Reklama

Pierwszy karp w tym sezonie

26/04/2009 21:31
Pierwszy raz w tym roku pojechałem na ryby w niedzielę 5 kwietnia. Nad wodą byłem o 7.00 na jednej wędce założyłem polowe kulki tonącej i połowe pływającej. Sztywny przypon, haczyk 4 egzekutor tb, ciężarek 40g na przelot, ze stoperem. Na drugiej założyłem sprężynę z dociążeniem, haczyk 6 gamakatsu do metody, przypon z plecionki z kołowrotka.

Do południa nic nie brało i miałem jechać, ale przeciągałem to aż do pierwszej. Zwinąłem tą ze sprężyną i chociaż nigdy tego nie robie schowałem podbierak. Wujek, z którym zaczynałem rybaczenie mówił, że podbierak pierwszy się wyjmuje i ostatni chowa.zasunąłem suwak i usłyszałem sygnałka.Zacinam i jest karp. Pompuję rybe i kombinuję jak wyjać siatkę. Po 15 minutach miałem go przy brzegu, na płyciznie i szybko rozłożyłem podbierak,odszedł kawałek ale podebrałem go.Była 13,30.nie wiem ile ważył,miał 75 cm długości wbrew opiniom, że karpiarz musi mieć 2częściową wędkę łowie na teleskopy, bo jeżdże rowerem i tak mi wygodniej.

Słyszałem opinie, że prawdziwy karpiarz nie pojedzie na rowerze na ryby. Mnie się wydaje,że jak umie i lubi to może jechać na wrotkach albo na kucyku.Wolno mu. Moje wędki to Konger tele vega 390-3lb z kołowrotkiem Cormoran Uk Carp Big Ben 5000-10pi. druga-Triana 360-80gr z Fishing Ferrari B-king 60 . Na obu plecionka Robinsona "z metra". Moim zdaniem przy polowaniu na duże ryby młynek jest najważniejszy.Musi być mocny i mieć dobry hamulec. Cały ekwipunek mieszcze w sakwach na bagażniku i w pokrowcu.4 podpórki,2 sygnały,podbierak, pudełko po margarynie na kulki i dipy.W drugim jest pellet na nici rozpuszczalnej do zanęcenia.

Zakładam go na hak i rzucam z zestawem.Jeszcze coś od deszczu ,prowiant i picie.Zanęte do sprężyny mam w reklamówce-zajmuje mniej miejsca.Kulki kręce z gotowych miksów.Wybrałem dwa smaki-śmierdziucha i owocowy i tym jadę. Nie kombinuje, zeby sie nie zakiwać. Sprzętu karpiowego jest masa i nie trzeba się frustrować,że inni mają full wypas sprzęt i zanęty na wiadra.
Ci co mają mniej kasy, rodziny na utrzymaniu i rachunki do płacenia też przecież mogą lowić karpie.Po swojemu, bo ryby łowi się przede wszystkim głową.Przy pomocy sprzętu.i tak liczy się efekt końcowy. Nie wiem czy jestem karpiarzem,nie musze się tak nazywać-łowie karpie,bo lubię.

pozdro.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama