Reklama

Zimowe wędkowanie - nie tylko na lodzie

12/12/2010 10:57
Wczorajszy wypad zaczęliśmy od łowiska na rzece Luciąży - opis łowiska w moim blogu. Po ciężkiej przeprawie przez śnieg ( dzięki uprzejmości naszego kolegi Piotrka po raz kolejny dysponowaliśmy samochodem 4x4 ) rozpoczęliśmy wędkowanie. Woda dosyć wysoka - zapowiada się dobrze. Rozpoczynamy wędkowania - od naszego "najlepszego" dołka w zakolu. Miejsca sporo wiec spokojnie mieścimy się we czwórkę. Każdy ma inny zestaw zorientowany na inną rybkę. Na haczyku też różnie... Jako, że przed wyjazdem udaliśmy się na działkę odwiedzić kompostownik to na haczyku przeważały rosówki. Ja próbowałem na pinki, i chlebek. Zanęty używaliśmy uniwersalnej w kolorze dna czyli piaskową z pinkami. Niestety bez efektów... Do 10.00 zwiedziliśmy pozostałe dołki i nic.

Pilica nie daleko - decyzja jedziemy... Niestety w przeciwieństwie do Luciąży Pilica skuta lodem - jedynie wąski pasek na środku wolny od lodu. Trudno wracamy na Luciąże tyle, że w górę rzeki.
Śnieg zaczął sypać na całego. Jest miejsce do wędkowania - po raz drugi rozkładamy sprzęt. Prawie każdy ma swój dołek - jedynie Piotrek stosuje metodę przepływanki i jako jedyny ma tego dnia branie ;) Godzina 12.00 - zapada decyzja jedziemy po ochotkę i na lód...

Wybraliśmy się tam gdzie mieliśmy najbliżej - czyli J. Bugaj. Śnieg pada obwicie do tego wieje, nie widać innych wędkarzy. Niezrażenie tym sprawdzamy lód - pierwszy odwiert metr od brzegu - wygląda dobrze. Następnie wiercimy do odległości około 4 metrów od brzegu. Lód ma 15 cm ale nie idziemy dalej bo nie wygląd zbyt pewnie. We 3 wędkujemy na mormyszkę z ochotką lub pinkami. Jeden z nas postanowił sprawdzić błystkę. Co ciekawe w dziurach najdalej od brzegu nikt nic nie złapał. Co innego w otworach najbliżej brzegu (1,5 m od zejścia ) Najstarszy z nas a co za tym idzie i najbardziej doświadczony w tej najmniej podejrzewanej dziurce wyciąga pierwszego okonia ! Szybka zmiana miejsc i wszyscy siedzą blisko brzegu. Jest drugi okoń, też na błystkę. Nagle Piotrek wyciąga małego okonka na mormyszkę z ochotką. Powoli zaczyna się ściemniać, tata Sebastiana ciągle sprawdza przeręble błystką i wyjmuje jeszcze dwa okonie !! Łącznie miał ich cztery - wszystkie wracają do wody. Kiedy zrobiło się już ciemno, zmęczeni ale zadowoleni wróciliśmy do domu. Niemal cały dzień spędzony nad wodą, pomimo tego, że nic nie udało mi się złapać uznaje za udany !
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama