Ostatnia eliminacja Spinningowego Grand Prix Polski w sezonie 2008
Dwa śląskie zbiorniki zaporowe Przeczyce i Dziećkowice, były areną zmagań czołowych polskich spinningistów podczas Zawodów Spinningowego Grand Prix Polski o Puchar Katowic, które odbyły się w dniach 19-21 września. Ponieważ dla wielu startujących była to ostatnia szansa na podreperowanie swojego dorobku punktowego w klasyfikacji na rok 2008, Śląsk odwiedziło doborowe towarzystwo. Zawody odbyły się w dwóch siedmiogodzinnych turach z łodzi na żywej rybie.
Od piątkowego popołudnia, kiedy to jadąc na zawody wsiadłem do samochodu na warszawskim Mokotowie, aż do niedzielnej nocy, kiedy to po zawodach wysiadłem z samochodu na warszawskim Mokotowie... niebiosa postanowiły w całej Polsce obficie podlewać kwiatki. Deszcz, deszczyk, kapuśniaczek, mżawka, wreszcie ulewa. To słowa przewodnie, towarzyszące nam podczas śląskich zawodów. Nawet przechodzenie z kwatery do samochodu lub na posiłki było zdecydowanie mokre. Ale dobre ubranie, adrenalina i duch sportowego wędkowania, skutecznie zagłuszyły niedogodności pogodowe.
Losowanie było dla mnie szczęśliwe. W pierwszej turze los przydzielił mi na łódkę Radka Śmiejkowskiego, czołowego spinningistę Polski, drugą turę miałem okazję spędzić w towarzystwie czołowego wędkarza Mazowsza Ryszarda Łyżniaka.
Dzień pierwszy, sektor Przeczyce. Zbiornik zaporowy na Czarnej Przemszy - 510 hektarów wody – równanie z wieloma niewiadomymi.... Ostatni raz łowiłem tam w 2003 roku, na treningu przed GP Polski złowiłem sandacza 3,90 kg i od tamtej pory... nie miałem kontaktu z rybą. Postanowiłem jednak nie poddać się i udawać przed samym sobą, że jest świetnie! „Przedmeczowe” narady i konsultacje wskazywały na równe dla wszystkich szanse...ryba gryzła średnio. Świetna atmosfera stworzona na łódce przez Radka Śmiejkowskiego, spokój, brak typowego stresu związanego z presją wywieraną przez przeciwnika, a także łatwa miejscówka (okolice pomostu przy zaporze) wystawiona mi przez Grzegorza Zarębskiego, zaowocowały ośmioma okoniami i szczupakiem, co dało mi 5 miejsce w sektorze.
Dzień drugi, sektor Dziećkowice. Zasilany przez Sołę sztuczny zbiornik zaporowy (powstały poza korytem rzeki) charakteryzujący się niezwykle czystą wodą, pięknymi okoniami i...wszechobecnym drobnym piaskiem. Po treningach i po pierwszej turze okazało się, że szczupaki i okonie przebywają głównie w zielsku na lekkich muldach i wypłyceniach. Srebrna obrotówka nr 3 lub 4 z lekkim czerwonym akcentem, wolniutkie prowadzenie nad dywanem podwodnych łąk i...konsekwencja były receptą na sukces.
Mistrz Remek Litwiński podszepnął mi gdzie łowić i... wystarczyło tego nie zepsuć. Rysiek Łyżniak cierpliwie pozwolił mi manewrować łódką na przestrzeni 50 m2 przez 7 godzin (!) Ryby były w łowisku, zmienialiśmy im tylko kąt podania przynęty. Wprawdzie nie żerowały tak chętnie jak pierwszego dnia, jednak małymi grupkami odprowadzały przynętę i od czasu do czasu trącały ją zamkniętym pyskiem. Dwa szczupaki i okoń (trzeci szczupak wybrał wolność) zapewniły mi 3 miejsce w sektorze!!! Dla mnie to wielki sukces!
Po podliczeniu wyników okazało się, że po raz pierwszy w historii Spinningowego Grand Prix Polski dwie drużyny z jednego klubu zajęły dwa czołowe miejsca w klasyfikacji drużynowej! Bass Champions Team Sobieski I: w składzie Rajmund Litwiński i Grzegorz Zarębski – miejsce pierwsze, Bass Champions Team Sobieski II, w składzie: Damian Litwiński, Robert Czebotar – miejsce drugie. Moje 8 punktów sektorowych dało mi świetne 2 miejsce w klasyfikacji indywidualnej!
Wielkie słowa uznania należą się zwycięzcy Darkowi Wowrze, który na pierwszą turę przyjechał wprost z górniczej szychty, którą skończył po ziemią o godzinie 6.00! Zmęczenie nie przeszkodziło mu zająć dwukrotnie drugiego miejsca w sektorze i z wynikiem 4 punktów zdecydowanie wygrać Grand Prix Polski o Puchar Katowic. Brawo!!!
Z wędkarskim pozdrowieniem
Robert Czebotar
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze