Reklama

Drop shot pierwsze kroki

26/09/2011 16:50

Drop shot pierwsze kroki
Odpowiednie wędzisko, kołowrotek i żyłka, haczyki, przynęty, ciężarki i oczywiście trochę wiedzy w zakresie montażu zestawu i techniki prowadzenia przynęty i możemy mówić o metodzie drop shot. Jak postanowiliśmy tak z Kolegą zrobiliśmy i podczas ostatniego wyjazdu wykonaliśmy pierwsze próby tej metody. Jak próba to muszą być jakieś pierwsze doświadczenia i wnioski i właśnie tej problematyce będzie poświęcony ten artykuł. Jeżeli chodzi o wędziska to ja dysponowałem wiernym spinningiem Jaxon Futura pro Jig 275 casting weight 5-17g, natomiast Kolega pozyskał niedawno wklejankę Jaxon Inspiral (Charisma) Jig Spin 2,70m, casting weight 5-18g. Do testów użyliśmy ciężarków z samozaciskowym uszkiem o masie 6 i 8g. Zestawy wykonaliśmy dwa różne. Ja wiązałem haczyk bezpośrednio na żyłce głównej, ciężarek natomiast na przyponie wykonanym na bazie żyłki karpiowej 0,255 Trabucco Enduro Carp długości około 1m. Kolega zawiązał haczyk bezpośrednio na przyponie z żyłki Trabucco o długości 1,5m. Taką grubość wybraliśmy m.in. ze względu na potrzebę zaciśnięcia obciążania. Do testów użyliśmy haczyków z uszkiem i dodatkowym wygięciem stabilizujący przynętę w pozycji prostopadłej do żyłki głównej. Pierwszym krokiem było sprawdzenie zachowania się przynęty blisko brzegu w przejrzystej wodzie jeziora. Wabiące zachowanie się przynęty zarówno w jednym jak i drugim sposobie wiązania nie budziło naszych zastrzeżeń. W celu poprawy pracy przynęty następną próbę wykonamy z przyponami zrobionymi na bazie bardziej wytrzymałego i miej widocznego w wodzie fluorocarbonu. Ogromną różnicę zauważyliśmy w możliwościach ruchu, czy też pracy przynęty spowodowanej ruchami wędzisk. Bezdyskusyjne bardziej finezyjną okazała się wklejanka Kolegi, której czuła szczytówka przy takim samym c.w. zapewnia znacznie więcej możliwości. Bez problemu można było wykonywać ruchy zestawem bez konieczności odrywanie ciężarka od dna. Mi ta sztuka udawała się jedynie na małych odległościach. Przy większych nie miałem po prostu czucia, a wręcz miałem wrażenie, że za każdym ruchem wędki ciężarek jest podnoszony z dna. Kolejną sprawą jest zakładanie przynęty na haczyk i kontrola jej położenia. Należy to robić z wyczuciem, gdyż okazało się, że kilkakrotne nabicie stosunkowo cienkiej gumki może spowodować jej osłabienie skutkujące rozerwaniem przedniej części podczas wyrzutów. Na końcu przyponu myślę że warto założyć koralik i zakończyć przypon węzełkiem w celu zapobieżenia spadnięciu ciężarka, który w ferworze walki może po kilkunastu rzutach się poluzować i zsunąć.
Sama metoda przypadła nam do gustu. Możliwość dokładnego posyłania przynęty, obławiania miejsc dotychczas niedostępnych, prowokowania ryby do brania przez dłuższy czas w wybranym miejscu, możliwość prowadzenia i ustawienia głębokości wędkowania jest niezaprzeczalną zaletą takiego zestawu, aczkolwiek niekiedy ciężko jest przejść na nowe nawyki związane z prowadzeniem przynęty. Generalnie uważamy, że metoda jest godna polecenia chociaż wymaga cierpliwości i precyzji.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama