Początek karpiowej przygody

/ 2 komentarzy / 8 zdjęć




  • konto usunięte




Chciał bym się z Wami podzielić refleksją na temat mojego początku przygody karpiowej. Wędkuje od zawsze jak tylko sięgnę pamięcią. Od czasu jak zacząłem stawiać samodzielnie własne kroki interesowały mnie drapieżniki a co za tym idzie metoda spinningowa. Mieszkam w Poznaniu i jednym z moich ulubionych łowisk jest rzeka Warta na odcinku miejskim. W związku z małą ilości czasu i małą odległością od miejsca zamieszkania odwiedzam to łowisko najczęściej. Podczas wędkowania nad Wartą po drodze na łowisko mijam inny urokliwy zakątek Poznania. Mam tu na myśli Poznańską Dębine i stawu tam usytuowane. Zawsze mijałem je z daleka bo spinningować tam nie wolno. Pewnego pięknego dnia po zakończeniu łowienia na Warcie wracając do domu natknąłem się na zawody Karpiowe organizowane na Dębinie. Zawody były rozgrywane w ciągu 3 dni i tak mnie zaciekawiły że w charakterze kibica spędziłem je całe nad wodą. Byłem świadkiem kilku fascynujących holi karpi. Jakoś tak w ciągu tych trzech dni obserwacji zapalonych karpiarzy zaraziłem się pozytywnym bakcylem jakim jest karpiowanie .Nie ukrywam początki nie były łatwe. Pierwszy rok to nauka metodą prób i błędów. Niestety jak łatwo się domyślić błędów było więcej co niezbyt pomogło w zdobywaniu trofeów. Wędrując po sklepach powolutku kompletowałem sprzęt karpiowy,dużo czytałem a następnie zdobytą wiedzę próbowałem przenieść nad wodę. Sami wiecie jak wiele jest na naszym rynku ekwipunku i osprzętu karpiowego który nie jest czymś niezbędnym na każdej wyprawie, a wiele z nich służy producentom do tego aby złapać kupujących.

Początkowo próbowałem łowić metodą włosową z użyciem kulek proteinowych jak i innych przynęt takich jak m In. kukurydza. Efekty nie były powalające ot złapało się kilka karpików około 3 kg pare amurów największy 2 kg i to wszystko. Trzy lata temu spotkałem się z metodą połowu zwanego z j.angielskiego „METHOD”. Zainteresowała mnie ona między innymi dlatego że jest ona tak zbliżona do znanej nam metody zwanej sprężyną, którą wielu z nas miało okazję łowić. Z czasem jej zgłębiania okazywało się że nie jest to wcale takie łatwe jak mogło by się wydawać. W skład zestawu wchodzi oprócz wędziska (najlepiej karpiowego),kołowrotka z dużym zapasem żyłki, żyłką lub plecionką wchodzi coś w kształcie koszyka zanętowego tzw. sprężyny. Zastępuje ona nam ciężarek w zestawie. Możemy używać sprężyn z obciążeniem lub bez w zależnośći od łowiska (głębokości,uciągu wody),haczyki i przypony według upodobań. Preferuję tą metodę między innymi dlatego że umożliwia nam utrzymanie zanęty w bezpośredniej bliskości przynęty. Jest to również sposób na łowiskach na których obowiązuje zakaz nęcenia zanętami sypkimi. W ofercie producentów znajdziemy zanęty do stosowania właśnie w tej metodzie. Nie ukrywam że wciąż jestem na etapie nauki i opracowywaniu najlepszego sposobu wykorzystania tego sposobu wędkowania, choć nie ukrywam że moje wynik znacznie się poprawiły a wielkość łowionych ryb nieco wzrosła. Mój rekord życiowy nie należy do najbardziej imponujących bo wynosi 5,5, kg.
Opisując mój początek przygody karpiowej oraz ulubioną metodę chciał bym wspomnieć Wam koledzy o grupie Poznańskich zapaleńców- wędkarzy którym nie jest obojętny los jednego z bardziej urokliwych zakątków Poznania. Wspólnymi siłami stworzyli oni w rejonie Dębiny jedno z najlepszych łowisk karpiowych w Polsce. To dzięki członkom „Stowarzyszenie Miłośników Dębiny” Poznaniacy mają gdzie miło spędzić czas i to nie koniecznie z wędką w ręku.Są to ludzie którzy chętnie podzielą się swoją wiedzą o karpiowaniu z mniej doświadczonymi kolegami po kiju,sam się o tym przekonałem. Wiele porad otrzymałem bezpośrednio od nich będąc nad wodą, a więc informacje i porady z pierwszej ręki, które mogłem natychmiast wcielić w życie.
Jeśli chcieli byście poczytać więcej o Łowisku Dębina zapraszam na:
Stawy Dębina - Poznań

No i na zakończenie to co najważniejsze. Zabieram zawsze ze sobą aparat a to dlatego że propaguję zasadę „NO KILL” i każda ryba którą złowię wraca do wody w jak najlepszej kondycji, aby inni mogli się cieszyć niezapomnianym holem, a ryba rosła sobie w zdrowiu.

Z niecierpliwością czekam na otwarcie sezonu 1 maja i zapraszam na Poznańska Dębinę

Materiał zgłoszony na konkurs wedkuje.pl

 


4.1
Oceń
(17 głosów)

 

Początek karpiowej przygody - opinie i komentarze

MisiaczekMisiaczek
0
Zgrabnie opisane kolego. Piąteczka:) (2009-04-17 18:20)
emilrxemilrx
0
FAJNIE SIĘ CZYTAŁO MASZ 5 *****
(2010-03-04 19:50)

skomentuj ten artykuł