Po przyjściu na umówione miejsce zbiórki i rozpakowanie przyszła kolej na zanętę. Przesiałem ok. 3 kg. ziemi i 2 kg. zanęty leszczowej. Po zmieszaniu ziemi i zanęty dorzuciłem trochę płatków owsianych i pinkę. W małym pudełku przygotowałem zanętę na drobnicę, i włożyłem wszystkie wiadra do łódki, którą wypłynę wraz z kolegą. Gdy już wszystko spakowaliśmy poszedłem wylosować miejsce, wylosowałem miejsce obok grążeli, a nie daleko nad wodą wisiało drzewo. Ok. godz. 7 zawody się rozpoczęły od razu starałem złowić jakąś drobnicę, niestety same nie wymiarowe krasnopiórki. Postanowiłem rzucić na głębszą wodę, parę minut i jest pierwsza ryba, płoteczka nie za duża ale jest, później miałem jeszcze parę krąpi i znów cisza. Nie chciały brać, rozglądałem się i inni też nic nie łapali, tylko koledzy z miejsca dalej łowili drobnicę. Podnęcam zanętą uklejową i widzę jak krasnopiórki wychodzą do niej i zbierają z powierzchni wody. żadnej uklei, nawet krasnopiórki nie brały, lecz po chili się wszystko wyjaśniło. Winowajcą był zębaty grasujący przy grążelach i trzcinach. Dorzuciłem dwie kule na głębszą wodę założyłem dwa białe robaki i czerwoną pinkę, na efekty nie trzeba było długo czekać, spławik się wynurzył i jest ! Bat się dość porządnie wygiął, po chwili walki na powierzchni pojawił się leszcz( jak się potem okazało miał 40cm. ), wypiełem go i do siatki. Przez długi czas znowu przestało brać. Kombinowanie nie przynosiło skutku, grunt, przynęta, ryb nie było. Brały pojedynczo z przerwami na jakieś 10-15 min. Gdy zawody dobiegły końca przyszła pora na ważenie ryb. Zobaczyłem, że u mnie nie jest źle, większość miała po 100-200 gram, dwóch zawodników przekroczyli 500gr. (553gr. i 752gr.). Ja poszedłem jako ostatni waga pokazała ponad 1200 gram. Wygrałem, lecz nie bylem zadowolony ze swojego występu,wiedziałem że wybrałem złą zanętę jak na te zawody, lecz jak widać nie była aż tak zła by przekreślić moje szanse na wygraną. pozdrawiam i połamania ;)
Komentarze