Wielkimi krokami zbliża się wiosna. Czekam na nią z utęsknieniem, ponieważ będę mógł rozstawić się ze sprzętem nad brzegiem i w spokoju rozkoszować się ciepłymi promieniami wiosennego słońca. Głodny nowości ze świata wędkarskiego z utęsknieniem czekałem na marcowy nr „WW”. Przeczytałem kilka zwiastunów na necie żeby zobaczyć czy w prasie już czuć powiew wiosny. Znalazłem dla siebie idealne artykuły. I jest!!!. Mam nowy numer „WW”. Jak zwykle czytałem go łapczywie, aż do opracowania „Zmiany w regulaminie PZW”. Po kilku wersach wpadłem w głębokie zdumienie, mam na myśli okres ochronny brzanki i brzany karpackiej – od 1 stycznia do 31 grudnia. Pewnie wkradł się zniechęcający błąd przemknęło mi przez myśl (nic bardziej mylnego). Dziwi mnie taka zmiana pomimo, że ich nie łowię. Nawet komentarz dodany do wprowadzonych zmian nie bardzo do mnie przemawiał. Drugim szokiem jaki doznałem w tym samym artykule jest dołączenie amura, tołpygi, pstrągów tęczowego i źródlanego do grupy ryb poza limitem (chyba wagowym i dobowym). Na Roztoczu – bo tu mieszkam – amurów jest raczej mało lub ciężko je złowić a tołpygi można spotkać w większych ilościach na Podkarpaciu – opieram się na relacjach kolegów po kiju – więc pozostawiam ten fakt bez większych emocji. O dreszcze przyprawia mnie wykluczenie z limitów pstrągów tęczowego i źródlanego. W naszych rzeczkach jest trochę tych pięknych i szlachetnych ryb i warto by było zadbać o wzrost populacji. Miejscowi wędkarze w jeden sezon dokładnie przetrzepią górskie strumienie i rzeki. Występowanie pstrągów na Roztoczu powinno być atutem przyciągającym do nas wędkarzy z różnych stron kraju. Nie chodzi mi o turystykę czy inne możliwości gospodarcze ale o wymianę doświadczeń i poznawanie nowych metod i sposobów połowu ryb. Mnie osobiście najbardziej cieszą poznane i sprawdzane umiejętności nad wodą, przekazane od życzliwych kolegów po kiju. Ta zmiana mam nadzieję, nie okaże się regionalną porażką. Roztocze to przepiękna kraina z ogromem możliwości dla pstrągarzy i być może już nie na długo – a bardzo szkoda.
Komentarze