Nadwiślańska noc

/ 30 komentarzy / 14 zdjęć


- gdzie te ryby w tym sezonie się podziały? Siedzimy tu już kilka godzin i nic ciekawego się nie dzieje.
- nie wiem, może w złych miejscach szukamy.
- skoro tak sądzisz to dawaj po wodzie dostaniemy się na tą wyspę.
- no to dawaj zobaczymy co tam pływa.

Tak jak żeśmy z Kubą uzgodnili tak zrobiliśmy. Po wodzie sięgającej mniej więcej do pasa ruszyliśmy na dość tajemniczą wyspę. Na tyle tajemniczą, że nikt tam wcześniej się nie zapuścił a przynajmniej nie pieszo. Wyspa wówczas miała około 3 ha powierzchni. Prawy jej brzeg był dość stromy porośnięty trawą i drzewami natomiast lewy piaszczysty, łagodny z dużą plażą. Obeszliśmy wyspę niemal dokoła zaczynając od plaży a zatrzymując się na jej końcu. W tym miejscu woda pokonywała zalaną tamę usypaną z kamieni. Poniżej tamy utworzył się dość głęboki rów i ciągnął się przez ok. 200 metrów wzdłuż stromego brzegu wyspy. To co tam ujrzały nasze oczy wprawiło nas w osłupienie i dało piękną lekcję. Bolenie i klenie na przemian wyskakiwały nad lustro wody kąpiąc się w wartkim warkoczu Wisły. Miejsce wyglądało dziko, uroczo i spokojnie. Tętniło życiem tak, że nasze oczy nie mogły się nacieszyć. Nawet nie podjęliśmy próby schwytania tych reklamujących się okazów tylko w milczeniu obserwowaliśmy wodę. Nastąpiło południe i czas naglił do drogi powrotnej. Przyrzekliśmy sobie, że bez względu na okoliczności meldujemy się w tym miejscu za tydzień.

Dokładnie tydzień później obładowani jak wielbłądy niosąc ze sobą śpiwory, namiot, jadło, piwko, plecaki z asortymentem, wędki i jeszcze wiele innych drobiazgów, parliśmy w nowo odkryte miejsce z nadzieją na niesamowitą przygodę. Droga była męcząca i zajęła nam nie mniej niż 60 minut marszu. Żar lał się z nieba a krople potu spływały po czołach jednak to co utkwiło nam w pamięci przed tygodniem zawładnęło nami tak, że żadne zasieki nie były wstanie nas powstrzymać. Poziom wody był niemal identyczny jak przed tygodniem i w ten sam sposób dostaliśmy się do „naszego” eldorado.
Plaża oświetlona promieniami popołudniowego słońca wydawała się płonąć. Woda tak jak ostatnio niepokojona była licznymi atakami drapieżników na drobnicę a krople pryskającej wody przybierały barwy srebrnych kuleczek , które tak jak nagle się pojawiały tak szybko znikały w toni. Gdzie nie spojrzeliśmy tam coś się działo i nie było to nic innego jak przyroda idąca swoim torem, nie zmącona przez człowieka. Ryby tak jakby nas zaakceptowały i kontynuowały koncert a oprócz tego z czasem mieliśmy jeszcze więcej gości przeżyć i niespodzianek.

Nie wiem ile, ale sporo czasu upłynęło zanim oprzytomnieliśmy i stwierdziliśmy, że czas zabrać się za wędkowanie. Pod ogromną wierzbą na granicy lasku i plaży rozbiliśmy mały i przytulny obozik. W tym miejscu pozostawiliśmy nasz majdan i biorąc do reki po kijaszku z pudełeczkami sztucznych wabików rozpoczęliśmy łowy. Na pierwsze efekty nie czekaliśmy długo. Kuba raz po raz lądował klenie, te nie powalały wielkością ale rzadko, który nie przekraczał 30 cm. Ja miałem mniej szczęścia ale nie narzekałem na brania i obok 2 kleni miałem już na koncie jednego bolenia. Po około 30 minutach wybornej zabawy postanowiliśmy dać odpocząć naszym kijochom i otworzyliśmy sobie po browarze.

