Na początku lipca postanowiłem wybrać się na kilka dni nad zbiornik Jeziory Wielkie. Słyszałem sporo o tej wodzie ale dopiero jak się przeprowadziłem i odległość do łowiska znacznie mi się zmniejszyła chciałem zobaczyć jak wygląda to jezioro i oczywiście miałem nadzieję, że spotkam się z tamtejszymi karpiami. Przede wszystkim muszę napisać, że pogoda raczej plażowa a nie karpiowa. Utrzymujące się upały w granicach 35st. Celsjusza dały się ostro we znaki. Dobrze, że moje stanowisko było w lesie i dlatego miałem ciągły cień, więc jakoś dało się wytrzymać. Łowienie w tym jeziorze jest dość trudne, gdyż trzeba szukać miejscówek blisko brzegu, albo wzdłuż niego lub na brzegu przeciwnym.
Tak też zrobiłem. Jedno miejsce wybrałem wzdłuż brzegu tuż przy liliach wodnych a drugie na przeciwległym brzegu jakieś 250metrów ode mnie. Nad nęceniem sam sie zastanawiałem czy ma być obfite czy też bardziej punktowe. Z tego co widziałem i się dowiedziałem w jeziorze jest mnóstwo drobnicy więc o przenęcenie niema obawy. Z drugiej jednak strony za dużo zanęty ściągnie mniejsze ryby lub same leszcze i płocie. Mimo wszystko zdecydowałem sie na skromniejsze nęcenie ok. 1kg zanęty w postaci pelletu i kulek na 1 zestaw. Już po pierwszej nocy miałem pierwszego karpia jednak nie przekroczył 10kg. Mimo wszystko pierwsza ryba pierwszej nocy bardzo mnie ucieszyła. Dzikie i trudne jezioro to i każda ryba cieszy nawet jeśli nie jest rekordowa. Kolejne dni i noce pokazały, że tylko ta pierwsza ryba nie przekroczyła masy 10kg, natomiast kolejne miały już po kilkanaście kilogramów.
Karpie dobrze reagowały na aromat róży oraz kulek z miksu Natural Food moczonych w dipie Squid & Octopus. Mocniej dopalone przynęty znacznie lepiej się sprawdziły w wodzie, która miała 25 stopni. Dopalone przynęty przyniosły więc zamierzony skutek. Zreszta całą zanętę mocno zalewałem boosterami nawet na 12 godzin przed nęceniem w celu aby jeszcze mocniej wchłonęły aromaty i znacznie dłużej później pracowały.
Wrażenia z tego jeziora były niesamowite. Las, cisza i spokój pozwalały nawet latem w miłej atmosferze połowić pięknych i walecznych karpi. Nie można także powiedzieć, że była to pełna sielanka, bowiem po każdego karpia musiałem wypływać pontonem. Nie było szans na wyjęcie ryby bezpośrednio z brzegu. Tuż po braniu karpie parkowały w kapelonach lub trzcinowiskach. Przez to hol był znacznie dłuższy i niesamowicie emocjonujący zwłaszcza, że ryby w Jeziorach Wielkich są bardzo waleczne. Wszystkie złowione karpie wydawały być dopiero pierwszy raz na haczyku, gdyż nie miały nawet najmniejszych śladów po wcześniejszym ukłuciu. Piękna i dzika przyroda dała mi niesamowite uczucie. Natomiast złowienie karpi w takiej wodzie to naprawdę frajda i satysfakcja.
Na koniec chciałbym dodać, że woda ta jest dość trudna. Jeśli chcecie tam sie nałowić ryb to po prostu tam nie jedzcie. Natomiast jeśli chcecie zapolować na duże i dzikie sztuki to serdecznie polecam tą wodę. Nad Jeziory napewno wkrótce powrócę mam nadzieję, że w znacznie lepszych warunkach pogodowych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze