Modne no kill

/ 66 komentarzy / 3 zdjęć




  • konto usunięte




Moda czy ruch w kierunku nazywanym NO KILL .
Wcale nie takim nowym , szlachetnym , i logicznym . .. Logiczne jest ,że okaz ,ogromna ryba nie jest smaczna ,a jest godna zwrócenia jej wolności , logiczne jest ,że ja łowiąc 100 okoni zabiorę i zjem raptem 12 szt. Ale nie kupie u rybaka czy tym bardziej w smażalni ! Co moim zdaniem popartym doświadczeniem ,sprzyja kłusownictwu , współpraca rybakówka ze smażalniami ,a niejednokrotnie również rybaków właścicieli smażalni na Pomorzu czy Mazurach ,to w istocie rynek zbytu niewymiarowych ryb. I gdy czytam sformułowania tego typu - „DOZNANIA DLA WYBRANYCH „ „ mięsiarze” „że nieetyczne „ …łowić etycznie, najlepiej w myśl no kill… ” „… wyrabia dokładnie limity regulaminowe to już ohydny mięsiarz … „ Jak widzę tarmoszenie sumów na łódki za pysk ,zrywające kręgi poczym wypuszczanie na powolną śmierć , to myślę sobie…Pełna obłuda.
Za parę lat zabranie jednej choćby ryby równać się będzie kłusownictwu z !idea No Kill jest słuszna ! Ale nie dzielmy społeczności wędkarskiej na gumofilce ,grunciarzy , spławikarzy , spinningowców ,” prawdziwych karpiarzy”, czy NO KILLI lub mięsiarzy . Ponieważ prowadzi to do rozłamów agresji i podziałów skłóca i konfliktuje, a w efekcie powstają idiotyczne zapisy prawne PZW szukającego wyjść z impasów , by tym sposobem zachować swoją dominacje i strukturę .
Nie długo ZG PZW SZUKAJĄCE ZGODY I POPARCIA WPROWADZI 1970 NOWYCH ZMIAN KTÓRYCH CZTERNASTOLETNI ADEPCI ZDAJĄCY NA KARTE BĘDĄ MUSIELI SIĘ NAUCZYĆ ! Typu wymiar ochronny w jeziorze i w rzece, wymiar ryby do zabrania i wypuszczenia w duchu NO KILL , wymiar pałki do uśmiercania poszczególnych gatunków , rodzaj obuwia itd. Kończąc przytoczę moją refleksię . . . mianowicie ryba zjadana była , jest , i będzie , paradoksalnie , do póki będziemy jeść ryby dopóty będzie hodowana , zarybiana i szanowana .
Ps. Poniżej dla rozluźnienia taki Kill-owy spławik

 


4.1
Oceń
(104 głosów)

 

Modne no kill - opinie i komentarze

MareKsMareKs
0
Interpunkcja przeszkadza w czerpaniu przyjemności z czytania tego artu, tekst do przeredagowania. Z sensem artu się zgadzam. Można zabierać ryby ale z "dużym" umiarem ;) (2009-07-18 10:35)
sliwasliwa
0
w 100% zgadzam się z panem Romanem NO KIL ALE WSZYSTKO Z UMIAREM (2009-07-18 10:45)
FanAtykFanAtyk
0
Artykuł strasznie nieskładny i czytanie go niemal męczy ale idea słuszna. Pozdrawiam (2009-07-18 11:16)
użytkownik753użytkownik753
0
Chryste! Jak można taki bubel lansować na szczycie portalu!

Redakcjo! Wywierć sobie dziurę w głowie i dolej oliwy.

Przecież ten serwis może być wartościowy, tylko więcej profesjonalizmu potrzeba.

gangaleon1970, zmień kepi bo już na wszystkich portalach go znają i zaczyna się nudzić! (2009-07-18 11:23)
PIOPIO
0
mnie sie artykuł podobał w 100% sie znim zgadzam, a i czytało sie dobrze, ale widze ze pojawiaja sie osoby które zawsze do czegos sie muszą doczepić a sami nic nie napiszą... Pozdrawiam (2009-07-18 11:35)
użytkownik6499użytkownik6499
0
Przeczytaj pyniek raz jeszcze I przytocz inne portale . (2009-07-18 11:43)
użytkownik8289użytkownik8289
0
5 (2009-07-18 12:33)
SumikDestroyerSumikDestroyer
0
Pyniu widzę, że masz problem z czytaniem jak nie potrafisz tego tekstu zrozumieć... A co do artykułu to jam mam takie jedno spostrzeżenie że karpie są wpuszczne tylko po to żeby wędkarz miał czym się pochwalić na wigilijnym stole... (2009-07-18 13:10)
z@melaz@mela
0
Osobiście stosuje zasadę NO Kil w stosunku do "pożądnych" ryb natomiast jeśli jakimś cudem złowię chińskiego najeźdżce to zawsze robię z nim to co sugeruje innym czyli KIL a mowa o niszczycielu naszych pięknych wód (karp) . (2009-07-18 13:34)
sylwiapawel001sylwiapawel001
0
ARTYKUŁ SŁUSZNY, LECZ BARDZO TRUDNO SIĘ GO CZYTA I MUSIAŁEM SIĘ MOCNO SKUPIĆ, ABY DOCZYTAĆ DO KOŃCA. POPIERAM W 100% ZABIERAJMY RYBY ALE NIE MIĘCHO NA KIEŁBASY W PRZENOŚNI OCZYWIŚCIE.......... (2009-07-18 13:41)
użytkownik6499użytkownik6499
0
I czy słusznie kol . zamela dla niektórych karp to tucznik , czy pożądny ? ? ?Nie wiem , natomiast lin , lipień czy karaś złocisty ja widzę w tej rybie wędkarstwo. (2009-07-18 14:03)
ankaisoankaiso
0
Witam. Popieram zasadę no kill ... ale nie zawsze, ponieważ jak mnie babcia poprosi o rybkę to jej przyniosę ... ale np nie zabieram ryb do domu dla kota albo psa... 5 za artykuł pozdrawiam (2009-07-18 14:09)
użytkownik6499użytkownik6499
0
Przyznaje ,że lubię ogarniać temat krótko, zwięźle i treściwie po kilkukrotnym przeczytaniu wydawało mi się to składne , ale jak widze zbyt zkompresowałem i stwarza to niektórym czytelnikom problem za co pragnę przeprosić . Temat jest kontrowersyjny i nie spodziewam sie pochwał , lecz krytyka w stylu pińka jest żadną . (2009-07-18 14:33)
wendrowyczwendrowycz
0
Pięć dla ciebie, za ekspresję emocji zawartych w artykule. Ja jestem mięsiarzem ponieważ uwielbiam jeść rybki, które sam złowiłem. Nie lubię karpi, więc ich nie łowię. A jak się zdarzy to wypuszczam, jako niesmaczną rybę dla mnie. Metoda NO KILL jest ok dla tych którzy nie jedzą złowionych ryb. Oczywiście duże okazy są z reguły niesmaczne, więc nie widzę powodu ich zabijania i zjadania (np karp powyżej 3kg smakuje wyłącznie mułem). No ale ja to mięsiarz do czego się przyznaję. Ale wara temu kto nazwie mnie kłusownikiem. Gratuluję dobrego artykułu, sugeruję popracować nad interpunkcją, która utrudnia czytanie. (2009-07-18 14:44)
z@melaz@mela
0
Karp-tucznik i tak jego los . Świń w zagrodzie nikt nie hoduje zeby sobie żyły jajk psy czy koty to zwierzaki hodowlane i podobnie jest z karpiami , spore przyrosty. Chciałbym powędkować w jeziorze z którego nie wolno zabierać w ogole ryb i nie ma w nim szkodników czyt. Karpi . Niestety w okręgu 150km nie mam takiego zbiornika i jedyne co mi pozostaje to pisanie na roznego rodzaju portalach :). (2009-07-18 14:53)
użytkownik6499użytkownik6499
0
A to też słuszna uwaga ! Te karpie prawie wszędzie już grasują nawet dzikie nie są i z czesem powypierają inne gatunki i tu znowu . . . ten mój karaś złocisty ... (2009-07-18 15:01)
łysy wążłysy wąż
0
Przeczytałem ten wpis trzy razy i jeżeli udało mi się go poprawnie zinterpretować, to sądzę że nie jest pusty i beż żadnego przekazu. Popieram autora w tym, że na 100 okoni można zabrać 12 bez szkody dla ich populacji. Popieram, że nie kupuje ryb u rybaków. Pomyślcie tylko nad jednym - czy dużą rybę powinno się wypuścić bo jest nie smaczna, czy może dlatego że dorosła do sporych rozmiarów, ma silne i zdrowe geny które może przekazać następnym pokoleniom i jej zabicie choć trochę osłabi populację gatunku w danym akwenie? Niestety regulamin PZW nie jest doskonały ( nawet powiem więcej - wg mnie jest to zwykły bubel ) i pozwala np na zabicie jednego dwu-metrowego suma dziennie. Czyli ( zakładając, że znalazłby się taki farciarz lub wyśmienity wędkarz ) teoretycznie, można zabrać siedem takich sumów w ciągu tygodnia. To wg mnie świadczy właśnie o mięsiarstwie. Nie widzę jednak nic złego w zabraniu raz na jakiś czas ( ale nie kilka razy w tygodniu ) powiedzmy metrowego sumka. Umiar - to dobre słowo, zarówno dla zwolenników jak i przeciwników no kill. Zgadzam się z kol. Zamela - karp to niszczyciel polskich wód. Pozdr. (2009-07-18 15:39)
użytkownik7555użytkownik7555
0
Artykul jest ok. (2009-07-18 15:41)
użytkownik6499użytkownik6499
0
Do, łysy wąż (Nie umiem napisać łsy wężu ) (2009-07-18 16:14)
użytkownik13410użytkownik13410
0
Zamotałeś troszkę ;) ale przekaz po przeczytaniu sam nasuwa się do głowy, 5 :)! (2009-07-18 16:26)
użytkownik8030użytkownik8030
0
A mnie tam składnia i interpunkcja zwisa i powiewa, a piatkę daję za zdrowe podejście do tematu. Też tak myślę jak autor i sie z tym wszystkim zgadzam. (2009-07-18 16:52)
użytkownik6499użytkownik6499
0
Ciekawe jest też to , że po trzech pierwszych komętarzach "surówka " została mocno przeredagowana , ale sugestia pozostała ,. (2009-07-18 17:04)
StawarzStawarz
0
Są ludzie którzy nazywają się" NO-KILOWCAMI"a tak naprawdę nie mają pojęcia jak zachować się ze złowioną przez siebie rybą-i tu racja."Umiar " to dobrze powiedziane "Łysy wąż"choć moje rybki wszystkie wracają do wody ,tak jakoś mam i już nie potrafię inaczej! NO-KILL -to idea nie moda! (2009-07-18 17:14)
hekubahekuba
0
Całkowicie podzielam pogląd "GANGALEONA" jak i również " Wendrowicza" mam to samo zdanie na temat karpi - chociaż z jednej strony większe sztuki miło się łowi ale są niejadalne. Jestem zdania że skoro opłacam składki i uiszczam dodatkowe opłaty za łowiska specjalne (gdzie z puli naszych składek rzetelnie zarybiając już dawno wszystkie łowiska PZW powinny spełniać jakość łowisk specjalnych- a nie iść do kieszeni leśnych dziadków) jadąc raz w ciągu dwóch tygodni na rybki celem wyeliminowania monotonii pracy należy mi się limitowana ilość rybek - hehe oczywiście nie czarujmy się bardzo rzadko się takowa zdarza - oczywiście podniebienia są różne jednemu karp nie smakuje innemu jazgar ale generalnie ryba "wpływa na wszystko" byle trzymać się regulaminu i bez przesady jak z tą 1 szt dwumetrowego suma dziennie jak opisał "łysy wąż".Jednym zdaniem płacę ,mam ochotę na rybkę, idę i łowię. 5 dla Gangaleona i prośba nie dawajcie zarobić rybakom -oni mają kasę z Unii-lepiej smakuje swoja (2009-07-18 17:48)
użytkownik6499użytkownik6499
0
hekuba . . .Dziekuje . I zacytuje - jadąc raz w ciągu dwóch tygodni na rybki celem wyeliminowania monotonii pracy . . . bardzo rzadko się takowa zdarza . . .innemu jazgar ...kasę z Unii-lepiej smakuje swoja... Tak proste a tak niewidoczne, poprosze Redakcję o przyznanie wyjatkowego punktu hekubie (2009-07-18 18:18)
użytkownik2569użytkownik2569
0
Zwisają mnie kropki i przecinki, powiem tylko aby wszystkie tak myśleli i będzie ok. Brakuje mi tylko naszego portalowego " inteligenta" Pizną coś na czerwono i należy go zrozumieć. Lekarz kolego dobry lekarz to podstawa, na leczenie i za jakiś czas z nowymi siłami błyśniesz na portalu. Denerwują mnie dzieci byłych KaCyków. Za tekst oczywista 5 (2009-07-18 18:54)
użytkownik8030użytkownik8030
0
:-)) (2009-07-18 20:58)
jurekjurek
0
No ....pyniek....panie Baranie ------, dużo już przeginasz , stąpasz po cienkim lodzie ..................Uważaj , żeby tobie ktoś nie wywiercił dziury w głowie ..... , lecz naleją zużytego oleju.............U mnie ...gangaleon .... , masz piątaka....póki przepisy nie zakazują zabierania złowionych ryb ----, to je bierzmy i smażmy i na ocet.........ale wszystko z umiarem.............pozdrawiam Jurek - Społecznik . (2009-07-18 21:19)
plewikplewik
0
no kill to jest do bani ja wolał bym coś polskiego np."nie zbijaj" lub "zwróć wolność" "no kill" to mogą sobie mówić na zachodzie a wy się ludzie opamiętajcie jesteśmy w Polsce!W naszym kraju się mówi "NIE ZABIJAJ" (2009-07-18 21:21)
stanley584stanley584
0
Artykuł słuszny i życiowy. Jadłem kiedyś mięso ze szczupaka o wym. 115 cm. Przyznam, że trocinowate. Uważam, że duża ryba-okaz nadaje się do fotografii / wraz z łowcą /. Autor chciał przedstawić swój pogląd na opisaną sprawę. Z fotki widać, że to młody człowiek. Przyjdzie czas, że będzie składniej pisał, nie każdy rodzi się Kraszewskim czy Asnykiem. Sens tekstu można przy dobrych chęciach prawidłowo zrozumieć. (2009-07-18 21:50)
użytkownik6499użytkownik6499
0
Drapieżnik to inna sprawa. (2009-07-18 22:30)
jakub1296jakub1296
0
Brawo wielki podziw ja ostatnio nałapałem zze 4 kilo drobnicy trochę na tym spędziłem ale wszystkie na końcu wypuściłem niestety chyba 2 sztuki nie przeżyły ale to i tak dużo na około 300 sztuk rybek (2009-07-18 23:04)
użytkownik6499użytkownik6499
0
300 - sta powiadasz , brawo, . . .brały wściekle . . .(nie pytam na co ) a padło 0,68979 % połowu ,. Hymmm u rybaków tego nie ma, sprzedaje sie niestety wszystko. (2009-07-18 23:16)
ziporzipor
0
ładny okaz :) (2009-07-18 23:22)
perchmaniakperchmaniak
0
Ja osobiscie mam satysfakcje z tego jak rybe wypuszczam, wystarczy mi zdjecie i juz. Nie uwazam, ze jak ktos chce zabrac rybe to juz jest miesiarz i morderca, kazdy robi z ryba ktora zlowi co chce, troche kicha jak ktos targa jakies niemiarowe pokurcza i za kazdym razem rzuca do siaty, zeby mu sie koszt lowienia zwrocil, albo jak ktos na mnie krzywo patrzy jak wypuszczam, wtedy jest kicha. (2009-07-18 23:30)
zdzich1zdzich1
0
Panowie wy tu o limitach mówicie ale to już chyba historia,przynajmniej w moim przypadku.Łowię od 30lat oczywiście amatorsko a od 10 lat nie miałem żadnego limitu,wręcz odwrotnie-często wraca się bez konkretnego brania i oczywiście ryby.Możliwe że dla tego że mieszkam w największej aglomeracji Polski gdzie jest największa liczba wędkarzy a zarybianie wód nie jest tak intensywne jak za dawnych czasów. (2009-07-19 00:31)
wwiesiowwiesio
0
Temat na czasie .Koledzy wypuszczajmy złowione ryby ,kłusole zacierają ręce ,czytając niektóre opinie Pozdrawiam. (2009-07-19 07:58)
użytkownik15311użytkownik15311
0
Czepiają się składni i interpunkcji, a to nie jest forum polonistyczne czy lingwistyczne, ale społecznościowy portal wędkarski. Komu w/w błędy przeszkadzają tudzież kompletnie uniemożliwiają zrozumienie tego tekstu temu jak najbardziej współczuję. Ważna jest treść i przekaz, a te zawarte w artykule są na prawdę "bardzo zdrowe". Oczywiście ode mnie 5. (2009-07-19 08:00)
janglazik1947janglazik1947
0
Masz raclę popieram w stu procentach,za artykół 5. (2009-07-19 11:33)
jurekjurek
0
Romku , co do znajomości przepisów już istniejących ( a co dopiero tych 1970 nowych ---- oby nie !!!!! ) to 75 % wędkarzy w Polsce wędkujących i nie tylko w naszym kraju ........... prawie wcale nie zna przepisów .....pozdrawiam Cię serdecznie i jeszcze raz gratuluję za dobry wpis ....Jurek . (2009-07-19 12:10)
użytkownik20727użytkownik20727
0
Nie interesuje mnie forma treści, ale samo przesłanie, stąd dałem piątkę. Właśnie wczoraj zauważyłem, że zacząłem lubić łowić sumiki karłowate, a przy tym są bardzo smaczne. To proste - woda w Odrze spadała, przypadkowe łowisko z braku dojścia do wody i ciągłe burze nie zachęcały ryb do brań.
Pierwszy w życiu sumik karłowaty - a łowię od 1971 roku - później drugi i... piąty.
Od razu przypomniały mi się zimowe wypady na lód, kiedy ryba nie brała a tutaj mocne puknięcie w kiwok i... jazgarz. Po kilkugodzinnym "postoju na lodzie" gdyby ten jazgarz był samiczką, to dałbym mu z wdzięczności buzi.
