Reklama

Amurowy przysmak.

03/03/2011 17:17
Ileż to różnych artykołów napisano o apetycie amurów czego to one nie jedzą – sałata,pomidory,młoda trzcina tatarak,kulki proteinowe i jeszcze jeszcze dużo innych przeróznych smakołyków,ale ja chciałem opisac apetyt amurów na mirabelki – takie male ala sliwki.Łowiłem na nie amury bardzo regularnie karmiąc również mirabelkami.A wszystko to zaczęło się na akwenie Dębowa niedaleko Kędzierzyna – Kożla kiedyś na zasiadzce karpiowej idąc brzegiem wału okalającego ten piękny akwen zauważyłem pełno drzewek z mirabelkami z regóły bywały żółte lub zielonawe,owoców tych pełno leżało pod wspomnianymi drzewkami tak dojrzałe niektóre że aż w palcach się rozlatywały.Niedużo myślac nazbierałem chyba ze dwa duże wiadra i przytargałem to na nasze stanowisko, moi koledzy aż ryknęli ze śmiech co ty będziesz karmił śmiali się chyba – kozy, ale mi nie było do śmiechu biorąc łódkę jedno wiadro i na łowisko z sobie spokojnie popłynąłem a na brzegu śmiechu co niemiara.Podkarmiłem sobie bardzo skutecznie chyba ponieważ po paru chwilach na moim łowisku było już paręnaście czarnych kaczek które nurkując sobie zajadały się moimi mirabelkami. Koledzy dokazywali a to ty na kaczki przyjechałeś i tak dalej. A ja konsekwentnie dalej znowu dwa wiaderka nazbierałem no prawie wszystko miałem na miejscu tak że nie trzeba było daleko to targac.I tak nadeszła chwila prawdy trzeba założyc mirabelkę również na hak.WYBRAŁEM TAKĄ ŻE SAM BYM JĄ ZJADŁ – metoda włosowa igłą no tak jak kulkę proteinową, wszystko cacy wywiozłem na swoje miejsce idealnie kładąc na skraju podwodnej górki a było to już pod wieczór dookoła rzuciłem trochę dojrzałych wraz z kukurydzą no i oczekiwanie.Okolo godziny pierwszej w nocy budzi mnie sygnał sygnalizatora który przeraźliwie daje znac o braniu ryby jest odjazd na mirabelkę.Podbiegam do wedki zacinam i coś jest no ale bez większego wisiłku daje się holowac,mowiąc do kolegów nic duzego a oni znowu śmiech jakaś mała koza.Hol trwa parę minut i gdzieś może z dziesięć metrów od brzegu w świetle latarki widac przewalające się cielsko pieknego amura.Dopiero przy brzegu amur dał mi popalic bo jak wiemy amur na pełnej wodzie prawie nie walczy dopiero przy brzegu pokazuje na co go naprawdę stac – tak też było w tym przypadku.Amur parę razy odchodził dając się wreście podebrac. No i tu mina kolegom troche zrzedła po zważeniu miał osiemnaście kilogramów niezła sztuka no i na mirabelkę następnego dnia karmiliśmy znowu mirabelkami i tak że mieliśmy dużo brań na te owoce.Amury widocznie przychodziły sobie do owocowej stołówki a przy okazji trafiały również na zestawy z hakiem.Co roku o tej samej mniej wiecej porze robimy zasiadki na tym akwenie i cykl ten się powtarza,chociaż na innych akwenach nie jest to aż tak bardzo skuteczne niewinem dlaczego? Może trzeba będzie dłużej po prostu karmic aby je przyzwyczajac do takich smakołyków.Brania na mirabelkę są bardzo gwałtowne i amur zacina się z regóły sam wbijając sobie hak w swoje mięsiste wargi. No a potem to już sama wedkarska przyjemność co bardzo polecam.W tym roku również nadejdzie pora na mirabelki a jest ich wszędzie pod dostatkiem tak że warto spróboawc i przechytrzyc tą bardzo cwaną rybę jaką jest amur.Chociaż to nie jest nasza rodzima ale walka z nią to tak jak ze swoim – połamania kija pozdro.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama