Witam. Dziś chciałem się z Wami podzielić moją historią z ostatniej wyprawy. Jest to mój pierwszy wpis więc proszę o wyrozumiałość.
Postanowiliśmy się wybrać ze starszym bratem na rybki. Była sobota i pogoda nie zapowiadała się obiecująco w związku z czym postanowiliśmy pojechać na łowisko stosunkowo blisko domu czyli Rogoźnik (duży). Jest 3.30 pakujemy się i wyjazd. Kilka minut po godzinie czwartej wędki już w wodzie i czekamy. Początkowo nic się nie dzieje, później kilka leszczy, płoć, ogólnie sama drobnica. Miałem trzy fajne brania, ale niestety nic. Po godzinie dziesiątej wpadliśmy na pomysł aby spakować ekwipunek i wyciągnąć spinningi. Początkowo miałem na kiju małego twistera ale nie przynosił on efektów. Zmieniam przynęte na małą obrotówkę pierwszy rzut i jest branie. Zaczynam hol, ale nawet się nie męczyłem rybka spokojnie się poddaje. Wyciągam i jest szczupak dodam że mój pierwszy :D Miał on niespełna 45cm więc musiałem mu zwrócić wolność. Wypad na ryby uważam za udany.
Na koniec dodam że miałem tego dnia swoje dwa pierwsze razy. Pierwszą rzeczą jest wspomniany wcześniej szczupak, a drugi to nowa wędka. Jest to kij Jaxon eternum futura spin 240 cw do 30g, młynek Shimano nexave 1000 fc i żyłka jaxon eternum 0,16. Zestaw nie jest może sprzętem z górnej półki ale dla takiego "leszcza" jak ja wystarczający.
Komentarze