Reklama

Na Potuliku płoci bez liku

28/11/2011 23:45
Pod koniec listopada, prawie przez tydzień, utrzymywała się na stawie w Pruszkowie skorupa lodowa. Ale ostatnie dwa dni, przyniosły ocieplenie. Mimo dość silnego wiatru, wybrałem się na płotki. Miałem już pewne doświadczenie zdobyte na tym stawie, tuż przed zamarznięciem. Wiedziałem, że płotki biorą bardzo delikatnie. Przygotowując sprzęt, starałem się wykonać zestawy do 6 m. bata, możliwie jak najdelikatniejsze.

Żyłka główna 008, przypon 006, haczyk 22, maleńki krętlik, jako obciążenie sygnalizujące, oraz 4 śruciny rozsunięte, co ok. 10cm. równoważyły spławik 0, 5 g. Cienka antenka spławika, wystawała nad wodę niewiele ponad 1cm. wiedziałem, że nawet dorodne płocie, nie zatapiały spławika, tylko go lekko przemieszczały.

Podane przed zamarznięciem, trzy kule z zanętą z górnej półki, ochotką zanętową i ziemią z kretowiska, wypłoszyły ryby prawie na godzinę. Tym razem podawałem z ręki bardzo małymi porcjami, również podczas łowienia, utrzymywałem je w łowisku.

Kolejnym warunkiem do spełnienia, by skutecznie łowić płocie o tej porze roku, jest ustawienie gruntu. W lecie mamy znacznie większą tolerancję. Ale w tym zakresie każdy z nas ma własne doświadczenia. Ja korzystam z propozycji jednego z kolegów, by przynęta była umieszczona na wysokości oczu.

Jeszcze jeden szczegół. Nie wolno zapominać o podbieraku. Straciłem piękną płoć, gdyż nie byłem w stanie jej wyholować. Namawiam. Na Potuliku, również o tej porze roku, można przyjemnie się bawić.

Pozdrawiam.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama