Moja przygoda ze spinningiem

/ 18 komentarzy / 5 zdjęć


Wędkuję od czterdziestu pięciu a spinninguję prawie dwadzieścia lat. Przez ten okres nabyłem pewnej wiedzy wędkarskiej, którą chciałbym się podzielić z młodszymi kolegami, aby ułatwić im poznanie tajników skutecznego wędkowania.
Na branie ryb ma wpływ tak wielka liczba czynników, że nie ma praktycznie możliwości poznania i analizy ich wszystkich. Nie ma jednoznacznej, pewnej metody czy techniki gwarantującej połów. Z każdego wędkowania powinniśmy wyciągać wnioski a najlepszym weryfikatorem naszej wiedzy wędkarskiej będą złowione ryby. I na tym polega urok wędkowania.
Spinningowanie jest metodą połowu wymagającą ciągłych poszukiwań, zarówno w sferze metod i sposobów wędkowania jak i w dziedzinie sprzętu. To powoduje, że nie ma żelaznych zasad, metod ani schematów skutecznego spinningowania.
Jigowanie, to spinningowanie główką ołowianą z haczykiem ozdobionym miękką przynętą. Sam jig nie wykonuje wabiących ruchów te, bowiem nadaje mu wędkarz odpowiednimi ruchami wędziska z założoną właściwą do warunków łowiska i poławianych ryb dekoracją na haku. Przy jigowaniu potrzebne są subtelne ruchy szczytówką i nie zmęczona ręka, a musimy wykonać kilkaset rzutów i skręceń. Jedno i drugie uzyskamy przez odpowiednie dobranie i wyważenie wędziska. Nie powinno ono „lecieć” ani na dolnik, ani na szczytówkę, gdy go delikatnie trzymamy (stopka kołowrotka między trzecim a czwartym palcem). Dolnik nie powinien wystawać poza łokieć, gdy łowimy małymi i średnimi przynętami. Ponieważ przynęty prowadzimy nadgarstkiem a nie przedramieniem, to długi dolnik uniemożliwia precyzyjne prowadzenie przynęty. Osobiście przeszedłem szkołę łowienia od wędki sztywnej 2.4 m. c.w. 30-60 g, żyłki 0,28 i maksymalnie skręconego hamulca w kołowrotku, do „Multipickera” 2.7 m. i żyłki 0,12. Obie wędki były łowne (nieco inna technika prowadzenia przynęty), ale mnie osobiście bardziej odpowiada delikatne łowienie. Najważniejsze, aby wędka dobrze „leżała w ręce” a tu kryteria doboru i oceny są bardzo indywidualne. Sprzęt używany do wędkowania odległościowego czy popularne „pickery” z drgającą szczytówką, doskonale sprawdzają się przy delikatnym spinningu. Cienka szczytówka ma jeszcze jedną ważną zaletę, umożliwia obserwację bardzo delikatnych brań, a sygnalizacja następuje zanim ryba wyczuje „niejadalność” przynęty, co daje nam czas na podjęcie decyzji o zacięciu. Bardzo dużo okoni skusiło się na gumowe paproszki - bezpośrednio lub na bocznym troku - podane im tak wysublimowanym sprzętem.
Kołowrotki używane do spinningowania są narażone na olbrzymią ilość otwarć i zamknięć (polecam zbijanie palcem, nie korbką) kabłąka, duże przeciążenia i olbrzymie ilości nawijania żyłki. Do takiej katorgi niezbędne jest, aby były wyposażone w kilka łożysk (w tym bardzo pomocne łożysko oporowe), bardzo mocny mechanizm napędowy, idealny hamulec i szpulę dalekiego rzutu, na której mechanizm krzyżowo nawija żyłkę lub plecionkę. Wszystkie te cechy posiadają m. inn. kołowrotki Shimano produkcji japońskiej. Ostatnio Dragon sprzedaje dość solidne i tanie (80 – 120 zł) kołowrotki, których dwa modele testuję drugi rok.
Najważniejszą zasadą przy holowaniu drapieżnika (ta reguła ma zastosowanie do wszystkich ryb) jest nieprzerwane utrzymywanie napiętej żyłki od momentu zacięcia do lądowania. Wpływ na to ma nasze zachowanie, elastyczność żyłki, sprężyste wędzisko oraz prawidłowo wyregulowany hamulec. Pamiętać musimy, że nie holuje się ryb kołowrotkiem, lecz wędziskiem, przez pompowanie.
W każdym sezonie połowowym na zbiorniku Poraj (przypuszczam, że nie tylko) sprawdzają się inne przynęty gumowe. Kiedy rozpoczynałem moją przygodę ze spinningiem hitem były zielone twistery, później biało-czarne „pingwiny”, mleczno-białe „shady”, wszelkie kolory i wielkości ripperów „Renowskyego”. Jeszcze niedawno niezastąpione były twistery i rippery Mannsa, kopyta Relaxa i Jankesy w jasnych kolorach z jaskrawo-czerwonymi lub pomarańczowymi ogonkami. Swego czasu hitem miały być rewelacyjnie wykonane i stosunkowo tanie rippery Storm, dekorowane holograficznie produkty firmy Rapala, jednak na naszym zbiorniku się nie sprawdziły.
Popularne na innych zbiornikach koguty, postawiłbym u nas na drugim miejscu. Dużą frajdę miałem z przechytrzenia drapieżników kogutami przygotowanymi na łódce, tuż przed łowieniem – oczywiście półfabrykaty przygotowałem w domu. Na główkę jigową zakładałem korpus twistera, pod który wciskałem pióra koguta i traktowałem klejem „Kropelka”. Testowałem przeróżne, ale najbardziej skuteczny był niepozorny kogut, w którym na haku 2/0 zawiązane były czarną nitką trzy czarne piórka. Wyjąłem na niego kilka pięknych ryb, aż pewien szczupak tak go zdeformował, że przestałem go nazywać „kilerem”.
Według mojej oceny przy połowie sandacza na zbiorniku Poraj najpewniejsze są kolory jasne: biel, niebieski, brąz, zielonożółty – przy letnim zakwicie wody - zieleń fluo. Dodatek perłowy lub brokat, oraz czerwony akcent, bardzo wskazane. Krwistoczerwona lub marchewkowa płetwa ogonowa często pobudza do ataku. Szczupaki bytujące na łowiskach sandaczowych nie gardzą tymi samymi gumami lub kogutami, okonie natomiast są najbardziej nieprzewidywalne i aby znaleźć właściwą przynętę, kolor, wielkość i sposób prowadzenia, musimy dużo popracować głową. Równie ważną cechą jak kolor przynęty jest jej zdolność do wytwarzania drgań o różnych częstotliwościach, odbieranych przez ryby linią boczną (małe częstotliwości) oraz narządem słuchu (duże częstotliwości, czyli dźwięki). W łowisku masowo uczęszczanym, jakim jest bez wątpienia zbiornik Poraj, ważnym a może i decydującym czynnikiem o naszym sukcesie może być atraktor zapachowy (zapach tłustych ryb morskich, ochotek, dżdżownic lub raków).
Najlepsze połowy sandaczy i szczupaków zdarzały mi się wcześnie rano – do godziny 8.00, w samo południe (nawet w środku upalnego lata) oraz przed zmrokiem (nie próbowałem spinningować nocą). Gdy sandacz żeruje, łatwiej go skusić sztuczną przynętą, gorzej gdy trzeba zlokalizować jego ostoję, domek, gdzie przebywa większość czasu.
Znajomość ukształtowania dna i składu podłoża (pomocna echosonda) ułatwia lokalizację kryjówek. Szczególnie atrakcyjne dla ryb są te miejsca w zbiorniku, gdzie na niedużych fragmentach dna występują znaczne zmiany głębokości. Koryto dawnej rzeki, karcze, betony, dawna droga koziegłowska, czy pozostałości po młynie, oraz wszelkie inne nierówności, obok których jest twarde lub piaszczyste dno, stanowią potencjalne łowiska. Większa część zbiornika Poraj ma dno płaskie i monotonne a tam bytują tylko pojedyncze okazy ryb. Wody powodziowe, które przeszły w ostatnich latach przez zbiornik w Poraju poważnie zmieniły ukształtowanie dna, zamulając wiele dołów i karczy. W okresie intensywnego żerowania sandacza można złowić w wielu miejscach zbiornika a nocą podpływa za narybkiem do samego brzegu. Wielu nocnych wędkarzy wywozi bezmyślnie przynęty kilkaset metrów od brzegu.
