Witam wędkarzy i wędkarki w tym artykule opisze wam moją dzisiejszą wyprawę na rybki. Celem wyprawy był mały dziki staw niedaleko miejsca mojej działki budowlanej. Tak więc nakopałem czerwonych robaków porobiłem dziurki w wieczku słoika i wróciłem do domu. Na drugi dzień około godziny 18 00 razem z bratem ruszyliśmy nad staw. Droga była ciężka dużo pokrzyw dziur itp. przeszkód. Gdy dotarliśmy na miejsce morale opadło :) plaga komarów, więcej jeszcze w życiu nie widziałem, ale cóż nie miałem zamiaru wracać. Rozłożyłem wędkę, zestaw: na przyponie żyłka 0,16 haczyk 8 spławik 2g. Robaczek na haczyku i rzut 2s. i "dukanie przynęty" tak mówię na próbowanie jej przez ryby xD. Dukała tak chyba z min. w końcu próba zacięcia i nic, jeszcze 2 takie rzuty i nic. Bez dłuższego namysłu zmiana zestawu żyłka przyponowa 0,12 haczyk nr 12 spławik 0,5g. Kolejny rzut dukanie i znowu nie mogę zaciąć, poprawiam robaka tak aby trzonek haczyka lekko wystawał. Rzut Dukanie :), zacięcie i jest olbrzym karaś złocisty 3 cm max 4cm :) i co rzut taki sam. Komary nie dawały żyć po pół godzinie zwijam sprzęt brała cały czas drobnica ale jestem zadowolony, ponieważ to była drobnica Karasia Pospolitego a jak wiemy tych rybek jest coraz mniej. Wypad zaliczam do udanych wszystkie rybki wróciły do wody życzę połamania kija. pozdrawiam Arden75
Komentarze