Reklama

Początek karpiowej przygody

16/04/2009 10:55
Chciał bym się z Wami podzielić refleksją na temat mojego początku przygody karpiowej. Wędkuje od zawsze jak tylko sięgnę pamięcią. Od czasu jak zacząłem stawiać samodzielnie własne kroki interesowały mnie drapieżniki a co za tym idzie metoda spinningowa. Mieszkam w Poznaniu i jednym z moich ulubionych łowisk jest rzeka Warta na odcinku miejskim. W związku z małą ilości czasu i małą odległością od miejsca zamieszkania odwiedzam to łowisko najczęściej. Podczas wędkowania nad Wartą po drodze na łowisko mijam inny urokliwy zakątek Poznania. Mam tu na myśli Poznańską Dębine i stawu tam usytuowane. Zawsze mijałem je z daleka bo spinningować tam nie wolno. Pewnego pięknego dnia po zakończeniu łowienia na Warcie wracając do domu natknąłem się na zawody Karpiowe organizowane na Dębinie. Zawody były rozgrywane w ciągu 3 dni i tak mnie zaciekawiły że w charakterze kibica spędziłem je całe nad wodą. Byłem świadkiem kilku fascynujących holi karpi. Jakoś tak w ciągu tych trzech dni obserwacji zapalonych karpiarzy zaraziłem się pozytywnym bakcylem jakim jest karpiowanie .Nie ukrywam początki nie były łatwe. Pierwszy rok to nauka metodą prób i błędów. Niestety jak łatwo się domyślić błędów było więcej co niezbyt pomogło w zdobywaniu trofeów. Wędrując po sklepach powolutku kompletowałem sprzęt karpiowy,dużo czytałem a następnie zdobytą wiedzę próbowałem przenieść nad wodę. Sami wiecie jak wiele jest na naszym rynku ekwipunku i osprzętu karpiowego który nie jest czymś niezbędnym na każdej wyprawie, a wiele z nich służy producentom do tego aby złapać kupujących.

Początkowo próbowałem łowić metodą włosową z użyciem kulek proteinowych jak i innych przynęt takich jak m In. kukurydza. Efekty nie były powalające ot złapało się kilka karpików około 3 kg pare amurów największy 2 kg i to wszystko. Trzy lata temu spotkałem się z metodą połowu zwanego z j.angielskiego „METHOD”. Zainteresowała mnie ona między innymi dlatego że jest ona tak zbliżona do znanej nam metody zwanej sprężyną, którą wielu z nas miało okazję łowić. Z czasem jej zgłębiania okazywało się że nie jest to wcale takie łatwe jak mogło by się wydawać. W skład zestawu wchodzi oprócz wędziska (najlepiej karpiowego),kołowrotka z dużym zapasem żyłki, żyłką lub plecionką wchodzi coś w kształcie koszyka zanętowego tzw. sprężyny. Zastępuje ona nam ciężarek w zestawie. Możemy używać sprężyn z obciążeniem lub bez w zależnośći od łowiska (głębokości,uciągu wody),haczyki i przypony według upodobań. Preferuję tą metodę między innymi dlatego że umożliwia nam utrzymanie zanęty w bezpośredniej bliskości przynęty. Jest to również sposób na łowiskach na których obowiązuje zakaz nęcenia zanętami sypkimi. W ofercie producentów znajdziemy zanęty do stosowania właśnie w tej metodzie. Nie ukrywam że wciąż jestem na etapie nauki i opracowywaniu najlepszego sposobu wykorzystania tego sposobu wędkowania, choć nie ukrywam że moje wynik znacznie się poprawiły a wielkość łowionych ryb nieco wzrosła. Mój rekord życiowy nie należy do najbardziej imponujących bo wynosi 5,5, kg.
Opisując mój początek przygody karpiowej oraz ulubioną metodę chciał bym wspomnieć Wam koledzy o grupie Poznańskich zapaleńców- wędkarzy którym nie jest obojętny los jednego z bardziej urokliwych zakątków Poznania. Wspólnymi siłami stworzyli oni w rejonie Dębiny jedno z najlepszych łowisk karpiowych w Polsce. To dzięki członkom „Stowarzyszenie Miłośników Dębiny” Poznaniacy mają gdzie miło spędzić czas i to nie koniecznie z wędką w ręku.Są to ludzie którzy chętnie podzielą się swoją wiedzą o karpiowaniu z mniej doświadczonymi kolegami po kiju,sam się o tym przekonałem. Wiele porad otrzymałem bezpośrednio od nich będąc nad wodą, a więc informacje i porady z pierwszej ręki, które mogłem natychmiast wcielić w życie.
Jeśli chcieli byście poczytać więcej o Łowisku Dębina zapraszam na:
Stawy Dębina - Poznań

No i na zakończenie to co najważniejsze. Zabieram zawsze ze sobą aparat a to dlatego że propaguję zasadę „NO KILL” i każda ryba którą złowię wraca do wody w jak najlepszej kondycji, aby inni mogli się cieszyć niezapomnianym holem, a ryba rosła sobie w zdrowiu.

Z niecierpliwością czekam na otwarcie sezonu 1 maja i zapraszam na Poznańska Dębinę

Materiał zgłoszony na konkurs wedkuje.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama