Reklama

Zawody na jez. Mistrzewo - czyli złoto dla wytrwałych 28.06.15

04/07/2015 21:27

Z niepewnymi minami podążaliśmy rano w niedzielę 28.06.2015roku, drogą z Poznania w kierunku Gniezna. Padało. Zaciągnęło się już w sobotę i z małymi przerwami padało przez całą noc. Teraz też padało, padało to słabo powiedziane – lało jak z cebra. Nie mniej jednak, nie zważając na niesprzyjające warunki atmosferyczne , stawiliśmy się punktualnie o godzinie 7.00 w miejscu zbiórki – rybaczówce nad jeziorem MISTRZEWO. http://www.karpisko.najlepsza.pl/mistrzewo.htm

Przybyło nas 19 , by rozegrać kolejne zawody towarzyskie o Puchar Kierownika osiedla Władysława Jagiełły i Zygmunta Starego. Kilku kolegów zaspało, albo się przestraszyło pogody. Jeden zaniemógł po sobotnich „imieninach”. Prezes wita przybyłych, krótko omawia stronę organizacyjną zawodów , a gospodarz jeziora p. Jan JÓŹWIAK podaje informacje o jeziorze ( głębokość, rybostan itp. ), oraz o wynikach wędkarzy łowiących tu ostatnio. Podobno są tu karpie jak „parowozy”. Zobaczymy. Po losowaniu, ciągle w strugach deszczu rozchodzimy się organizować stanowiska, przygotować wędki i zanętę. Wzdłuż brzegu wyrastają jak grzyby po deszczu parasole. Jednak wilgoci nie da się tak łatwo uniknąć. Łowimy dzisiaj na dwie wędki, metodą spławikowo-gruntową, od godziny 8.30 do 12.30.

Reklama

Godzina 8.15 – hurra – przestało padać. Leciutki wiaterek idzie górą, gdyż jezioro położone jest w zagłębieniu otoczonym drzewami. Woda - tafla.

8.30 – początek zawodów. Łowimy. Ryby, a właściwie rybki biorą dość dobrze. Co z tego – sama drobnica i do tego jeszcze ta wszędobylska ukleja, której nie zaliczamy do wagi. A szkoda, bo ukleje są tu dorodne – wielkie jak śledzie. Gdzie te zachwalane karpie? Uprzedzając fakty powiem że największą rybą zawodów, leszczem 29 cm, mógł się pochwalić nasz od niedawna kolekcjoner pucharów w tej kategorii kol. Janusz MARCINKOWSKI. Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak wspomnieć, że były jednak spotkania z większą rybą – kol. Zbych holował i spiął tuż przy brzegu okazałego leszcza, a kol. Robert pomagając naszemu juniorowi Mateuszowi w holu zaciętej, konkretnej ryby, w końcu zerwał przypon.

Reklama

W miarę upływu czasu humory się nam poprawiają – czasami wyjdzie słońce, znikają parasole, a i mokre kurtki można podsuszyć. Było też trochę scen dramatycznych, gdy kol. Eugeniusz oczyszczając z trzcin swoje stanowisko paskudnie skaleczył rękę. Apteczka była na miejscu , a kol. Lidia Styperek wcieliła się w rolę sanitariuszki i sprawnie opatrzyła ranę. Jeszcze gumowa rękawiczka na dłoń i kol. Gieniu mógł dalej kontynuować wędkarskie zmagania. 

12.30 – kończymy łowienie – komisja sędziowska kolędując od stanowiska do stanowiska waży urobek wędkarzy, a następnie wypuszcza złowione ryby z powrotem w wody jeziora.

Reklama

I tu niespotykany zbieg okoliczności – kol. Jacek i kol. Zbych łowiąc na sąsiednich stanowiskach ( 19 i 20 ) uzyskali identyczny wynik – 2220 pkt. i zajęli w rezultacie wspólnie 5 miejsce. 

Zwijamy wędki, likwidujemy stanowisko - jeszcze rzut oka czy coś nie zostało i podążamy do rybaczówki, gdzie czeka na nas pyszna grochówka z tzw. „wkładką” ( kto był w wojsku wie o czym mowa ), a komisja podsumowuje wyniki.

Ostateczne wyniki 4 godzinnych zmagań z rybami są następujące:

I miejsce – kol. Maciej LENARCZYK – 4080 pkt.

Reklama

II miejsce – kol. Robert STYPEREK - 3150 pkt.

III miejsce - kol. Tomasz HENKA - 2500 pkt.

Wśród juniorów najlepszy był kol. Mateusz CZAPCZYK. Najgorszy wynik to 720 pkt. – czyli każdy coś złowił.

Prezes Koła gratuluje najlepszym, oraz wręcza puchary i nagrody. Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie i kończymy zawody.

W sumie nie było tak źle mimo, że zapowiadało się tragicznie.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama