Pierwsze zawody spławikowe naszego koła w tym roku rozegraliśmy na jeziorze ,,Zadworne" w Starym Suminie. Około godz 6,45 , przy pięknej słonecznej i bezwietrznej pogodzie, na miejsce zbiórki zaczęli przybywać pierwsi koledzy - przyszli uczestnicy zawodów. Kiedy o godzinie 7,45 sekretarz zawodów Jan Glazik zamknął listę startową okazało się iż pomimo wielu kolegów na parkingu - tylko 7 zawodników może wziąć udział w zawodach- bowiem reszta to członkowie zarządu, a Ci nie biorą udziału ,,w tych zawodach". Teraz odprawa - zresztą przeprowadzona tradycyjne przez naszego prezesa Kazia Banacha. Co łowimy, jak , wymiary ochronne , czas trwania zawodów, sygnały itd. Kolej na losowanie stanowisk i każdy uczestnik melduje sekretarzowi o swoim stanowisku - będzie to potrzebne później przy ważeniu ryb na stanowiskach wędkarskich, kiedy to komisja wagowa będzie czyniła swą powinność . Teraz to już wymarsz na stanowiska, a tam przygotowanie stanowisk i oczekiwanie na pierwszy o godz 7,45 sygnał do nęcenia. 8,00 dwa sygnały - rozpoczynają zawody, przynęty do wody. Pierwsze ryby które meldują się na haczykach to przede wszystkim ukleje, zdarzają się płotki, tylko , że coś tak mało ,,wyrośnięte", a także nie wymiarowe wzdręgi i pistoleciki okonki. Wygląda - przynajmniej na początku zawodów ,że : wygra ten kto umie łowić ukleje. Zawody trwają, a nad wodą jakaś cisza, czyżby to skupienie nad spławikiem tak ich uciszyło. Czas płynie , a ja widzę , że te ukleje to też jakieś niedorostki, oj dużo tego będzie potrzebne do wygrania. Godzina 11,00 - sygnał - koniec zawodów. Komisja wagowa w składzie : Mirek Smoleń - przewodniczący, Artur Gostomczyk i Stasiu Kuczer z listą startową zresetowaną stanowiskami od 1-7 , aby było łatwiej udaje się na stanowiska. W krótkim czasie kończą swą pracę , a zważone rybki wracają do swego środowiska. Wyniki wędrują do sekretarza Janka który przy pomocy laptopa i drukarki w błyskawicznym tempie ,,ma wyniki". Teraz to już tylko Mirek odczytuje kolejność , a koledzy z ,,puli" wybierają dla siebie nagrody Teraz to już same przyjemności. O kiełbaski jak zwykle zadbał kolega Heniu , grilla Stasiu, a kawusię Wiesiu. Biesiada przy tak pięknej pogodzie potrwała prawie 2 godziny, jakoś tym razem nikomu nie spieszyło się do domu. Był czas na podzielenie się różnymi problemami które narosły od ostatniego naszego spotkania na walnym zebraniu. Wszystko co dobre musi się skończyć. Spotkamy się już w najbliższym czasie bo za tydzień na zawodach aktywu naszego koła - tym razem na jeziorze ,,Chłodnym". Lista startowa w załączeniu.
Komentarze