Reklama

Amatorska naprawa wędki teleskopowej

27/07/2014 20:24

Jak już wiadomo, miałem drobny wypadek nad wodą i złamałem wędzisko Konger Arcus tele spin. Próbowałem ją reklamować, ale mimo że powoływałem się na wadę fabryczną (co było rzeczą bezsporną), olano mnie. Bo zdarzenie stało się 2 dni po upływie gwarancji.
No cóż, wędzisko choć kiepskiej jakości ma blank, to całkiem niczego sobie. I chciałem ja naprawić zdobywając do niego 3 sekcję blanku która se złamała. Oczywiście nie udało mi się jej zdobyć w przystępnej cenie, jak też nie udało mi się dobrać zamiennika.
Wędzisko leżało do dziś w kącie. Nie wyrzucałem jego bo ma fajną rękojeść, i mogła się stać dawcą części do innego wędziska.

Przyszedł czas że powiedziałem sobie, po co ma leżeć w kłońcie jak mogę ją naprawić amatorsko, zakładając na złamanie pierścień z jakiegoś starego teleskopu... W końcu jak nic z tego nie wyjdzie, to i tak nic nie tracę. Bo i tak sekcja jest do wyrzucenia. A mam kołowrotek do przetestowania, a ten kijek by do niego w miarę prasuje, i miał bym z braku laku okoniowy spin. Bo mimo że cw. wskazywał ze jest to raczej wędzisko na szczupaka, to od początku był zbyt delikatny... No i mam żyłkę robinsona 0,18 Pro Spin Primera, jak i kołowrotek DAM Quick FZ 200 FD. Tak więc nad czym tu się zastanawiać. Wyciągam z konta stary ruski teleskopik, też już nie sprawny, bo też złamany... I do dzieła.
Biorę jedną sekcję i sprawdzam czy dopasuję z niego nasadkę na złamanie. I okazuje się że tak. Co fakt sekcji nie da rady z niej zrobić, bo ścianki ma grubsze i nie pasuje, ale nasadka wychodzi nawet znośna...
Od czego zacząć?
Od demontażu przelotek z złamanej części wędziska, by móc zamontować na spaw pierścień. Jak też móc idealnie dopasować odpowiedni kawałek blanku dawcy. Przelotki podgrzewam zapalniczką i za pomocą cążków demontuję je, a pozostałość kleju usuwam za pomocą ostrego nożyka.
Powoli za pomocą brzeszczotu, odcinam kawałki sekcji dawcy, i patrzę kiedy będzie to ten odpowiedni, idealnie nasuwający się na wpas kawałek, tak by pierścień zachodził po 2 cm na złamanie.
Gry już udało mi się wyciąć taki pierścień, obrabiam jego końcówki papierem ściernym (pewnie i bym go troszkę odchudził, by chował się w sekcję. Ale po oględzinach wędziska, okazało się że ścianki musiały by mieć grubość papieru. Tak więc nie ma sensu bo by się złamał...)

Sprasowuję wszystko na sucho, i sprawdzam jak do siebie pasuje i jak działa. I wygląda na to że całkiem nieźle. Jedynie ze nie dam rady całkowicie złożyć wędziska. No cóż, może być, zawsze to jakieś rozwiązanie tymczasowe. A jak dorwę zamiennik, to po prostu wymienię. I będzie git.

Przed osadzeniem pierścienia na stałe, markerem nanoszę na blank i pierścień punktu odniesienia, by idealnie złożyć blank (pęknięcie idealnie pasowało do siebie).
Oczywiście grubsza część sekcji musi być zamontowana w wędzisku, zanim dokleję do niej cześć szczytową wraz z już przyklejonym pierścieniem. Bo inaczej potem jej nie zamontuję.

Wędzisko sklejone, tak więc montujemy zdemontowane przelotki na swoim miejscu. Jak i dla wzmocnienia łączenia. Czyli zabezpieczenia tulejki łączącej, przez rozwarstwieniem się włókien. Dodałem omotki na jej końcach. I wędzisko jest już gotowe do użytku.
Może po złożeniu nie wygląda to profesjonalne i estetycznie, ale po rozłożeniu, prawie nie widać miejsca naprawy, i wędzisko spisuje się całkiem nieźle. Widać to ma zamieszonym w artykule zdjęciu. Skomentuję to tak. Może i nie jest to profesjonalne, i nie za estetyczne. Jak też długość transportowa wydłużyła się o jakieś 17 cm. Ale wędzisko jest sprawne, i można na nie łowić rybki, jak tez nie leży w koncie... Tak więc, myślę że jest to dość dobre rozwiązanie, by jakoś przywrócić do użytku wędzisko, amatorskim sposobem. Jak kogoś nie stać na kupno nowej wędki.
A efekty oceńcie sami.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama