Nareszcie weekend, prognozy pogody bardzo obiecujące- można wyrwać się po raz pierwszy tego sezonu z kol. Markiem na rybki. Wracam w piątek z pracy, sprzęt uszykowany leży spokojnie w garażu więc szybki obiadek, do garażu zapakować się do bagażnika i w drogę. Po godzinie 18 jestem na miejscu, Marek przyjechał rano aby zanęcić stanowisko co też uczynił. Nęcenie oczywiście pod kątem czegoś większego- lesz, karp ewentualnie lin.
Kolega łowił na odległościówkę oraz gruntówkę, ja natomiast tradycyjnie na rozpoczęcie sezonu używam bacika 7 m, w sumie delikatny zestaw- główna żyłka 0,18, spławik 1,5g, przypon 0,10 z haczykiem 14. Do zmierzchu mamy zaledwie kilka krąpików, małych płotek, leszczyków. Sobota- o zgrozo to samo- sama drobnica, Marek po południu wraca do domu, ja zostaję jeszcze do niedzieli- prognoza pogody nie była zachęcająca ale kolejny raz okazała się nietrafiona- niedziela była z samego rana trochę pochmurna- około godziny 8 wypogodziło się zupełnie. O godz. 6,00 rozłożyłem się ze sprzętem na pomoście nęconym przez nas od dwóch dni, przezornie oprócz mojego bacika zabrałem również gruntówkę, którą zarzuciłem w nęcone miejsce z ziarnami kukurydzy na zestawie włosowym, około 8 metrów od pomostu, bacikiem operowałem z zestawem jak wyżej.
Na grunt brań żadnych, na bacika sporo drobnicy na 2 pinki barwione na czerwono. Nagle godz 7,30 zdecydowane branie właśnie na bata- zacięcie i w tym momencie dowiedziałem się na jaką długość można wyciągnąć gumę z amortyzatora - 45 minut kombinowania i karp sazan 3,08 kg wagi- 56 cm. długości ląduje w podbieraku. Niesamowita frajda móc się sprawdzić z tak z delikatnym zestawem. W ten oto sposób otworzyłem swój sezon w wędkarstwie spławikowym.
Komentarze