Gotujemy makaron ja osobiście stosuje świderki, ale z powodzeniem mogą to być kolanka lub rurki czy muszelki. Oczywiście nie za długo , mniej więcej połowę czasu napisanego na paczce. Następnie odlewamy wodę i wrzucamy do wiadra ( nie płuczemy zimną wodą ) , posypujemy jeszcze ciepły makaron osypujemy zmielonymi w maszynce do mięsa herbatnikami ( można je zastąpić zwykłą kupioną w sklepie zanętą na leszcza o drobnej trakcji )oraz cukrem waniliowym.
Dokładnie mieszamy najlepiej drewnianą łychą nie przejmując się że makaron się rozpada. Do tego wsypujemy prażoną konopie , prażoną pszenicę i atraktor waniliowy i znów wszystko dokładnie mieszamy. Dokładamy kukurydzę z puszki i jeśli konsystencja zanęty jest zbyt zbita dolewamy soku z puszki kukurydzy. W razie potrzeby dosypywać zmielonych herbatników. Konsystencja zanęty powinna być lekko klejąca rozpadająca się pod wpływem wody.
Wszystkie te czynności robimy przed wyjazdem na łowisko , pamiętajmy więc żeby wiadro stało w możliwie chłodnym zacienionym miejscu i aby co jakiś czas zamieszać naszą zanętę. Po dotarciu na miejsce można dodać tego na co będziemy łowić ja stosuję czerwone robaczki. Przynętę dodatkowo namaczam w dipie oczywiście waniliowym.
Komentarze