Reklama

Życiowa wzdręga - a jednak płoć

13/06/2012 22:09
Pierwszy wpis na blogu chciałbym zacząć od opisania mojej dotychczasowej największej wzdręgi. To było 15 maja tego roku. Kręciłem się po mieszkaniu z wyczekiwaniami na kuriera... aż w końcu dzwonek, myślę sobie tak to pewno on. Biegnę szybko patrzę a tam swoi kurier trzymając długą paczkę dla mnie. Szybko podpisałem i biorę się się za rozpakowywanie... tak to moja pierwsza odległościówka. Po długich przemyśleniach mój wybór padł na MIKADO SCR S-MATCH 390 10-30g.

Nigdy w życiu nie łowiłem w ten sposób, zawsze lubiłem spławik dlatego zdecydowałem się na matcha. Kołowrotek miałem już przygotowany. Szybko wszystko złożyłem , zrobiłem mój pierwszy zestaw i pomyślałem że trzeba wypróbować. Godzina 12 myślę gdzie tutaj jechać , wybieram pobliską dobrze mi znaną miejscówkę. Czasu dużo nie było więc nie nastawiałem się na długie wędkowanie. Zabrałem ze sobą tylko kawałek ciasta oraz kilka kromek chleba. Zajechałem na miejsc chleba zamoczyłem i po chwili rzuciłem w miejsce w którym chciałem łowić, ciasto na haczyk i zestaw do wody.

Po chwili następują pierwsze brania, pierwsze płotki. Wyrzucam ponownie zestaw po chwili spławik po prostu zanurza się cały pod wodą, szybie zacięcie, czuję duży opór na kiju , jak dla mnie tak delikatnym bo dotychczas łowiłem teleskopami "z rynku". Po chwili wyjmuję rybę na brzeg. Sam nie mogłem uwierzyć swoim oczom. Dosyć że to nowa wędką, to od razu złowiłem na nią swóją największą Wzdręgę którą udało mi się kiedykolwiek złapać. Mierzyła 28cm. Było to dla mnie bardzo mocne przeżycie...

(Przepraszam za pomyłkę i faktycznie analizowałem dokładnie i jest to PŁOĆ a nie Wzdręga, widać na nią będę musiał jeszcze poczekać)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama