Jest to mój pierwszy wpis , chciałbym w nim przedstawić jak zaszczepiłem mojego przyjaciela wędkarstwem . W dzieciństwie łowił on raz ryby z dziadkiem, nie pamięta czy coś złapał , ale pamięta że wędkarstwo mu się nie spodobało . Na rybach jako-tako się znał, ponieważ uwielbiał je jeść . Na każde moje pytanie : Idziemy na ryby? , odpowiadał : Nie chce mi się albo Przecież wiesz że ja nie łowię . Pewnego dnia, było to w 2009 roku , siedzimy u mnie w domu i głucha cisza , no to ja mówię Idziemy na ryby ? , na to Patryk ( tak nazywa się przyjaciel) odpowiada ""nooo doobra"" .A więc pożyczyłem mu wędkę i na ryby nad pobliską rzeczkę. W drodze mówiłem mu co i jak.Wypad był udany, złapał on kilka płoci . Widziałem że to mu się spodobało , a więć mówię to za tydzień znowu jedziemy na to odparł OCZYWIŚCIE . Podczas tego wyjazdu była niesamowicie brzydka pogoda, i to go zniechęciło po ok. 30 min łowienia wracaliśmy do domu . Była to długa przerwa w jego wędkowaniu . Dopiero jesienią 2010 roku kupił sobie wędkę . Była dobra pogoda , a więc ruszamy nad wodę . Niestety nic nie bralo . Powiedział on , że na razie daje sobie z tym spokój. Przełom nastąpił jesienią 2011r. , adokładnie pod koniec września,zapytałem się czy jedzie ze mną na ryby , ale tym razem na spinning. Odpowiedział to co zawsze : Nie chce mi się . Po 5 min walki na słowa wyciągnąłem go z domu. Ta metoda o wiele bardziej przypadła mu do gustu . Jesienią złapal szczupaka 63 cm , ze szczęścia myślałem że zwariuje. Powiedzial : Ale byłem głupi nie chcąc wędkować. Zaczął często chodzić na ryby, a nawet przychodził do mnie rano, kiedy ja jeszcze spałem żebym poszedł z nim powędkować .Wiele nauczyłem go o tym sporcie i wiele również nauczył się sam . Myślę że na forum jest wielu wędkarzy, którzy również zarażali tą pasją innych , albo sami zostali zarażeni. Pozdrawiam.
Komentarze