Usiedliśmy na piasku i obserwowaliśmy pokaz jaki serwowała nam przyroda. Słońce stawało się coraz większe, coraz bardziej czerwone i tym samym coraz bliżej horyzontu. Ptactwo dokoła nas niestrudzenie umilało śpiewem każdą minutę naszej przygody a ryby tak jakby miały żołądki z gumy, nawet na chwile nie przestawały zaznaczać swojej obecności, żerując w najlepsze. Jednak żeby nie było tak pięknie jak podczas najdoskonalszego snu, po zachodzie słońca do ataku przystąpiły krwiopijcze bestie, małe ale zaciekłe, słabiutkie ale w niezliczonych zastępach, głupie i denerwujące komary. Gdyby nie pozostałe okoliczności w jakich było nam dane wypoczywać już dawno zwinęlibyśmy graty. Jednak dziś nawet komary nie były nam w stanie popsuć humorów. Traktowaliśmy ich jak część całego przedstawienia, część przyrody. Przyszedł moment na rozpalenie ogniska. Naszykowałem patyczki na rozpałkę, urwałem kawałek papieru po kiełbasie w, który pani w sklepie owinęła nasz nieodzownik ogniskowych wypraw. Po kilku chwilach już mały ogienek trawił suche drwa, wydając charakterystyczne dźwięki pękających drewienek przy czym rzucał w górę iskierki. Wisła sama zgromadziła nam zapas drewna osadzając na wspomnianej wierzbie masę suchych gałęzi. Zatem o drewno martwić się nie musieliśmy choćbyśmy mieli tu zostać przez tydzień.

To był ten czas kiedy należało zarzucić nasze gruntówki. Tak ja jak i Kuba jedną z nich zaopatrzyliśmy w ogromną rosówę a drugą w nie mniej wielką pijawkę. Zestawy poszły do wody, wszystkie do wspomnianej rynny z tym, że moje bliżej stromego brzegu, z którego zwisały nad wodę trawy i drzewa a Kuby nieco po prawo. Już mieliśmy iść wrzucić pętko kiełbasy do lochu, które w dwóch konkretnych kawałkach opalało się na wierzbowych kijkach nad ogniem. Ale tu hola hola Panowie. Jeszcze nie teraz bo pierwszy dzwonek zabrzęczał. Nim Kuba dokończył hol pierwszego małego sumka ja przyciąłem następnego. Ten nieco większy ale wciąż bez wymiaru. Kolejne branie u Kuby i kolejny hol, tym razem nie było już tak łatwo i za moment już niemal wymiarowy wąsaty melduje się przy brzegu. Tak się radowaliśmy z brań, że na śmierć zapomnieliśmy o naszych kiełbaskach. Pobiegłem do nich zajrzeć i tak jak myślałem były już koloru czarnego tak jak świat dokoła. Po chwili doszedł Kuba i spytał.

- Da się to zjeść?
- no da toż to kiełbasa
- to czego się tak chichrasz?
- nie chichram się tylko smakuję moje dzieło.
- no to dawaj mi moją działkę.
- bierz i jedz, na zdrowie.

Kuba ugryzł raz, drugi, poprawił chlebem i nic. Już myślałem, że smak i czucie stracił. Ale słyszę, że teraz on się śmieje pod nosem.
- co się cieszysz? - spytałem.
- a nic. Idź zarzuć sobie wędki a ja zjem ten węgiel i otworzę nam po piwku. - w tym momencie Kuba parsknął śmiechem. Poświecił na mnie latarką i dodał.
- wyglądasz tak jak byś pyskiem tą kiełbasę z ogniska wyciągał wiec jak już będziesz przy wodzie to się umyj smoluchu.

Jak polecił tak zrobiłem tylko jedną wędkę posłałem zbyt blisko i postanowiłem poprawić zarzut ale kręcąc młynkiem poczułem potężny opór coś trzymało mój zestaw niczym kłoda. Zawołałem Kubę aby mi udzielił pomocy. Przyszedł popatrzył jak się siłuję z nie lada przeciwnikiem i nie wiedział co ma robić. Teraz ja parsknąłem śmiechem bo on tak jak zapewne i Wy, myślał, że to ryba.
- choć weź wędkę a ja po żyłce spróbuję się dostać do zaczepu. - wykrztusiłem zataczając się ze śmiechu.

Jeszcze za dnia widziałem, że z wody wystaje kawałeczek konara i wiedziałem co jest sprawką tego oporu. Powoli przesuwając się wzdłuż żyłki dostałem się do konara i nie bez trudu uwolniłem cały zestaw. Niestety zmoczyłem się niemal po szyję a Jakub raz po raz dogadywał mi że taki do namiotu nie wejdę i mogę sobie posłać na piasku.

Wypiliśmy po piwku licząc obozowiska, które zaznaczały ogniska na przeciwległym brzegu i już zupełną powagą przystąpiliśmy do wędkowania. Brania nadal dopisywały, złowiliśmy kilka kolejnych sumków a jednemu z nich już naprawdę niewiele brakowało do metra. Nastała północ, brania jakby ustały a niemal idealną ciszę przerywało pohukiwanie sowy. Zrobiliśmy się trochę senni więc ogarnęliśmy obóz i wpakowaliśmy się na krótką drzemkę do namiotu. Kuba okazał się łaskawy i nie kazał mi spać na piachu.

Ledwo zmrużyłem oko a tu odezwał się budzik z mojego telefonu i oznajmił że jest za pięć trzecia. Szarpnąłem smacznie śpiącego współtowarzysza i zakomunikowałem, że idziemy oglądać budzący się dzień. Kuba wydobył się zaraz po mnie z namiotu wziął aparat i zaczął pykać fotki. Było co fotografować. Dzień powolutku zaczął zastępować noc i wszystko dokoła to co zniknęło po zachodzie zaczęło wydostawać się spod gęstej mgły. Widoki były naprawdę tajemnicze, spokojne i cudne. Niedługo zaczęli nam towarzyszyć goście. Na początek było to stado czarnych bocianów, które postanowiło wylądować na wyspie niedaleko naszego obozu. W wodzie dla odmiany pojawiły się bory, które ogromnym ogonem robiły taki plusk jakby ktoś worek cementu z wysoka wrzucił do wody. Pierwsze promienie słońca zaczynały oświetlać nam twarze wydostając się zza drzew. Następnie zaczęły oświetlać lustro wody powodując przepiękny widok.

Po kolejnym odcinku pokazu przyrody znów wzięliśmy się za wędkowanie poczynając od gruntówek. Brania jednak następowały sporadycznie. Kąsały małe sumki na przemian z niewielkimi kleniami trafiła się także brzanka ale postanowiliśmy spakować ciężki sprzęt i przejść już tylko do spinningu. Jak wiadomo spinning jest to dość aktywna metoda wędkowania więc postanowiliśmy się nieco oddalić i raz po raz biczować kolejne partie wody. Po kilku godzinach intensywnego wypoczynku wróciliśmy do obozowiska. Jak się okazało obaj mieliśmy po kilka sztuk na koncie a były to głównie małe okonki klenie i bolenie.

Słońce było już niemal w najwyższym punkcie więc postanowiliśmy zwijać obóz aby udać się w drogę powrotną. Nim pozostawili my po sobie porządek a wszystkie fanty przybrały mobilną formę było już po dwunastej godzinie. Obładowaliśmy plecy i bary i udaliśmy się w stronę brzegu rozprawiając nad ta niesłychana przygodą. Jako że ten sezon należał do najgorszych od kilku lat ten wypad nam to zrekompensował. Mieliśmy także w świadomości, że to najlepszy wypad tego sezonu.

 


4.8
Oceń
(86 głosów)

 

Nadwiślańska noc - opinie i komentarze

kazikkazik
0

Ciekawe opowiadanko . Weź udział w konkursie ,,nocne wędkowanie” . Mi się tam to opowiadanie podoba .

(2011-06-30 02:17)
mateuszwosmateuszwos
0
Dzięki Kazik. Nawet nie wiedziałem o konkursie. Nie ma to jak wyczucie co? Trafiłem z tematyką:)
(2011-06-30 10:23)
kostekmarkostekmar
0

Faktycznie ciekawie napisane i fajnie się czyta. Zdjęcia też są fajne, szczególnie to z ta mgłą. Zlatuje zgrozą jak w horrorach. Zostawiam 5***** i zyczę połamania.

P.S. Witam ponownie na portalu.

(2011-06-30 10:35)
sliwka15sliwka15
0
bardzo fajnie napisane, wciągające i miło się czyta :)
Mam tylko jedno zastrzeżenie.
Jeśli mieliście już aparat i uwieczniliście swoja wyprawę to dla czego nie robiliście zdjęć rybkom ? I nie sfotografowaliście te " przedstawienia " kleni i boleni? :)
(2011-06-30 10:48)
mateuszwosmateuszwos
0
Witam kolegę Śliwka15. Zdjęcia ryb nawet gdzieś są, musiałbym poszukać. Żadnej ze złowionych ryb nie zabraliśmy do domu a tym też się nie chwaliłem. Generalnie wyprawa udała się nie dlatego ,że się nałowiliśmy a dlatego, że miała niesamowitą otoczkę. Ryby to taki miły akcent. Zdjęcia i tekst mają na celu przybliżenie czytelnikowi atmosfery jaka może panować na wyprawie wędkarskiej. Pozdrawiam.
(2011-06-30 10:59)
ypman666ypman666
0
super opowiadanie na konkurs brachu wal.
(2011-06-30 11:18)
pawel75pawel75
0
Świetny tekst ! Wyniki też niezłe, nic tylko pogratulować !!! No i ta Wisła nocą.... niezapomniane, piękne chwile. No i bardzo ciekawe miejsce, ja wybieram się nad Wisłę nocką w najbliższą sobotę i mam nadzieję na nie gorsze wyniki :))
Pozdrawiam i piąteczka !
(2011-06-30 11:37)
r1920r1920
0
pozdro mateusz nic dodać nic ująć piona musisz mi udzielić kilku rad jak zapolować na suma pozdrawiam klepa682 (2011-06-30 11:51)
hubihubi
0
Witam Mateusz wraz z kubą to wytrawni wędkarze opowiadanie super nic tylko wstawić na konkurs za wpis i wyprawę duża piona ,Mateusz proszę pozdrowić Kubę. (2011-06-30 11:55)
minusminus
+1
Świetne opowiadanko

najbardziej mi się podobało to

"Nim pozostawili my po sobie porządek a wszystkie fanty przybrały mobilną formę było już po dwunastej godzinie"


no i foty super


PIĄTAL jak ta lala
(2011-06-30 12:16)
jurekjurek
+1
Dzięki Mateuszu za bardzo ciekawa lekturę --------------- pozdrawiam Cię serdecznie Jurek .
(2011-06-30 12:18)
użytkownik61983użytkownik61983
+1

Tekst godny przeczytania jednym tchem, wspaniałe opowiadanie połączone z wędkowaniem.

Oby takich przygód było o wiele więcej, a rybka tak jak zauważyłeś to tylko mały bonus w tym wszystkim :)

Piąteczka***** Brawo..................

(2011-06-30 12:21)
Tofik83Tofik83
+1
Po prostu rewelacyjne opowiadanie 5+. 
(2011-06-30 12:28)
mateuszwosmateuszwos
0
Dzięki wielkie koledzy ale już starczy tych pochwał bo w pióra obrosnę:) Swoją drogą to przekonaliście mnie i postanowiłem artykuł zgłosić do konkursu. Jeszcze raz witam wszystkich "Starych" znajomków Z wedkuje.pl. Dzięki za pozdrowienia i wzajemnie pozdrawiam.

 
(2011-06-30 12:31)
Sebastian KowalczykSebastian Kowalczyk
+1
Bardzo ciekawe opowiadanie, oczywiście ***** :) (2011-06-30 12:39)
kabankaban
+1
Z nutą zazdrości zostawiam piąteczkę... (2011-06-30 13:12)
MacksonMackson
0
Proszę Cie kolego, napisz książkę! Ja będę pierwszym który ją kupi. Ekstra to opisałeś ;) (2011-06-30 16:18)
użytkownik5494użytkownik5494
0

Miło cię tu znowu widzieć Mateusz.

Kuba też wraca do nas??

(2011-06-30 17:00)
kamil11269kamil11269
0
Ciekawie spędzona noc na rybach.
(2011-06-30 20:30)
spokojnyspokojny
0
Ja też nie ukrywam że tekst jest dobry.A tak w ogóle, to widzę wielki powrót, i jest mi z tego powodu bardzo miło Mateuszu że zagościłeś u nas na stałe.
Pozdrawiam i daję piątaka  (2011-06-30 20:32)
robertoroberto
0
Gratuluję ciekawej wyprawy oraz ciekawego artykułu.
Ode mnie pięć gwiazdek.
Serdecznie pozdrawiam i czekam na kolejne relacje z wędkarskich wypraw.
(2011-06-30 21:41)
spines21spines21
0

Strzałka Mateusz:)

ekstra tekst

(2011-06-30 21:54)
margor1976margor1976
0

Mati, Mati,...............witaj kolego, dawno ciebie tu nie było, jak zwykle dobrze napisane












































(2011-06-30 22:38)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Aż z zapartym tchem to czytałem. Świetny opis a i przygoda wręcz rewelacyjna. Żeby ja miał na naszej toruńskiej Wisełce taką miejscówkę. Ach... to było by pięknie. Kurde się rozmarzyłem;) Piątal za opis i następny za samą wyprawę.
(2011-06-30 23:20)
mateuszwosmateuszwos
0
Dzięki Koledzy za komentarze. Witam wszystkich raz jeszcze. Zostałem naprawdę miło przywitany, powrót między takich ludzi jest zawsze miły i sympatyczny.

Pozdrawiam
(2011-06-30 23:22)
mkey89mkey89
0
Świetne opowiadanko! Bardzo mnie się podobało:)
(2011-07-01 07:29)
auratus 2auratus 2
0
Witaj .
Świetne opowiadanko , znakomicie się czyta . Mnie się bardzo podobało . Marnujesz się "brachu" . Zgłoś to do konkursu a "palemka pierwszeństwa" jest Twoja :) .Ja na pewno będę na Ciebie głosował . Za artykuł oczywiście dawna 5-teczka ***** choć skoro dzieci dostają 6-stki to może ****** .Pozdrawiam .
(2011-07-01 08:25)
tomasz26552tomasz26552
0
Fajnie się czytało 5
(2011-07-01 20:06)
BZYCZEKBZYCZEK
0
Fajnie sie czytało 5  (2011-07-02 13:49)
marek-debickimarek-debicki
0
Opowiadanie niezmiernie ciekawe, a zdjęcia zapierają dech, są przeurocze!!!Pozdrawiam i *****pozostawiam. (2011-07-04 18:27)

skomentuj ten artykuł