Szczupaki, które złowiłem były zawsze „przyłowem” przy sandaczach i okoniach. Jesienią 2001 roku złowiłem kilkanaście szczupaków 1,5 – 2,5 kg. na gumowe paproszki podane na żyłce 0,12 - nie miałem ani jednego obcięcia. Grubsza żyłka była przeważnie ucinana, a z przyponem stalowym nie było brań. Technika prowadzenia przynęty to naprawdę indywidualna sprawa każdego spinningisty. Łowiąc z jednej łódki, „prawie” jednakowym sprzętem, na „prawie” jednakowe przynęty i „prawie” jednakowo je prowadząc, złowiłem kiedyś kilkanaście sandaczy a kolega, który mnie naśladował kilka. Rozchodziło się zapewne o to „prawie”. Tu dodam, że próbowałem wtedy skuteczności wszystkich gum i kogutów z mojego arsenału – nie było lepszej ani gorszej przynęty – po prostu trafiłem na „amok w żerowaniu”.
Okonie łowię w dwojaki sposób: na wyczucie lub na obserwację szczytówki. Idealny jest ten kij, który informuje wędkarza na jeden i na drugi sposób. Mój „Multipicker” firmy Dam z najsztywniejszą końcówką wspaniale informuje o każdym zainteresowaniu się przynętą. Struktura włókien w wędkach tego typu jest tak ułożona, że doskonale przenoszą drgania wzdłużne. Przy technice bocznego troku zakładam bardzo miękką końcówkę a atrakcyjność podania paproszka na haczyku pstrągowym wzrasta, ponieważ opadanie jest znacznie wydłużone (obciążenie jest poza przynętą). Kilka lat temu zachwyciłem się możliwościami „Mikrosa” Kongera, który przy długości 2,15 m. i c.w. 0,2 – 5 g. oraz sztywnym dolniku, ma bardzo miękką szczytówkę i wymaga innej techniki łowienia. Koledzy łowią z dużym powodzeniem dłuższymi odmianami tej marki: Tango 2,45 m. i 2,75 m. Przy szczytówce twardszej, rurkowej, sygnałem do zacięcia jest wyczuwalne puknięcie, przy szczytówce miękkiej, pełnej, czujemy i widzimy jak okoń zasysa przynętę. Staram się nie zacinać, tylko przyspieszam nieznacznie skręcanie. Okoń nie może się pozbyć przynęty gdy utrzymuje z nią stały kontakt przy napiętej żyłce (hamulec kołowrotka lekko dokręcony). Kilka razy zdarzyło mi się obficie połowić dużych okoni przy silnym, północnym (od strony zapory czołowej) wietrze, na dużej fali, która przeciągała kotwicę po łowisku. Brania ponad 30-to cm. okoni były bardzo konkretne (trzeba było dobrze trzymać wędzisko w ręku). Niekiedy, szczególnie w lipcu, okonie wspaniale biorą na błystki obrotowe. Najbardziej się rozsmakowały w pasiakach srebrno-czerwonych Effzeta, Meppsach „Black furry” ( czarne tło i czerwone, żółte lub zielone kropki ). Skrzydełka typu Aglia, a najskuteczniejszy rozmiar to 2 lub 3. Do połowu sandacza używam wędziska Team Dragon 2,13m 7-21g, oraz ostatni nabytek Dragon HM69 Cannibal 255/10-28g,na szpulę nawinąłem plecionkę HM8X 0,18mm - Yellow Fluo.
Plecionki do połowu sandaczy używam od 2004 roku i muszę przyznać, że jest to całkiem inne łowienie. Mój największy sandacz 92 cm. 7,6 kg. był wyjęty nowo kupionym Yorkiem, 2,7 m. c.w. do 25 g. o akcji szczytowej, na plecionkę 0,12 mm., przynętą było białe kopyto Relaxa z niebieskim grzbietem. Na tą samą plecionkę wyjąłem też suma 130 cm 15 kg i po tym holu skończyła żywot.
Początki spinningu to łowienie główkami 5-8 gram i dużo ryb. Dziś przechodzę na „cięższą artylerię”, doszedłem do 20 gram,(koguty) a ryb coraz mniej. Ale nie o ilość tu chodzi, a o obcowanie z przyrodą i podziwianie jej, oraz o miłe pogawędki z kolegami na łodzi.
Mam nadzieję, że młodzi adepci spinningu skorzystają coś z moich doświadczeń i przeżyją co najmniej tyle co ja, pięknych chwil nad wodą.

ZBIGNIEW SOBIERAJSKI

 


4.6
Oceń
(54 głosów)

 

Moja przygoda ze spinningiem - opinie i komentarze

fp5fp5
0
Spinning to dobra metoda na szczupaka polecam np. na zdjęciu jest ładny sandacz i 5kg (2011-06-06 15:54)
an2212an2212
0
Spinninguję od 3 lat i bardzo to polubiłem. Zawsze cenię dobre rady. Zyczę sukcesów.
(2011-06-06 16:51)
u?ytkownik44916u?ytkownik44916
0
Widać duże doświadczenie i szeroką wiedzę wędkarską. Poza tym styl pisania i unikanie błędów pozwoliły z naprawdę niekłamaną przyjemnością przeczytać Twój artykuł. Dużo dobrych i celnych uwag, wiele osób skorzysta. Zostawiam 5* i serdecznie życzę dalszych sukcesów w połowach. Sam chętnie się podszkolę ;)
Pozdrawiam i czekam na więcej.
(2011-06-07 08:59)
blutublutu
0
Kilka dni temu może trzy godz. spinningowałem i nie miałem żadnego puknięcia.Według Twojego opisu wszystko źle robiłem. Teraz próbuję tej metody wędkowania się nauczyć. Ciekawy wpis.Pozdrawiam. (2011-06-08 13:39)
JaroDawJaroDaw
0
No przyznam że pojechałeś z tym artykulikiem, jak tak dalej pójdzie to przerzucę się na spinning, chodź jestem miłośnikiem gnicia w fotelu :)Pozdrawiam Jarek  (2011-06-09 15:10)
RybczanRybczan
0
Fajny art. spining jest ok gorzej jak nie ma brań, lub cos nie tak idzie :) (2011-06-11 08:51)
Zibi60Zibi60
0
No właśnie, mnie w tym sezonie "coś nie tak idzie" i co mam "się zabić". Ciągle liczę, że może jutro i podziwiam przyrodę. A wymiana doświadczeń, czy przekazywanie swojej wiedzy kompanowi na łodzi, to - choć obecne połowy jej nie weryfikują - wielka radość. I cały czas pamiętajcie, wędkarstwo to odpoczynek, ukojenie i "ładowarka akumulatorów".
(2011-06-12 06:32)
jurekjurek
0
Święta racja Zbigniewie .... Zibi60 .... , a autorowi gratuluję rybek i dobrego wypoczynku nad wodą oraz dobrego wpisu .
(2011-06-12 13:43)
ZanderHunterZanderHunter
0
I cały czas pamiętajcie, wędkarstwo to odpoczynek, ukojenie i "ładowarka akumulatorów".

I 1000% racja kolego pozdrawiam serdecznie,marzy mi się zapolować na sandacze kiedyś na ciekawym zbiorniku zaporowym nigdy jeszcze na takim nie wędkowałem no i oczywiście*****.
Pzdr.
(2011-06-13 18:34)
u?ytkownik51321u?ytkownik51321
0

Piękny opis, krótka i treściwa lekcja.

Wiadomo, że o sprzęcie i technice łowienia można pisać godzinami i roztrząsać ilości łożysk i przełożenia kołowrotków, ale to nie o to chyba chodzi. Wydaje mi się ze ważne jest aby wędkowanie sprawiało przyjemności i każdy spinningista powinien odpowiedzieć sobie na pytanie co mu pasuje i co w dłoni leży...

Pozdrawiam

(2011-08-18 11:53)
u?ytkownik20737u?ytkownik20737
0
Bardzo dobry artykuł. Także posiadam spina z team dragona 7-21g tylko nieco dłuższy bo 2.75 bodajże, z plecionką współpracuje wzorowo i na sandacza i na szczupaka :). Pozdrawiam. (2011-09-06 20:15)
TomekooTomekoo
0
święta racja,ja również chodzę nad wodę odpocząć a nie biegać:)chyba że sum mi weźmie na opasce:))))
+5 za opis:) (2011-09-27 10:03)
wodnix65wodnix65
0

Świetny, bardzo dobry artykół, same konkrety duże doświadczenie, lekcja spinningu na 6 !!! Pozdrawiam

 

(2011-09-27 10:12)
camelotcamelot
0
*****  Przeczytałem ten artykuł trzy razy ! ......Uważam, że każdy wędkarz rozpoczynający swoją przygodę ze spiningiem, - powinien sobie wydrukować ten artykuł i powiesić nad łóżkiem.   I co wieczór przed zaśnięciem czytać !   ... Zbyszku ! - Masz całkowitą rację z tym dolnikiem.  - Długi zapewne ma uzasadnienie w innego typu wędziskach.  Ja doszedłem do tego zupełnie przypadkowo: - Kilkanaście lat temu, kupiłem sobie wędzisko spinningowe ( wydawało mi się okazyjnie ) za 50 zł . Pamiętam, że gdy brałem je do ręki w sklepie, od razu czułem, że to dla mnie ! ... Niestety ! - W żaden sposób kij ten nie chciał się mieścić w bagażniku ,,Malucha" . Część szczytową można było trochę nagiąć i po przekątnej dało się zmieścić. Ale dolna część niestety była zbyt sztywna. Po kilku miesiącach męki i z oberwaną prawą kieszenią kurtki ( bo zbyt długi dolnik ciągle przeszkadzał i wadził o ubranie, a zwłaszcza upodobał sobie kieszeń kurtki ) powziąłem drastyczną decyzję obcięcia dolnika !  Odmierzyłem dobre 15 cm i bez skrupułów obciąłem brzeszczotem !  O dziwo ! Kij nie stracił nic, ani na akcji, ani na wysięgu. W dolną zaślepkę wcisnąłem jedynie kawałek ołowianej blaszki celem wyważenia.  Dodam, że ów spinning służył mi potem szczęśliwie przez całe lata i dawał radę nie raz naprawdę ciężkim rybkom.                                                                   Pozdrawiam serdecznie !  (2011-11-11 23:35)
u?ytkownik27896u?ytkownik27896
0
Świetny artykuł. (2012-02-04 17:49)
pstrag222pstrag222
0
Niby czemu jigi to są uzbrojone tylko w gumowa przynete? Jigi to bardzo szerokie pojęcie kogucików , puchowców i Bóg wie co jeszcze ostatnio w modzie jest łowienie pływającymi jigami w tumanach chaszczy. Jig to nie tylko opadowe łowienie ale również , szybkie boleniowe prowadzenie jak i popperowe łowienie na płyciznach. Rzeki i jig to również inna systematyka łowienia (2012-05-28 20:32)
Zibi60Zibi60
0
"Jigowanie, to spinningowanie główką ołowianą z haczykiem ozdobionym miękką przynętą. Sam jig nie wykonuje wabiących ruchów te, bowiem nadaje mu wędkarz odpowiednimi ruchami wędziska z założoną właściwą do warunków łowiska i poławianych ryb dekoracją na haku." Nie za bardzo rozumiem uwagę kolegi @pstrąg222 (2012-05-29 06:16)
mario84mario84
0
świetny artykuł też łowię kogutami lecą w te miejsca gdzie guma nie doleci i są efekty (2013-01-27 21:55)

skomentuj ten artykuł