Dziwny My Naród - Wędkarze... (2009-07-19 12:48)
użytkownik6499użytkownik6499
0
Słowo daje punkty nie ważne chodź miłe to , ale treści jak ta powyżej budują . (2009-07-19 13:06)
demirskidemirski
0
wydaje mi się, że najważniejsza w tym artykule jest myśl o nietworzeniu podziałów. Jako wędkarz początkujący zauważam, że ideolodzy "No Kill" znajdują dużo radości z wywyższania się nad 'mięsarzami'. Sądzę, że 'no kill' jest właściwie tylko i wyłącznie modą. Jeżeli przestrzegamy wymiarów ochronnych itd. to działąmy zgodnie z prawem i nikt do naszej siatki - oprócz straży rybackiej - nie musi nam zaglądać. Poza tym argumenty o tym, że zabieranie ryb z łowiska spowoduje ich przetrzebienie jest naprawdę argumentem nie do wędkarzy ile do kłusowników a właściwie tych, którzy powinni ich ścigać. Łowię na Kaszubach, gdzie wszyscy wiedzą że kłusuje się sieciami a ryby sprzedaje w smażalniach, telefony w tej sprawie nic nie dają, zwłaszcza, że kłusownicy ze swojego procederu żyją. (2009-07-19 14:35)
ziutekziutek
0
Ten wędkarz co bierze każdą ilość złowionej ryby to według mnie jest też kłusownikiem, albo mięsiarzem masz racje iż ryba która już ponad metrowa to jest ryba nie nadająca sie do jedzenia tylko do rozrodu w celu utrzymania populacji z tego co się dzieje nad wodą to dojdzie do tego iż za parę lat będzie ryba tylko z hodowli . Trzymaj tak dalej, za ten artykuł masz ode mnie pięć punktów. Cześć z wędkarskim pozdrowieniem Ziutek. (2009-07-19 15:08)
areczek13areczek13
0
dobrze pan powiedział takich kłusowników trzeba tępić podoba mi sie ten artykuł pozdrawiam:)))))))))))))))))))))))))))) (2009-07-19 15:25)
kajko11kajko11
0
Nic dodać, nic ująć. Zgadzam się w 100%. Brałem i biorę kilka złowionych ryb które wiem że zjem. Reszta wraca do wody. Nie kupuję ryb a rybactwo śródlądowe uważam za zalegalizowane kłusownictwo (niestety PZW również bierze w tym udział). Ryby którymi zarybia się nasze wody, za nasze fundusze trafiają do sklepów i przysłowiowych smażalni. Czyją kieszeń zasilają pieniądze? Obawiam się że na pewno nie idą na zarybienia i ochronę wód. (2009-07-19 16:52)
grzegorzk75grzegorzk75
0
Arcik na 5! Sens jest czytelny, a refleksje i przemyślenia nasuwają się same, jednak jak widać nie każdemu (redaktorowi)! Jestem za - jedzmy ryby bo są dobre na wszystko :) Ci co nie jedzą rybek piszą potem na czerwono i przecinków im brakuje :) Pozdro i daję 5*! (2009-07-19 18:06)
leszczleszcz
0
Parę dni temu zrobiłem wypad nad wodę z zamiarem upolowania szczupłego na kolację.Tak zgadza się!!!Zamierzałem złowić rybę i wraz z małżonką spożyć ją na kolację.Takie postanowienia co do przyszłości ryby mam raz na kilka wypadów.I najczęściej z mojego postanowienia zostaje bułka z masłem i pomidorkiem.Czy taki marny ze mnie mięsiarz iż nie potrafię złowić ryby żeby ją potem skonsumować???? To nie ten problem.Po dziesięciu minutach połowu miałem już wymiarowego szczupaczka.Wygląda na to że po czterdziestce niektórym mięsiarzom odbija.Kiedy stałem już z rybą w ręku z zamiarem jej uśmiercenia, patrząc w jej śliepia wypowiedziałem na głos w imieniu ryby te słowa(facet wypuść mnie po co ci skóra i ości wyglądam tak samo marnie jak ty)Potem śmiech z mojej strony a ryby machanie ogonem w wodzie.W domu po tej relacji żona stwierdziła że potrzebny mi lekarz i tak po co ja jeżdżę na te ryby.Na wszystko musi być umiar inaczej słono zapłacimy psychiatrze . (2009-07-19 21:33)
hlehlehlehle
0
Na wstępie powiem, że nie mam nic do zabierania ryb z umiarem (nieznaczną ilość na kolację i ryb nieokazowych). Jednak rażą mnie wyssane z palca teorie!
Kto Panu naopowiadał bzdur o tym, że tak wyciągnięty sum umiera powolną śmiercią? Jakby tak było to w Ebro dawno wąsacze przestałyby występować w takich ilościach - ogromna presja. Poza tym znam przykłady złowienia tych samych ryb ponownie - nie zaszkodziło im takie wtarganie do łódki i sesja fotograficzna.

