienie i zmotywował do dalszych prób w tym dniu. Niestety ryby nie chciały się skusić na żadną z oferowanych im przynęt.
Oczywiście jak na złość co jakiś czas rzucały się w różnych miejscach zbiornika. Po zmroku zwinąłem się i wróciłem do domu. Z bateriami naładowanymi i szczęśliwy że mogłem dobrze zmarnować czas nad wodą.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama