Moje czerwone robaczki

/ 22 komentarzy / 8 zdjęć


Hodowla czerwonych robaków

Moja przygoda z hodowaniem czerwonych robaków zaczęła się jesienią 2007 roku, kiedy to ostatni raz byłem nad jeziorem na rybach. Zostało mi kilkanaście sztuk czerwonych robaków, kupionych w sklepie wędkarskim. Nie chciałem ich wyrzucać więc postanowiłem jak na razie je zatrzymać. Wziąłem stare wiaderko, nasypałem do niego trochę skoszonej trawy, ziemi z ogrodu i pozostałe czerwone robaki. Wtedy jeszcze nie miałem zielonego pojęcia o hodowaniu dżdżownic kalifornijskich.

Kilka dni później w deszczowy jesienny wieczór postanowiłem poszukać informacji na temat hodowli czerwonych robaków. Muszę przyznać, że na stronach w języku polskim znalazłem trochę informacji, ale najczęściej były to informacje pobieżne i kopiowane ze strony na stronę.

Szukając dalej znalazłem kilka stron w języku angielskim. Trafiłem nawet na stronę hodowli dżdżownic w Anglii. Zebrałem te wszystkie informacje i zacząłem hodować czerwone robaczki. Na początku hodowla mieszkała w plastikowym pojemniku o pojemności około 90 litrów, napełnionym skoszoną trawą, tekturą, odpadkami kuchennymi itp. Po pewnym czasie okazało się jednak, że skrzynka do połowy była przemoczona, bo po odsłonięciu wierzchniej warstwy zawartość skrzynki była bardzo mokra. Postanowiłem więc zrobić otwory w skrzynce i osuszyć nieco mieszkanko czerwonych robaczków. Ciecz, która zaczęła się wylewać nie miała zbyt przyjemnego zapachu i kapiąc do podstawionej miski, zalewała podłogę piwnicy.
Kolejnym krokiem było powiększenie otworu i zamontowanie w nim rurki, żeby ciecz spływała w sposób „kontrolowany”. Wszystko było dobrze, tyle, że przez otwór na ciecz spływały małe dżdżownice, które przypadkiem wpadły w róg, w którym była zamontowana rurka akwarystyczna. Skrzynka była lekko przechylona i otwór powoli zapychał się. Wtedy nadszedł czas na kolejną, ostateczną modyfikację, którą z powodzeniem mam do dziś.

Pierwszym krokiem było pójście do marketu budowlanego i kupienie 2 pojemników, które nazywają się „kastra budowlana”. W markecie, w którym kupowałem, dostępne były 3 rozmiary, 30, 60 i 90 litrów. Ja wybrałem największy z nich, za dwa pojemniki zapłaciłem ok. 45 zł.
Kolejnym krokiem było kupienie w sklepie zoologicznym rurki, którą wykorzystuje się do napowietrzania, przekrój około 5 mm. Tak naprawdę potrzebujemy około 1 metra rurki, więc można wykorzystać inną dostępną pod ręką elastyczną rurkę.
Zebrałem wszystkie zakupione materiały i przygotowałem mieszkanko dla dżdżowniczek. A wyglądało to tak:

Rys 1. Dwa pojemniki na przyszłą hodowlę


Rys 2. W jednym z pojemników wykonałem w dnie i w ściankach bocznych bardzo wiele otworów wiertłem 2-3 mm. Otwory nie mogą być zbyt duże, żeby dżdżownice nie wypadały przez nie a jednocześnie woda musi przez nie przepływać. Mają też za zadanie dostarczyć powietrza do najgłębszych części hodowli.


Rys 3. W drugim pojemniku wykonałem kilka większych otworów w ściankach bocznych, około 15 cm ponad dnem. Mają one zapewnić dopływ powietrza do pierwszego pojemnika.


Rys 4. W tym samym pojemniku w jednym z rogów wykonałem otwór o średnicy odpowiadającej średnicy rurki, przez którą odpływać będzie niechciana ciecz.

Następnie przykleiłem rurkę do pojemnika w taki sposób, że na długości około 1-2 cm rozciąłem ją w pół, przełożyłem przez otwór i dwie połówki przykleiłem do dna pojemnika. Klejenie powinno być w miarę sprawne, żeby nie zatkać klejem otworu i żeby spoina zbyt nie wystawała ponad dno pojemnika.
Rys 5 i 5a. Po wyschnięciu kleju (najlepiej jakiś dwuskładnikowy, np. poxipol) zniosłem pojemniki do piwnicy i postawiłem na podwyższeniu. Pojemniki muszą być na podwyższeniu żeby pod pojemnik można było wstawić butelkę. Włożyłem jeden pojemnik w drugi, w środek ten z otworami w dnie i w bokach. Rurkę, którą przykleiłem włożyłem do butelki po wodzie mineralnej.

Rys 6 i 6a. Po zbudowaniu pojemnika przyszedł czas na napełnienie go resztkami kuchennymi i ścinkami kartonów. Ja robię to w ten sposób, że warstwę odpadków przekładam warstwą podartych kawałków kartonów. Co należy podawać dżdżownicą a czego nie wolno, opisałem na końcu artykułu. Każdą warstwę zraszam wodą, zraszaczem do kwiatów.

Po napełnieniu całej skrzynki, czekam około 14 dni, aż zacznie się proces rozkładu resztek kuchennych. Wtedy dopiero można wpuścić dżdżownice. Należy pamiętać, że dżdżownice do rozwoju i rozmnażania się potrzebują odpadków, wilgotności około 80%, powietrza i temperatury około 18 – 30 stopni Celsjusza. Powyżej 30 stopni giną, poniżej 18 zaczynają się hibernować.

Po wpuszczeniu posiadanych przeze mnie robaczków dokupiłem jeszcze 100 sztuk dżdżownic kalifornijskich. W chwili obecnej mam około 2000 robaków w 3 takich pojemnikach. Hodowla potrafi pomnożyć się około 10 razy w ciągu roku. Hodowla nie wydziela przykrych zapachów, nie przeszkadza innym mieszkańcom, można ją mieć w piwnicy. Ja hoduję robaczki w piwnicy w bloku już 2 lata i nie mam z tym żadnych kłopotów. Dżdżownice nie uciekają ze skrzynek, nie padają, bo dżdżownica kalifornijska żyje około 14 lat.
Ilość odpadków po około 2-3 miesiącach zmniejszy się do około 30% objętości pierwotnej, więc należy pamiętać, żeby dokładać robaczkom nowe jedzonko i zraszać hodowlę wodą.
Ciecz, która będzie się sączyć z pojemników można albo wylać do kanalizacji, albo podlewać nią rośliny w ogrodzie. Kwiatków w mieszkaniu nie polecałbym podlewać tym odciekiem, bo ma on niezbyt miły zapach.
Dzięki opisanej powyżej konstrukcji pojemników kompost nie jest przemoczony, dżdżownice mają optymalną do życia wilgotność i mogą się swobodnie rozmnażać.


Dżdżownice można karmić min:

- świeżo skoszoną trawą
- fusy i filtry papierowe z kawy
- bardzo drobno pokruszone skorupki z jaj
- obumarłe części roślin, np. z ogrodu
- skórki z melona, ziemniaków i wszelkie inne obierki z warzyw i owoców
- zepsute, nadgniłe owoce i warzywa
- fusy i torebki z herbaty
- podarty karton, najlepiej bez nadruków( ja osobiście odrzucam części z nadrukami i daję dżdżownicom szary karton, na którym składają jajeczka)
- ręczniki papierowe.
- w niewielkich ilościach obierki z owoców cytrusowych, cebuli i czosnku.
- odpadki z chleba

Dżdżownice nie jedzą:

- mięsa
- drobiu
- ryb
- żadnych tłuszczów takich jak oleje, masło, margaryna, majonez, żadnych sosów
- serów, mleka, jogurtów

Podanie w/w zakazanych produktów skutkuje zatruciem i śmiercią dżdżownic.

Ja osobiście 1, 2 razy w tygodniu zanoszę do mojej hodowli wiaderko odpadków kuchennych, które trzymam pod zlewem. Odpadki dokładam pod warstwę wytworzonego już kompostu i całość zraszam wodą. Kiedy kompostu jest zbyt dużo, to wybieram z niego dżdżownice, a sam najlepszy na świecie nawóz naturalny rozsypuję w ogrodzie, wykorzystuję do uprawy roślin i warzyw w szklarni na działce lub rozrabiam z wodą i podlewam nim kwiaty w domu. Gwarantuję, że rosną wyśmienicie.
Wyjazd na urlop też nie stanowi problemu. Hodowlę dobrze dokarmiam, zraszam wodą i na górę pojemnika na kompost kładę mokry ręcznik lub inną szmatkę lub większe kawałki kartonu, namoczone wcześniej w wodzie, który przepuszczą powietrze ale zatrzymają wilgoć w kompostowniku. Gwarantuję, że 2 tygodnie dżdżownice przeżyją bez dodatkowego podlewania.
Czasami lub na początku hodowli część kuchennych odpadków mieliłem w maszynce do mielenia mięsa, ręcznej oczywiście, którą kupiłem za 30 zł. Proces mielenia przyspieszał proces rozkładu resztek a wiedząc że dżdżownice pobierają pokarm w postaci półpłynnej, pozwalał na szybsze przetwarzanie przez nie resztek.

Na koniec jeszcze mam propozycję dla tych, którzy chcą rozpocząć przygodę z własnymi czerwonymi robakami. W tym sezonie nie skorzystacie z własnej hodowli, ale w następnym jak najbardziej już tak.
Proponuję założyć kompostownik np. w sposób opisany przez mnie. Kiedy będziecie kupować czerwone robaczki na wyprawy na ryby, nie wyrzucajcie tych, które wam pozostaną, tylko wpuśćcie je do swojej hodowli. Kilka takich zasileń i w pojemniku może mieszkać już około 20-30 sztuk, które normalnie zostałyby wyrzucone. W sprzyjających warunkach bardzo szybko się rozmnożą i już za rok będzie ich kilkaset. Dzięki temu „przy okazji” pozyskacie porcję startową dżdżownic, nad wodami mniej będzie porzuconych pudełek po i z robaczkami, które nieraz gotują się w pudełku w letnim słońcu, a wy już od następnej wiosny łowić będziecie na własne, wyhodowane czerwone robaki. Aha i rzadziej będziecie wynosić śmieci, bo jak się przekonałem, odpady organiczne, czyli takie, jakie przetwarzają dżdżownice, to około 50% wszystkich wyrzucanych odpadków. Jeśli dżdżownice przetworzą je na kompost, to będziemy mieli mniej śmieci, darmowe robaczki i mniej wycieczek do śmietnika.

Zaprezentowany przeze mnie sposób hodowli jest stosowany przeze mnie z powodzeniem już od 2 lat. Dżdżownice hoduję w piwnicy w bloku, bo na to pozwalają mi warunki. Jeśli kiedyś wybuduję swój dom, to na pewno powiększę hodowlę i założę kompostownik w ogrodzie, gdzie w porze, gdy nie ma mrozów, będę hodował część dżdżownic. Na zimę wybiorę je i przeniosę do domowej hodowli, a co sezon, będę miał świeże, czerwone robaczki i biohumus do zasilania ogrodu.

Na koniec jeszcze chcę opisać sposób, w jaki można przygotować czerwone robaki do wędkowania metodą gruntową i nie tylko. Ponieważ żyją one w kompoście, to można na dzień przed wyjazdem na ryby przełożyć porcję robaków do pojemnika, najlepiej zamkniętego, z otworami w pokrywie. Rozmoczyć w mleku płatki owsiane i taką papkę wlać do dżdżownic. Dzięki temu dżdżownice wyczyszczą się z kompostu i najedzą płatkami owsianymi. Czasem takie robaczki okazują się „tajną bronią”

Należy pamiętać, że aby nie zachwiać równowagi w hodowli, nie należy jednorazowo wybierać więcej niż 1/3 populacji czerwonych robaków. Pozwoli to na prawidłowe przetwarzanie odpadków i mnożenie się dżdżownic.

Mam nadzieję, że moje porady pomogą wam założyć własną hodowlę czerwonych robaków. W razie pytań służę pomocą. Mogę też dostarczyć „porcję startową” do przyszłej hodowli.

Tekst przygotowany na konkurs wedkuje.pl






 


4.8
Oceń
(58 głosów)

 

Dokumenty (1)



Moje czerwone robaczki - opinie i komentarze

użytkownik7555użytkownik7555
0
genialne i zarazem banalnie proste, musze sam sprobowac z ta hodowla
mam tylko jedno pytanie: czy ta hodowla bedzie rownie wydajna pod golym niebem ? pozdrawiam
(2009-02-22 13:34)
użytkownik7555użytkownik7555
0
zapomnialem !!! tekst jest ok, nie przynudza :) (2009-02-22 13:36)
bart12bart12
0
Witam , masz u mnie 5 - na konkurs. Ciekawie opisana cala hodowla, praktycznie wszystko jak na tacy - mysle , ze kazdy kto zechce taka zalozyc, dzieki temu "poradnikowi" nie popelni bledu i za jakis czas bedzie mogl cieszyc sie wlasna hodowla . Pozwli to na oszczednosc pieniedzy , ale rowniez tak jak wspominasz "ochrone srodowiska", naprawde ciekawa sprawa- musze pomyslec na taka hodowla, tez mieszkam w bloku i skoro twierdzisz ze mozna to czemu nie.
Zawsze zal mi np. dodawac wiele czrwonych prze neceniu lina , przekalada to sie na spore koszty, a tak bierzmy troszke z naszej hodowli i heja :)
Mam jeszcze pytanko , czy mieszales wilkosciwo robaki - np. tak by lacznie z kalifornijka hodowac np. dendrobene ?? Czy nie wplynelo by to jakos negatywnie ?? pozdrawiam (2009-02-22 14:51)
krzyskrzys
0
Bardzo ciekawy artykul .Masz 5 musze sam sprubowac (2009-02-22 16:54)
użytkownik6499użytkownik6499
0
Mleka nie dajemy ale płatki z mlekiem ...można rozumiem . I nie przykrywasz , bo nie uciekają ? Ja jak nie przykryłem to poszły na piwnice ! Może dlatego ,że się w tym pojemniku nie wychowały ?Badż co badż ta robaczana pasja pochłoneła Cię bardziej od wędkowania , Dlatego 5. Ps . Życze realizacji planów .Niech robaczki dom mają ! (2009-02-22 16:58)
slawomir66slawomir66
0
Dobry tekst, nawet największa pierdoła po przeczytaniu poradzi sobie z założeniem hodowli. Ja akurat mam działeczkę i w kompostowniku żyje mnóstwo czerwonych robaczków, ale na sezon jesienno- zimowy można a jakże taką hodowlę przenieść do piwnicy. Pozdrawiam i 5 za pomysł i artykuł. (2009-02-22 17:02)
lasartlasart
0
Witam! Super artukuł. Ja równiż zakładam chodowle robaczkow i ten opis barbzo mi sie przydał (szczególnie wykorzystanie kastrów budowlanych). (2009-02-22 19:36)
cezar80cezar80
0
Bardzo fajny artykuł. też posiadam coś takiego tylko znacznie większych rozmiarów. Duża zakopana skrzynia za domem. Praktycznie te same rzeczy wrzucam do środka oraz jako środkową warstwę uzupełniam obornikiem . Czerwone robaczki lubią to. Dodam tylko żeby podczas hodowli nie wrzucać zbyt dużo świeżo ściętej trawy. Troszkę można natomiast większa ilość spowoduje że wszystko zakiśnie. Można także aby nie dopuścić do dużego zakwaszenia sypnąć raz na pół roku ze 2 łyżki wapna gaszonego. Przy większej hodowli możemy się cieszyć już po 3 miesiącach własnymi i to obfitymi zbiorami Natomiast twa hodowla domowa - rewelacja (2009-02-22 19:46)
coralgol73coralgol73
0
Polecam zbicje skrzyni drewnianej, wtedy nadmiar wilgoci wsiąka w nią. A co do dokarmiania to obierki z ziemniaków chyba są najlepsze i najbardziej lubiane przez robale. (2009-02-22 20:27)
użytkownik5522użytkownik5522
0
Ode mnie 5. Trzeba takie rzeczy propagowac, niech sobie inni też korzystają. Ja mam hodowlę od 10 lat, tylko na powietrzu i 10 razy wiekszą, ale tylko dlatego, ze moi koledzy po kiju też z niej korzystaja. Taka mała hurtownia tylko, że za FREE :) (2009-02-22 22:44)
użytkownik7474użytkownik7474
0
ja też się kiedyś w to bawiłem i tak jak pisze coralgol obierki są bardzo dobre jak nie najlepsze. opracowałeś chłopie niezłą metodę dużo pracy ale chyba i satysfakcja jest 5 gwiazdek (2009-02-22 23:44)
użytkownik5445użytkownik5445
0
Bardzo ciekawy artykuł.Ode mnie piąteczka.Ja też założyłem hodowle czerwonych robaków ale innym sposobem bez butelki i kartonu.Po prostu skrzynka z dziurkami napełniona wilgotną ziemią a na ziemi różne odpadki właśnie takie jak napisałeś.Robaczki w mojej hodowli szybko się rozmnażają.POZDRAWIAM :) :) :) (2009-02-23 11:45)
waldekwaldek
0
U mnie tez 5 . Tylko ciekawi mnie he he skąd wiesz ze masz ich 2.000 jak je policzyłeś? (2009-02-23 13:22)
stanley584stanley584
0
Też hoduje czerwone robaki, ale tylko przez okres zimowy / listopad-marzec/ ale w mniejszym pojemniku. Używam wiadra plastikowego, które przykrywam dekielkiem z otworem. Bardzo dobrą pożywką dla robaków jest odpad po robieniu soków owocowych na parze - oczywiście przestudzony. (2009-02-23 16:51)
dominikmadominikma
0
Rewelacyjny opis hodowli. Myślę, że jest w nim wystarczająco informacji niezbędnych do założenia własnej hodowli. Odemnie masz 6 za artykuł i podane w nim informacje. Myślę, że wielu wędkarzy może zdecyduje się na założenie własnej hodowli. Z tego co autor napisał są płyną z tego same kożysci ( nie tylko dla wędkarzy. (2009-03-16 09:56)
salmiaksalmiak
0
bardzo dobra innowacja,sposób tkwi w prostocie wykonania.gratuluję własnej produkcji robaka.Oczywiście piąteczka (2009-04-07 09:55)
użytkownik6499użytkownik6499
0
dziękuje za pouczający artykuł
(2009-07-14 13:40)
fenixalfenixal
0
Witam,mam podobną hodowlę od 10 lat tylko w znacznie większym wydaniu,moje koszty wywozu odpadów i śmieci zmniejszyły się o połowę.Nie muszę prawie wcale dzięki niej zakupywać kosztownych nawozów do ogrodu gdyż przetworzony materiał przez dżdżownice spokojnie zaspokaja potrzeby naworzenia.Srednio na dobę dżdżownica przetwarza 75% odpadków w stosunku do swojej masy.Dodał bym jeszcze że znakomitym dodatkiem do jej jadłospisu jest nawóz króliczy za którym wręcz przepadają.Biorąc pod uwagę że jako jedyne w swym rodzaju nie opuszczają swojego miejsca żerowania -są znakomitą stałą przetwórnią niektórych odpadów pozytywnie działającą na ekologię w dzisiejszej erze tak bardzo zaśmieconego świata.Nie wspomnę już o kosztach wędkarskich - gdzie w sklepie opakowanie (średnio 15 dżdżownic)kosztuje ok.4 zł.Biorąc pod uwagę wieczny problem pozbywania się odpadów ogrodniczych -dżdżownica kalifornijska w zupełności między innymi załatwia ten problem przetwarzając i wytwarzając z kolei wspaniały nawóz.Chodowla w 100 % prosperuje po 2 , 3 latach po wytworzeniu się w miejscu żerowania biosfery.
W okresie zimowym nie musi być poddawana żadnym zabiegom gdyż gatunek ten poddaje się hibernacji przez co ma możliwość przetrwania.Zażartym wrogiem i szkodnikiem hodowli są krety które ciągną do hodowli jak pszczoły do miodu.
Wspaniały fachowo opisany artykuł przez autora,w pełni pochwalam i polecam propagowanie powyższego tematu gdyż my jak i środowisko odnosimy z tego tytułu same korzyści i to nie tylko finansowe. Autor artykułu wspaniale opisał technologię rozmnażania oraz karmienia bez żadnych ubarwień i fantazji przez co na tej podstawie jakikolwiek laik zainteresowany,nie będzie miał żadnych problemów z założeniem takiej hodowli.... P.S. w przypadku hodowli proszę pamiętać o dostarczaniu do hodowli celulozy która jest niezbędna do procesu rozmnażania dżdżownic (2009-11-14 11:03)
tomsartomsar
0
REWELACYJNY ARTYKUŁ !!! Właśnie takiego szukałem. Konkretnie z przykładami. Bardzo przydatny. Do tej pory wykorzystywałem do tyych celów kompostownik, jednak gdy przychodził czas na wędkowanie była potrzeba przerzucenia całego kompostownika. Hodowla w skrzynkach daje możliwość szybszego pozyskania robaczków.
(2010-06-17 11:04)
Zenon666Zenon666
0
Dzieki za pomoc. Mam zamiar stworzyć właśnie taka hodowle mam miejsce i wszystko tylko  trochę czasu potrzeba. Zapisałem sobie przydatne informacji i powoli będę dążył do stworzenia swojej własnej domowej hodowli aby z czasem mieć z niej robaki na wędkarskie podboje. Dziękuje za pomoc twój artukul na prawdę dużo mi pomógł. Poprzednio mi się nie udało ale teraz mam nadzieje i myślę ze mi się uda.W razie jakich kol wiek problemów odezwę się ;) 
Pozdrawiam Wędkarz Zenon ;)
(2012-05-18 12:15)
wojtek693wojtek693
0
Zastanawia mnie aby jedna sprawa, poniewaz zastosowalem dokladnie taki sam pojemnik budowlany. Okazuje sie ze dzdzownice zwyczajnie z niego uciekaja.... pokarm jest, wilgotnosc jest, swiatla brak-moze to jest przyczyna? Musialem zastosowac pojemnik z pokrywa zamykana na uszczelke bo nie moglem dac rady. Jakies pomysly? (2014-04-10 13:00)
wojtek693wojtek693
0
oczywiscie zaznacza , ze uciekaly przez gore. Nie przez otwory odwadniajace (2014-04-11 09:23)

skomentuj ten artykuł