Mistrall

/ 1 komentarzy

Witam serdecznie Koleżanki i Kolegów po kiju.
Tak jak w tytule chciałbym opisać Wam moje początki z firmą Mistrall.
Otóż zaczęło się to 4, może 5 lat temu...

....połowa upalnego czerwca, wolny od pracy weekend, nad wodami zamiera wszystko co jeszcze w nich żyje ( otóż zdarza się jeszcze coś czasami ;-) ), człowiekowi palcem nie chce się kiwnąć, najchętniej nie wychodziłby z chłodniejszego domu ale mimo wszystko w głowie kiełkuje jakaś myśl...a może by tak...nie za gorąco...no ale może by tak...może jakaś nocka...ale pewnie będą burze...no ale jak nie będą...szkoda tracić czasu, telefon do Krzysztofa i za 2 godzinki wyjeżdzamy spakowani na ulubione jezioro.

Celem naszej wyprawy miały być nocne leszcze, łowione na bata i federka.
Po drodze ustalamy, czego nam brakuje ( oczywiście jak to przy wyprawach na ostatnią chwilę, okazuje się, że brakuje wszystkiego, a więc odwiedziny w wędkarskim są już konieczne )
Jadąc uzupełnić zapasy zanętowo-robaczano-sprzętowe ustalamy taktykę łowienia - uzgodniliśmy, że wchodzimy po pas do wody i staramy się dosięgnąć ostry spad kilkanaście metrów od brzegu, w między czasie narzekając, że jak zwykle zabraknie nam około metra "na 8 metrowym bacie" do optymalnego wędkowania, ale cóż nie pierwszy raz, więc narzekania w kąt i do sklepu, a tam...

...wymiatamy wszystko,każdy pod swoim kątem, zanęty, atraktory, robaki takie siakie owakie ( jakiekolwiek to są ), i kilka innych rzeczy potrzebnych na nockę.
W pewnym momencie instynktownie podchodzę do stoiska z wędkami, jakby jeszcze bardziej instynktownie wpada mi w oko najładniejsza, najbardziej lśniąca i w ogóle naj naj spośród innych wędka, przyglądam się bliżej i błysk w oku!

9 metrowy Mistrall Amundson!

Wędka idealna nie tylko na dzisiejszą wyprawę, wędka o której dotychczas dużo czytałem, ale jakoś nigdy nie widziałem, nie miałem w ręce, bałem się, że ciężka, że nieporęczna, że przereklamowana. W ciągu kilkunastu minut szybko rozwiałem swoje obawy, szybka pożyczka brakujących pieniędzy od kompana i z uśmiechem na ustach dosłownie pędzimy nad jezioro.

Oczywiście nie muszę mówić jak szybko rozkładamy się na miejscu, najpierw zanęta, przesianie, odczekanie, nęcenie, następnie nowy zestaw z pełnym namaszczeniem i szacunkiem dla nowego nabytku, aby na końcu delektować się swoją nowością, jej rewelacyjnie miękką szczytówką, niską wagą jak na taką długość ( około 500 gram ), oraz nienagannym wykończeniem...niestety upajanie się przerywane jest uporczywymi leszczami, które tej nocy brały wyjątkowo dobrze ;-)

Ktoś może powiedzieć, że kij za długi, że nieporęczny, że nie wszędzie można połowić... a i owszem, będzie miał rację. Ale jest jeszcze druga strona medalu, każdy/większość wędkarzy ma w swoim arsenale kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt wędzisk różnej maści i kalibru...na jezioro, na rzekę, dłuższe, krótsze itd...i włąśnie takiego kija brakowało w mojej kolekcji. Sprawdza się kilkanaście razy do roku, jest przeznaczony na konkretne wody, wszędzie tam, gdzie zależy nam na precyzji bata i większej odległości łowienia.
Dodam więcej, wędka jest na tyle sprawna i funkcjonalna na pewnych zasiadkach, że spośród tylko mojego grona znajomych wędkarzy nie jestem już jedynym posiadaczem takiego kija. No ale cóż "papugowanie" czy też rozwój leży w naturze każdego z nas ;-)

Szczerze polecam...




 


5
Oceń
(16 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Mistrall - opinie i komentarze

TomekooTomekoo
0
Każdy kupuje co mu potrzeba , też tak miewam że zobaczę kija i aż się trzęsę żeby go mieć ;-) Pozdrawiam serdecznie ;-) ***** (2014-03-27 20:17)

skomentuj ten artykuł