Pomysł na przygotowanie zanęty zawodniczej narodził się z paru czynników. Miałem dość gonitwy za co rusz to nowymi gotowcami, dodatkami i propozycjami kolegów . Duży wpływ miała też kasiora, Ci, którzy biorą udział w zawodach to wiedzą o co chodzi jokers itd. Swoją przemianę zacząłem od inwestycji w parę książek i zaczęło się kombinowanie a przede wszystkim długie i wyczerpujące testowanie tych wynalazków kulinarnych. Przepis dotyczy leszcza , a raczej leszczyka, którego szukałem w nie głębokich ( 1.5 - 3 m) wolno płynących z dnem dosyć twardym miejscach. Nie było to łatwe wyzwanie , kosztowało mnie to dwa sezony , oj długie to były sezony. To co czytałem na tym portalu odnośnie zanęt i ich komponowania to pikuś z tym co opiszę, a raczej postaram się wyjaśnić. Zacznę od pieczywa, moim zdaniem spełniającym najważniejszą rolę: – placek drożdżowy wysuszony , zmielony i wyprażony na brązowo 0,50 kg - chleb orkiszowy wysuszony i zmielony 0,30 kg - ciastka o smaku maślanym wysuszone , zmielone i wyprażone 0.15 kg Zboża – kasza kukurydziana 0,15 kg - mąka kukurydziana 0,15 kg - soja zmielona dosyć grubo 0.10 kg - pestki dyni wyprażone i zmielone 0,05 kg Inne – wiórki kokosowe wyprażone 0,05 kg - glina rozpraszająca 0,20 kg Zapach to mieszanka wanilii 0,10 , cynamonu 0,05 , kurkumy 0,05.
Pieczywo ważyłem w stanie surowym a suszyłem naturalnie ( uwaga na prażenie , łatwo przypalić. Całość starannie wymieszać na sucho przy pomocy sita nie wcześniej niż dwa dni przed imprezą i szczelnie zamknąć. Warto zaopatrzyć się w klej bo z uciągiem różnie bywa, nie raz się o tym przekonałem karmiąc ryby dla sąsiada. Tak jak pisałem nie będzie to łatwe. Dla mnie to frajda i przyjemność i Wam drodzy czytelnicy życzę tego samego ,
Komentarze