Nekielka, zła passa przełamana Poniedziałek 14 listopada zapada ostatecznie decyzja o wypadzie na spinning do Nekielki. Jedziemy tam po raz pierwszy, a informacji o łowisku mamy tyle, co napisano w internecie. Po dotarciu na miejsce zatrzymujemy się na jednym z ostatnich parkingów i po wstępnym wzrokowym zlustrowaniu wody i złożeniu zestawów ruszamy do wędkowania od strony lasu. Mocno wysunięte na wodę trzciny i pałka wodna świadczy o stosunkowo małej głębokości łowiska i poświadczają to pierwsze rzuty. Brak jakichkolwiek oznak żerowania drapieżnika i chociażby spławiania się drobnicy zmuszają mnie po w miarę pobieżnego potraktowania poszczególnych stanowisk z zamiarem poszukania jakiegoś głęboczka lub rynny. Tym to sposobem przeszedłem dziesięć stanowisk i p[pierwsza godzina bez brania została zaliczona. Docieram do grobli w rejon stanowiska nr 1 i przystępuję do rozpoznawania drugiego brzegu. Jest trochę głębiej ale dalej nie więcej jak 1,5m. Obserwację opadającej żyłki utrudnia mi pofalowana umiarkowanych wiaterkiem woda i duże zachmurzenie, więc staram się szukać dziury stosując opad praktycznie po omacku. Z tego małego letargu wyrywa mnie i totalnie elektryzuje okrzyk Wiesława „Marek podbierak”. Podbiegam do Kolegi którego nie tak dawno minąłem i widzę jak już praktycznie na płyciźnie zmaga się z ładnym szczupaczkiem. Bestia skusiła się na białego ripperka z czarnym grzbietem niedaleko od brzegu. Prawdopodobnie wystartował z jakieś dziury doprowadzają kolegę do stanu euforii. Foteczka, miarka i 63cm pięknie ubarwionej rybki zaliczone. Na kolejnym stanowisku odnotowuję trochę większą jak dotychczas głębokość, postanawiam się więc mocniej przyłożyć. Ponadto dość atrakcyjne wyglądają opodal brzegu kikuty pałki wodnej. Zakładam 12cm rippera o ubarwieniu wzdręgi i przy drugim rzucie, dosłownie metr od skraju wspomnianego miejsca mam solidne uderzenie. Mój Mikado Sensual Medium spinn pomimo że solidnie wygięty, to amortyzuje idealnie dziwne młynki i szarpnięcia drapieżnika. Krzyknąłem do Wiesława z prośbą o pomoc. Po jego przybyciu szczupak robi jeszcze dwa solidne odjazdy w kierunku zawad, ale dobrze ustawiony kołowrotek hamuje niecne zamiary drapieżnika i nie pozwalam rybie dojść do zaczepów. Próba wprowadzenia ryby do podbieraka na wypłyceniu nie jest taką łatwą sprawą jak mogło by się wydawać. Na dodatek podbierak jest trochę jak na tą rybę za mały. Widzę, że hak jest pewnie zapięty w górną szczękę więc ląduję rybę na piasek. Dla pewności Kolega przykrywa ją podbierakiem i zdobycz jest już nasza. Jest znacznie delikatniej ubarwiony jak jego poprzednik. Czyżby tak zbladł na mój widok! Dopiero po ułożeniu ryby na trawie możemy podziwiać jej rozmiary i piękno. Miara 73cm i 2,60kg robi swoje wrażenie. Tym to sposobem Nekielka przełamała złą passę ostatnich wędkarskich wypadów. Już po tym fakcie na luzie sprawdzamy jeszcze kilka stanowisk i po trzech godzinkach zabawy kończymy udaną wyprawę.
Komentarze