Podobne bzudry słyszę czasem na temat braku szans na przeżycie złowionych sandaczy czy boleni (kompletna bzdura - na dwód mogę pokazać fotki tych samych ryb złowionych ponownie).

Oczywiście z rybami należy obchodzić się ostrożnie, szczególnie z delikatnymi (lipień, pstrąg, sandacz, boleń itd.), ponieważ przydługa sesja fotograficzna na słońcu skończy się dla nich źle (niby odpłyną ale padną po jakimś czasie). Jednak nie można popadać w skrajność... (2009-07-20 11:28)
użytkownik6499użytkownik6499
0
hlehle - BARDZO CIEKAWY WPIS . Widzisz kol. . . .i tak się zwracajmy ( w roli Pana czuje się paskudnie ) . . .to nie opowieści, tylko wiedza , siluro na rzekach Segre i Ebro zawdzięcza swoją populacje dzieki jedynemu w europie idealnemu dla tego gatunku ekosystemu i klimatu.Tirystyka to też przyczyna , ale uściślając przede wszystkim to ta Mekka siluro (wąsatego ) pierwsza w europie uświadamia Wędkarzy temat zrywania kręgów i sposobu tarmoszenia tej pięknej ryby . Wierz mi pasjonatowi . (2009-07-20 15:22)
hlehlehlehle
0
To że sumy tam mają wspaniałe warunki do rozwoju jest wiadome nie od dziś. Proponuję przeczytać ile rocznie łowi się duzych osobników w zbiorniku Caspe i na ile jest szacowana populacja. Nagle okaże się jak dużo razy ta sama ryba musiała trafiać na hak i ile razy była "wtargiwana" za szczękę do łodzi czy na brzeg.
Takie nasze hobbby brutalne, że czasem ryba nie przeżyje, ale pojedyńcze przypadki nie świadczą o regule. Dużo większa jest szansa, że ryba zdechnie po długim holu, ponieważ przez kilka dni właśnie potrafi zdychać po tak dużym stresie dla organizmu.

