W ubiegłą sobotę ursynowscy „moczykije” mogli już po raz piąty raz w tym roku wziąć udział w rywalizacji wędkarskiej, tym razem biorąc udział w zawodach w połowach metodą gruntową. Niemalże w centrum Warszawy, przy moście Siekierkowskim na oznakowanym wcześniej odcinku przepięknej, jeszcze dzikiej, ale niestety i zanieczyszczonej Wisły, stawiło się wielu objuczonych sprzętem kolegów wędkarzy, którzy po po losowaniu stanowisk przystąpili do przygotowywania smakowitych zanęt i przynęt. Czegoż tam nie było !? Różnej maści robactwo, płatki, tarte pieczywo, makarony, kiełże, jętki, pijawki, konopie, mleko w proszku, kukurydza, pęczak, gotowe mieszanki... W powietrzu unosił się miły aromat wanilii i innych sekretnych zapachów. Na znak dany przez sędziego wszystkie te rybie smakołyki powędrowały do wody, a rozgorączkowane spojrzenia zawodników z nadzieją skupiły się na szczytówkach swoich wędek. Zadrga, zatrzęsie, przygnie...? Biedne ryby, taki wybór na śniadanie... Na co się skusić ? Na białego robaczka ? na jędrną rosóweczkę ? a może coś z dań roślinnych ??? Tak więc niepewność i rozterki były po obu stronach żyłki. Wisła nie zawiodła. Już niebawem pierwsze złowione ryby trafiły do wędkarskich siatek. Leszcze, krąpie, płocie, sumy, okonie, klenie, jazie i wszędobylskie ukleje mogły zobaczyć jak wygląda rzeka „ z lotu ptaka „. A potem przekazać te wrażenia koleżankom, bowiem wszystkie rybki po dokonaniu pomiarów przez sędziego, powróciły w dobrej kondycji do wody. Jest już dobrą tradycją naszego Koła, że wszystkie zawody rozgrywane są zgodnie z zasadą – „nie zabijaj „ . Do klasyfikacji były przyjmowane wyłącznie osobniki wymiarowe i nie objęte okresami ochronnymi. Po raz kolejny okazało się, że w Wiśle jednak są ryby. Rzeka, od lat zatruwana ściekami, na wielu odcinkach niszczona przez zabiegi melioracyjne i budowle hydrotechniczne potrafiła się obronić przed skutkami działań człowieka i jest wodą czynną biologicznie i ichtiologicznie.
Po sześciu godzinach wędkarskich zmagań, każdy z uczestników zawodów dostał duży foliowy wór, rękawice ochronne i udał się w pobliskie chaszcze i na nabrzeże aby wypełnić ten wór różnymi śmieciami. A było co zbierać. Torby foliowe, butelki, puszki, opakowania po robakach i papierosach itp. Zebraliśmy kilkanaście worów i dzięki temu kilka hektarów nadwiślańskiego terenu zostało uprzątniętych.Część tych „ połowów „ można zobaczyć na załączonym zdjęciu. Bardziej efektywnych działań w utrzymaniu czystości nad wiślanymi brzegami domagamy się od władz miasta. Pora skończyć z oczekiwaniem na tzw.wysoką falę powodziową, która je w tym wyręczy.
Dopiero po tym ogłoszono wyniki zawodów i kol. Zbigniew Adamczyk – wiceprezes Zarządu Koła wręczył pamiątkowe nagrody i klubowe koszulki najlepszym w tym roku „ grunciarzom „
Zwyciężył kol. PIOTR GRZELAK, drugim był kol. DARIUSZ STEFANEK, a na trzecim miejscu uplasował się kol. KAMIL WALICKI. ( na zdjęciu )
Zawody były jedną z eliminacji do tytułu WĘDKARZ ROKU, który zostaje corocznie przyznany pod patronatem władz dzielnicy Ursynów i Redakcji „ PASSY „
Imprezie towarzyszyła jak zwykle miła, wesoła i koleżeńska atmosfera, a wynik rywalizacji nie był najważniejszy. Najważniejsze było czynne spędzenie czasu nad wodą w gronie ludzi połączonych wspólną pasją jaką jest wędkarstwo.
Kolejne zmagania wędkarzy z naszego Koła odbędą się we wrześniu na Mazurach. Porywalizujemy w połowach spinningowych i spławikowych. ZAPRASZAMY ! Bliższe informacje – www.ursynow.wedkuje.pl lub tel. 0-506 151 931 ( kol. Tomasz Kosiński )
Komentarze