Reklama

Brzydkie kaczątko

14/10/2011 19:37
Było to na początku lata. A miałem wtedy pracę, która pozwalała mi bywać na Roszkowskim Zalewie, nawet trzy razy w ciągu dnia. Co też skrupulatnie wykorzystywałem, mając od miejsca pracy, do jeziora, zaledwie trzy kilometry . A że moje wizyty nie mogły być zbyt długie. – Zdecydowałem, że będę ograniczał się jedynie do spiningu. Ganiając tak codziennnie za szczupakami, wiele się o nich w tym czasie nauczyłem. No i oczywiście, dokładnie poznałem ich ulubione miejscówki. Odkryłem wtedy także, w których miejscach i o której godzinie można liczyć na branie. Pewnego dnia, po wypłacie, postanowiłem uzupełnić swoje pudełko z błystkami. Udałem się więc, do znajomego sklepu wędkarskiego na zakupy. I kiedy już wszystko leżało na ladzie obok kasy, wzrok mój się ztrzymał na trzech dziwnie wyglądających ,,woblerach”. Znałem te zabawki, już chyba od pół roku, z poprzednich wizyt w tym sklepie. Zaintrygowało mnie, że tak długo leżą i nikt jeszcze ani jednej nie kupił ! - Zagadnąłem więc sprzedawczynię, która odrzekła, że mąż przywiózł to kiedyś z targów wędkarskich, z amerykańskiego stoiska, - no i tak to leży, - niewiadomo po co ? Pomyślałem sobie, że to nic dziwnego, bo faktycznie wyglądały tandetnie i były brzydkie jak noc ! A że właśnie byłem po wypłacie, - postanowiłem zaszaleć i poprosiłem by mi podała tego niebieskiego. – Okazało się, że to wcale nie wobler, tylko plastikowa cykada i do tego z grzechotką i wszystko za 10 zł . – Prosto ze sklepu pognałem na zalew, ciekaw jak to brzydactwo pracuje we wodzie. Po drodze, już w myślach kombinowałem, - jak tę cykadę przerobić, by wzbudzić nią uwagę wśród szczupłych obywateli zalewu. Nie mógłbym powiedzieć, że próba przerosła moje najśmielsze oczekiwania, - ponieważ takowych, żadnych nie miałem ! – Byłem jedynie ciekaw jak to chodzi we wodzie ! Pierwszy rzut. Ledwo co zdążyłem zamknąć kabłąg kołowrotka i już walnięcie ! Na brzegu melduje się kaczorek ok 60 cm. Więc, zaskoczony, zdumiony, i podekscytowany ruszam do boju ! Po około dwudziestu minutach zauważyłem, że ręce mi się trzęsą z emocji ! Dwa do trzech rzutów i atak ! Dziesięć szczupaków w niecałą godzinę i jeden spory garbus ! W tym momencie miałem w głowie tylko jedną myśl, która kazała mi przerwać to eldorado: - W sklepie zostały jeszcze dwie sztuki ! Spojrzałem na zegarek i bieg do samochodu. Odetchnąłem dopiero na miejscu, bo sklep był jeszcze otwarty i pozostałe dwie cykady w kolorze brązowym i zielonym cierpliwie na mnie czekały. I tak oto, - niechciane brzydkie kaczątka, ze sklepowej półki, doczekały się swego pana, by królować na Roszkowskich wodach, wyciągając po kolei przemądrzałe szczupaki ze swych kryjówek. ......Niestety ! – Mojej bajki, - nie mogę zakończyć zdaniem: - ,,i żyli długo i szczęśliwie”. - Po kilku miesiącach szczęścia, przydarzyła się tragedia. Wracając już do samochodu, stwierdziłem, że właściwie, przydało by się coś złowić na kolację. A nie ma to jak okoń ! Postawiłem więc swój plecak z wędkarskimi skarbami przy samochodzie i ze spiningiem w garści włazłem w pobliskie trzciny, gdzie spodziewałem się okonia. Po niedługiej chwili wytargałem prawdziwy okaz ok 50 cm. Odpiąłem i i wróciłem po jeszcze jednego, zostawiając złowioną rybę przed trzcinami na trawie. Gdy wylazłem z trzcin po raz drugi z nieco mniejszym garbuskiem, - pozostawionej na trawie ryby już nie było ! Pomyślałem, że może ożyła i przemieściła się w kierunku trzcin ? Ale niestety, moje poszukiwanie nie przyniosło rezultatu. Wściekły idę do samochodu ! A gdzie mój plecak ? Przecież postawiłem go przy przednim kole ! Ale plecaka też już nie było ! Po dziś dzień, gdy o tym wspominam, podnosi mi się ciśnienie ! Skarbów w plecaku może było za kilkaset złotych. Ale były tam przecież dwie moje cykady ! Wszystko co straciłem można było kupić ponownie. – Ale nie brzydkich kaczątek ! Zostałem tylko z kijem i jedyną, samotną, niebieską , cudowną, i najpięknięjszą na świecie cykadą. A to jeszcze nie koniec ! W tydzień później, przez swoją głupotę i niedbałość straciłem też i tę swoją ostatnią nadzieję ! I to nie w zaczepie ! Bo o dziwo ! Ta amerykańska konstrucja, zawsze wychodziła z zaczepów. Wystarczyło tylko trochę energiczniej szarpnąć. Straciłem ją bardzo banalnie, po prostu przy wyrzucie ! - Prawda. – Cykada ta była dość ciężka z uwagi na latającą wewnątrz grzechotkę. Ale niestety żyłka przy wyrzucie nie wytrzymała. I trach ! Cykada poszybowała na środek jeziora, żegnając się z właścicielem na zawsze ..... Od tej pory, po każdym powrocie z łowiska, odcinam i bezceremonialnie wyrzucam kilka końcowych metrów żyłki, aby więcej nie dopuścić do podobnej sytuacji ! A w ogóle do spiningu, nauczyłem się używać plecionek, które są zdecydowanie mocniejsze i bardziej trwałe. Ilekroć jestem w jakimś wędkarskim sklepie, rozglądam się, czy gdzieś na półce nie leży jakieś zapomniane brzydkie kaczątko.


...........PS.... Wydałem sporo kasy w poszukiwaniu podobnej cykady lub równie skutecznego woblera. Testowałem bodobne wynalazki renomowanych i drogich firm. - Ale te przepiękne i niejednokrotnie znakomicie wykonane cudeńka, ze swoją skutecznością wypadają bardzo żałośnie w porównaniu z ,,Brzydkim kaczątkiem” które po zapięciu na agrafce stawało się pradziwą księżniczką ! Wygląda na to, że szczupaki mają nie co inny gust, niż producenci takich zabawek. Pozostaje mi jeszcze nadzieja, że może uda mi się własnoręcznie samemu wydłubać takie ,,Brzydkie kaczątko”. Problem jest nie tylko w znalezieniu odpowiedniego materiału. Nie znam również nazwy producenta, żeby np. coś takiego sprowadzić i skopiować. Nie mam też pojęcia jak zrobiona była ta grzechotka ? Pamiętam doskonale jak ta przynęta powinna pracować. – A grzechotka była niezwykle akustyczna. Prowadzoną w toni słychać było jak warczała, nawet ze sporej odległości, stojąc na brzegu. Prawdopodobnie zwabiała drapieżnika z dużej odległości. Nie czuję się jeszcze na siłach, by samemu coś takiego zrobić. Na razie wprawiam się w robieniu zwykłych woblerów i rasowaniu obrotówek. Ale ciągle o myśłę o tej jednej , - tej jedynej !
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama