Reklama

Obce gatunki w naszych łowiskach

25/04/2011 12:28
Ustawa o Ochronie Przyrody z 16 kwietnia 2004 r. Artykuł 120, odnosi się do obcych gatunków następująco: zabrania się wprowadzania do środowiska przyrodniczego, oraz przemieszczania w tym środowisku obcych gatunków, które mogą zagrozić gatunkom rodzimym.
Dla zilustrowania szkód z tytułu zarybienia obcym gatunkiem, przytoczę kilka zdań z tekstu publikowanego na łamach, poczytnego pisma wędkarskiego.
Karp jest w naszych wodach intruzem i niebezpiecznym szkodnikiem. Żerujący ryje w dnie, masowo niszcząc roślinność wodną. Podobnie czynią; amur i tołpyga. Rodzime gatunki jak płocie, liny, szczupaki i inne, tracą naturalne żerowiska i miejsce do tarła. W efekcie bardzo szybko wymierają.
Na ten tekst trafiłem przed laty. Bardzo mnie poruszył. Od tego momentu śledzę ten temat. Wiele osób się już przekonało, że nawet duże zbiorniki szybko ulegają degradacji, gdy się je w sposób niekontrolowany zarybi: karpiem i amurem. Amur pożera dziennie tyle, ile sam waży.
Karp natomiast ryje nawet do 15cm., powodując tworzenie się zawiesiny błotnej, która nie przepuszcza światła. Ginie więc fauna i flora.
Sprawa jest poważna. Tym bardziej, że presja wędkarzy jest bardzo duża, zarówno na zarybianie karpiem, jak i zachowywanie zasady „ złów i wypuść”.
Trudno, więc jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy zabierając złowionego karpia, jest się mięsiarzem czy ekologiem?
Być może należy bardziej ograniczyć limity połowowe rodzimych gatunków. Warto na pewno rozważyć również inne, niekonfliktujące przedsięwzięcia. Proste rozwiązania są najlepsze. Na przykład na moim obecnym łowisku, wprowadzono zakaz zbrojenia żywca kotwicą, dopuszczając tylko pojedynczy hak. Pozdrawiam
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama