I nie chodzi tu o łamanie 11 przykazania "NIE RUSZAJ ŻONY WĘDKARZA ZNAJOMEGO PODCZAS WYJAZDU NA RYBY JEGO", a raczej o przydatne rzeczy, które nasze żony, matki i kochanki posiadają w swoim władaniu a mogą byc przydatne wędkarzowi.
Długie zimowe wieczory skłaniają do przemyśleń, a wiosenne ożywienie skłoniło mnie do napisania tego artykułu, a więc do meritum sprawy. Więc co możemy znaleśc w domu i wykorzystac na nasz własny użytek:
- zużyte opakowania po tuszach do rzęs- do czego?- korpusy woblerów - zużyte długopisy jednorazowe- do czego?- korpusy woblerów, korpusy spławików - korki od wina- do czego?- korpusy woblerów, korpusy spławików, lub innych sygnalizatorów brań - blachy z listów dostarczanych przez IN POST- do czego?- blaszki wahadłowe, skrzydełka obrotówek - lakiery do paznokci- do czego?- zdobienie przynęt, antenki spławików - sznurki, włóczki, wełna- do czego?- chwościki do przynęt - ozdoby z butów, lub bluzek- do czego?- zdobienie przynęt, cyrkonie na kotwiczki.
Są to oczywiście nie wszystkie możliwe rzeczy, które zalegają w naszych domach, a mogą nam się przydac (np. śruby na ciężarki, drut na stelarze woblerów, brokat żony do zimowej zanęty na okonia, itd, itp).
Zapraszam wszystkich do sprawdzenia co mamy w naszych domach i podzielenia się z całą bracią wędkarską swoimi spostrzeżeniami, ciekawy przykład jest na zdjęciu głównym;) inne dodam przy odrobinie wolnego czasu (fajnie wychodzą zwłaszcza woblery i spoon-y z opakowań po tuszach do rzęs).
Pozdrwiam i połamania kijów na wiosnę i przez cały rok. Miłosz.
Komentarze