KONIEC SEZONU WĘDKARSKIEGO W NASZYM KOLE. O godzinie 8,00 spotykamy się na parkingu jeziora Chłodnego w Starym Suminie by rozegrać ostatnie dla nas zawody o ,, Mistrza spiningu j. Chłodnego. Jezioro i otoczenie przywitało nas względnym spokojem. Drzewa w większości już potraciły liście tylko olszyny jakby nie czuły jesieni są w zielonej szacie. Trzcina ma barwę starego złota i nawet ptaki się z niej wyniosły, błoga cisza. Wodę marszczy lekka bryza, a temperatura waha się w granicach 4-5 stopni Celsjusza, a wczoraj o tej porze było minus 5. Czy ta przyjazna pogoda utrzyma się do końca naszych zmagań ?? Na wodzie i pod- buszuje perkoz. Czy wyprzedzi nas i wyłowi ostatniego drapieżnika ??? na pewno NIE !!!Ale- tradycyjnie - zapisy u sekretarza Janka Glazika . Okazuje się ,że na starcie brak kilku twardzieli. W zawodach weźmie udział tylko, a może aż 8-miu zawodników w tym koleżanka Grażynka. Losujemy kierunek łowienia . Polega to na tym , że : koledzy którzy wylosowali numery parzyste będą okrążać jezioro w prawo, nie parzyste- w lewo. Teraz odprawa ,,domena naszego prezesa Kazia Banacha" . Co łowimy ? Wymiary ochronne , punktacja : za gram okonia - 2pkt, szczupak 1 gr to 1pkt. Innych drapieżników to się nie spodziewamy , choć w tej wodzie żyją przecież pstrągi tęczowe. Wszyscy wiedzą co czynić - RUSZAMY!!. Idący w prawo nasz nowy kolega Paweł Pędrasik już w czwartym rzucie zacina szczupaka. Szczęściarz czy może pechowiec - szczupakowi brak prawie 3cm do wymiaru. To jedyny jak na razie sygnał o złowieniu ryby. Wszyscy kombinują : różnego rodzaju i maści gumy, woblery , obrotówki , a także sławne już wahadłówki, wszystko to wędruje do wody , a wyniki ?? MARNE !!! CISZA !!! Woda jakby zaklęta , nie chce ujawnić swych rybnych zasobów. Mówią nadzieja umiera ostatnia. Tak i my nie poddajemy się systematycznie biczujemy tę wodę, ciągle z tym samym skutkiem- zero brań. Idący przede mną kolega Bogdan coś sobie pod nosem opowiada. Dochodzę do niego , a on . Złowiłem potwora !! Chyba normalny ?? Jakiego potwora ?? Złowiłem szczupaczka - takiego - ok 20cm. Ty wiesz on tak na mnie patrzył, jakby chciał mnie zjeść i najchętniej to odgryzł by mi palec jak śmiałem go złowić . Ha ha ha !! Zawsze mówię przygody muszą być. Czas jednak jest nie ubłagany- mijają trzy godziny przeznaczone na łowienie. Niestety brak konkretnych wyników i pucharu nikt nie zabierze , a nagrody ,, podarowane przez sklep zoologiczno wędkarski państwa Iwickich z Tucholi" musimy rozlosować. Teraz to już tylko biesiada i rozmowy: co się dzieje, co z tymi rybami? Wszyscy są tego samego zdania : zbyt duża presja wędkarska, nikt nie da rady upilnować tych którzy cichaczem zabierają nie wymiarowe ryby. Jak tego uniknąć ?? Wspólnie planujemy harmonogram zawodów na przyszły sezon. Zastanawiamy się co poczynić by w zawodach brało udział więcej naszych członków??
Komentarze