Akwen Kiszka obok Dębowej w Kędzierzynie-Kożlu pięknie położony pośród pól i łąk-oczko natury pośrodku cywilizacji.Często zalewany wodą przez powodzie dlatego woda troche tajemnicza z racji jest ryba czy też poszła z wodą.Nazwę swą zawdzięcza kształtowiKiszki stąd nazwa.Następuje wrześniowy weekend pora jeszcze na ryby wraz z zięciem obieramy kierunek tejże wody.Do przyczepy campingowej tankujemy wodę wkładamy akumulatory i gotowe.Nad wodą zjawiamy się porą popołudniową obieramy miejscówkę piękną płyciznę z łagodnym spadem na cztery metry okolice zwężenia akwenu.
Po ustawieniu sprzętu oraz zakarmieniu kukurydzą odpoczywamy w cieniu przyczepy a wnuczek mój na bata bawi się płoteczkami.Po godzinie obok na stanowisko przyjeżdżają trzej wędkarze-rozkładają odpustowy namiot z supermarketu fotele turystyczne wielkiego grila i zaczyna się zabawa pod parasolem z reklamą piwa.Trwa to około dwóch godzin-piwo muzyka z samochodowego radia itp. Następnie jeden z wędkarzy bierze spinning puszkę piwa i udaje się spiningowac.Ma chłopak szczęście po chwili jego krzyk oznajmia złapanie jakieś ryby.Koledzy jego po doradzaniu mu jak i co ma robic podbierają karpia około 6 kg złapanego za płetwę grzbietową.
Wraz z zięciem namawiamy ich o darowaniu wolności tej pięknej rybie ale nic z tego –ryba ta musi wylądowac na grilu.Zabawa po złowieniu takiej ryby rozkręca się na całego.A nasze wędki stojąc jak zaklęte ani myslą drgnąc.Jest godzina 22 ciemnośc powoli ogarnia spokojną wodę wzmaga się wiatr zanosi się na burzę.Chowamy zbędne rzeczy do przyczepy aby nie być zaskoczonym przez siły niebios.Sąsiedzi bawią się nadal grylujac już wcześniej złowioną rybę popijając piwem.Po chwili nadchodzi potężna ulewa,wiatr wieje z wszystkich stron co chwilę ciemności przerywają potężne błyskawice które swym hukiem rozdzierają gęste powietrze.
Wiatr i całe siły niebios porywają i rozdzierają na strzępy namiot sąsiadów który niesiony wiatrem ląduje gdzieś na drugim brzegu to samo dzieje się z parasolem który również zostaje rozdarty na kawałki.Obozowisko wygląda jak stratowane przez stado bawołów wszystko zniszczone nawet wędka na która był złapany piękny karp połamana ktos w popłochu ja nadepnął.Podbierak wpadł do wody znikając w głębi akwenu to samo z grilem gdzie była jeszcze niedopieczona ryba.Zięciu mówi to zemsta natury za takie potraktowanie tak pięknej ryby.Rano sasiedzi liczą straty spowodowane nocną burzą a mój wnuczek znowu na baciku łowi płoteczki każdą odhaczając i wpuszczając z powrotem do wody pyta dziadek a czemu te rybki mają takie zimne buśki?
Komentarze