W niedziele wieczorem pomyślałem sobie o wypadzie na rybki zastanawiałem się jaką metodą zacząć nowy tydzień . A więc zapytałem się wujka jak i gdzie łapać na żywca wujek radził mi spróbować na karaska .... więc nastawiłem budzik na 7,rano i w kime ..... Wstałem rano i pojechałem nad staw nałapać karasi minęła godzina i miałem ich 15 i do tego lin linka oczywiście wypuściłem gdy wróciłem sprzęt był już gotowy wujek wszystko przyszykował na rower i na rybki Gdy dotarłem nad akwen woda była spokojna żadnego innego wędkarza więc rozkładam sprzęt i oto najgorsza chwila przebicie karasia kotwicą i chlup zestaw wylądował w wodzie czekałem jakieś 15 min ... I rozglądałem się do okoła i spojrzałem na wodę i patrze gdzie jest spławik poczekałem jakieś 10 sekund zacinam siedzi czuje silny opór po jakieś minucie rybka wylądowała na brzegu i okazało się że to szczupaczek miał 52 cm to była moja rybka na żywca i tradycyjnie chlup do wody resztę karasi wypuściłem i wróciłem do domu
Komentarze