Poza tym te trupy by pływały napęczniałe na powierzchni jak niedawno na Bugu ... (2009-07-20 16:22)
użytkownik6499użytkownik6499
0
Nie prawda ! te na Bugu dusily się w poszukiwaniu tlenu sum chory wraca lub szuka swojej kryjówki i tam kończy ...widział ktoś zdechłego ze starości suma pływającego brzuchem do góry ? (2009-07-20 16:49)
użytkownik6499użytkownik6499
0
Zamieszcze tu komentarz . . . który otrzymałem prywatnie na komunikator skyp cyt. no czytałem ten artykó ale szczeze mówiac że [ pi ]a z niego zrozumiałem (2009-07-20 17:16)
użytkownik6499użytkownik6499
0
... tylko , że w cyt. automatycznie system zmienił pi .. było ch..a .. nie mylic chwila . (2009-07-20 17:20)
hlehlehlehle
0
Czasem widać spływające zdechłe sumki ... niestety.
Dla mnie prostym argumentem jest to, że jakby to nie były pojedyńcze przypadki, z tym wyciąganiem za szczękę, to:
- dawno by już tyle dużych sumów w Ebro nie było
- nie byłoby szans na złowienie tej amej ryby po jakimś czasie

Jeśli faktycznie do takiego uszkodzenia może dojść, to zapewne niezbyt często, ale jeśli można tego uniknąć to należy to robić. Czekam na jakieś linki do opracowań, badań i zaleceń jak postępować z sumami :)

p.s. Żeby nie było, nie mam pojęcia kto na wyskoczył z tym komentarzem na skype. (2009-07-20 17:28)
cuveecuvee
0
Mi się wydaje, że nie o to chodzi, by ryb nie jeść, a o to, byśmy mieli co wędkować - umiar i zdrowy rozsądek są ze wszech miar wskazane - i tego Kolegom życzę! (2009-07-20 17:50)
użytkownik6499użytkownik6499
0
.......tam, ten gatunek ryby , tak sie bawi i wyciera ! , że jest to problemem . . . ale właśnie do rozwoju i zarabiania (tak ,że nic jej nie zrobią , nikt nie zabije kury znoszacej te €jajka !) Popatrzcie , mamy zbiornik , ja łowie karpie ,obrzydły mi ale nie ma niczego innego ! Tak jest i trudno . . . albo fajnie. (2009-07-20 18:08)
KaKa13KaKa13
0
temat jak najbardziej aktualny i ponadczasowy....ale artykuł trzeba czytać z wielkim dystansem...albo po protu przetłumaczyć na polskie, z resztą widzę że nie tylko ja mam takie odczucie... (2009-07-20 19:21)
lin75lin75
0
WSZYSTKO MUSI MIEĆ UMIAR!!!!!!MOŻNA WZIĄSC RYBKE LUB DWIE ALE BEZ PRZESADY!!!!!!JA WOGÓLE NIE ZABIERAM RYB Z ŁOWISKA I ŻYJE!!!!!!!POZDRAWIAM!!!!!! (2009-07-20 20:59)
użytkownik6885użytkownik6885
0
Linku 75 jak nie z łowiska to z gdzie albo z kąd ? (2009-07-20 22:04)
użytkownik895użytkownik895
0
z dupy sobie okonia wyciąg to beziesz miał (2009-07-21 13:34)
użytkownik20727użytkownik20727
0
Nie o to chodzi, by ryb nie zabierać i ich nie jeść, ale by nie zabierać ryb niewymiarowych.
Zasadą jest, aby ryba chociaż raz w swoim życiu się wytarła i pozostawiła po sobie potomstwo. Po to są ustalone wymiary ochronne.

