Budząc się już rano miałem nosa by jechać gdzieś na ryby. Dlatego od razu chwyciłem za telefon i dzwonie po kumplach. Pierwszy kolega który odebrał telefon pechowo nie dostał wolnego w pracy i załamany musiał odpowiedzieć że nie da rady pojechać. Drugi kolega odebrał i na hasło spining odpowiedział "PROSTE !!! Tylko gdzie ??" odpowiedz moja była szybka Zbiornik FRAMPOL. I tak w ten o to sposób dogadaliśmy się co do wyjazdu. Ja jeszcze przed wyjazdem odwiedziłem sklep wędkarski moich znajomych gdzie dokonałem szybkich zakupów przynęt oraz dodatków zapachowych.
Z gotowym do drogi bagażem na wzgląd że było jeszcze troszkę czasu do wyjazdu BUSA komunikacji pomyślałem że pójdę po kolegę. Doszedłem do jego domu tam szybka narada od której strony zbiornika zaczniemy połowy. Po godzinie byliśmy już na zbiorniku warunki pogodowe były w miarę sprzyjające pół-zach wiatr lekko zachmurzone niebo nad samym zbiornikiem lecz w oddali na niebie było widać duże zachmurzenie które w pózniejszym czasie okazało się nadchodzącą burzą. Brania były na początku sporadyczne,koledze uderzył mały szczupak który najwidoczniej przy ataku zaciął się za grzbiet.
Po przejściu brzegiem w stronę starego kąpieliska odnotowałem tylko kilka brań. Ale w miejscy starego kąpieliska musiałem natrafić na stado okoni które brały jak szalone co rzut wyciągałem małego okonia niestety żaden większy GARBUSEK się nie połakomił na moje przynęty. Po dłuższej chwili poszedłem dalej wzdłuż brzegu lecz bez rezultatu dopiero po drugiej stronie zbiornika zaczęło się prawdziwe łowienie. Okoniki za każdym razem ścigały moją białą gumkę i co jakiś czas czuć było szarpnięcia. W końcu wiatr ustał woda zrobiła się spokojna i można było zobaczyć pracę przynęty wraz ścigającymi okonikami . W tej sytuacji postanowiłem obserwować moją przynętę jak pracuje i co się o niej zbliża co chwilę.
Rzucam nie zmieniam miejsca a tu nagle widać zbliżający się cień w wodzie nawet nie zdążyłem się przypatrzeć jak poczułem ogromny opór na wędzisku i po chwili wystający z wody ogon i pluskanie. Krzyczę po kolegę że mam szczupaka ten z pomocą przybiega i czeka aż podprowadzę go do brzegu. Ryba nie daje za wygraną robi odjazd na zwolnionym hamulcu i wchodzi w zarośla denne lecz ja nie daję za wygraną i staram się podciągnąć rybę do powierzchni wody po kilku chwilach ryba sama wypływa do lustra wody i daje się przyciągnąć do brzegu. Tu już kolega się nią zajął podbierając ją oraz wynosząc na górę grobli Zbiornik Frampol.
Ta piękna i waleczna ryba to 60cm SZCZUPAK który był moim pierwszym wymiarowym okazem w tym sezonie. Po ceremonii odhaczania kilka fotek na pamiątkę jako że to pierwszy wymiar i dodatkowo złowiony na rzadko prze zemnie odwiedzanym łowisku.
Komentarze