Natomiast co do dużych ryb, to jestem skłonny polemizować. Duża ryba np. sum źre jak świnia a nie rośnie, czyli jest niepotrzebna na łowisku, gdzie występują inne gatunki pożądanych ryb.
Średniej wielkości ryby, czyli te najbardziej wartościowe bo zdrowe do licznego rozrodu są też łakomym kąskiem wędkarza, bo zabierze tyle ile zje razem z rodziną. Jeśli łowisko jest systematycznie zarybiane wyłowionymi gatunkami ryb (przecież na narybek płacimy), to nie ma w tym żadnego problemu. Dane stado odrodzi się w wymiarowe osobniki w ciągu około 3 lat.

Co do Ebro i innych rzek obfitujących w okazy, to mylicie Koledzy biznes z prawidłową gospodarką.
W takich rzekach (łowiskach) gospodarz wody nastawiony jest na zysk, czyli wypuszczona ryba (trzeba wmówić wędkarzom, że należy wypuszczać złowione ryby czego jawnym przykładem jest zasada "złów i wypuść"), czyli będzie złowiona dana ryba przez innego wędkarza, wędkarz będzie zadowolony, będzie reklamować dane łowisko (czyli darmowe public relations), a to da konkretne profity właścicielowi łowiska (i nie trzeba będzie kupować żywych okazów od rybaków).

No cóż, wędkarstwo to nie jest powtarzanie utartych schematów. (2009-07-26 09:37)
kostekmarkostekmar
0
Jak każda moda i ta przychodzi do nas. Ale specyfika naszego społeczeństwa, a w szczególności schematy zachowań pozostawiają wiele do życzenia. Niech to pozostanie w gestii sumienia każdego wędkarza. (2009-07-31 13:18)
Pablo1611Pablo1611
0
Ja nie wiem w czym macie problem. zgadzam się z KOSTEKMAR "Niech to pozostanie w gestii sumienia każdego wędkarza"
Ja akurat wypuszczam ryby bo nie mam potrzeby zabierać ich do domu.
Oczywiście jeżeli widzę że ryba jest słaba lub okaleczona to jej nie wpuszczam. (2009-08-31 11:49)
użytkownik6499użytkownik6499
0
Naturalnie niech pozostanie w gestii sumienia moralności tchórzliwości czy jak tam zwał ...ale do puki jest to zgodne z Regulaminem to ZABRANIAM używania pogardliwego zwrotu mięsiarze Zwłaszcza przez np, pana redaktora Marka Szymańskiego na łamach swojej gazety i portalu . Za to panie Marek złotej odznaki PZW jeszcze nie dają i słusznie ! (2009-10-18 09:15)
karoltsu1karoltsu1
0
Witam...Tekst emanuje ekspresja,szczerością wypowiedzi,i to najbardziej cenie-otwartość,potrzebę przekazania sensu z emocja treści.Za artykuł 5.Analizowanie na zimno,tak interpunkcji jak tez części składowych samego przekazu (werbalnego) zawartego w tekście jest nie etyczne.Apel słuszny i aby wprowadzany w życie codzienne.Wszystko z umiarem. 
(2010-02-01 22:33)

skomentuj ten artykuł