Rodzinna wyprawa wędkarska

/ 6 komentarzy / 6 zdjęć


Tak jak inne lata wyjazdy na ryby w większości kończyły się na planach, tak ten rok obfituje w stosunkowo częste wyjazdy nad wodę. Fakt ten cieszy mnie niezmiernie tym bardziej, że wyjazdy rodzinne też można połączyć z wędkowaniem co uczyniłem w weekend sierpniowy. W trzy małżeństwa zorganizowaliśmy wyjazd do ulubionych Wołowych Lasów. Mężczyźni spakowali sprzęt wędkarski a dziewczyny książki, kijki i rowery. W piątek zaraz po przyjeździe ruszyliśmy nad wodę. Mąż mojej siostry Wiesław zajął swój ulubiony pomost na wschodniej stronie stawu, ja natomiast z Markiem rozłożyliśmy się na grobli między dwoma stawami. Marek postanowił łapać metodą spławikową my ze szwagrem uzbroiliśmy gruntówki. Piątek miną bez większych sukcesów nie licząc drobnicy i przyzwoitego karasia złapanego przez Marka który ważył 0,89kg . Pod wieczór dojechał jeszcze młodszy syn Robert z dziewczyną a że komary były wyjątkowe aktywne to dzień zakończyliśmy obfitą biesiadą lekko zakrapianą. Na drugi dzień wstałem o 6.00 i ruszyłem nad wodę. Okazało się że Wiesław już godzinę walczy. Krótko przed moim przyjściem złapał po 15 minutowej walce równo 6.00 kg karpia. O godzinie 9.10 dotarł do mnie Marek. Wiesław podtrzymując dobrą passę koło godziny 10.15 wyciągną kolejnego karpia. Ten tym razem ważył 5,89 kg. Moje wskaźniki nawet nie drgną. Marek bawi się z namolną drobnicą. W okolicach południa dociera do nas starszy syn Karol z Kasią, córką mojej siostry Iwony. Nastrój mój jest nie najlepszy, wszyscy mogą się czymś pochwalić ja natomiast nie za bardzo. Z tarasu przed domkiem gdzie siedzi reszta towarzystwa dochodzą śmiechy i odgłosy miłej zabawy. Jest godzina 17.10 jak na moim prawym kiju obserwuję mocne uderzenie. Zrywam się do wędki energicznie zacinam i po ciężkiej walce wyciągam karpia ważącego 6,24 kg. Pół godziny później ponownie mam branie w tym samym miejscu i na ten sam kij. Po zacięciu okazało się że popełniłem dziecinny błąd, nie wyłączając wolego biegu. Ryba jest na haku ale na kołowrotku wielka plątanina. Postanowiłem przeciąć żyłkę, usunąć poplątaną i związać dwa końce na nowo. W trakcie tej zabawy ryba się wyhaczyła i poszła. Tego dnia nic ciekawego już się nie wydarzyło. W niedzielę zwyczajowo Wiesław był pierwszy nad wodą i do obiadu wyciągną dwa karpie około 4 kg każdy oraz pięknego karasia. Klęską zakończyły się trzy brania gdzie ryby zerwały się tuż przy samym pomoście. Trzy dniowy wyjazd był dla każdego wyjątkowy. Wiesław złapał w sumie 20 kg karpia, ja złapałem największego karpia który jest moim rekordowym karpiem a Marek po latach wrócił do wędkowania. Wszyscy zadowoleni wróciliśmy do domu.

 


5
Oceń
(14 głosów)

 

Rodzinna wyprawa wędkarska - opinie i komentarze

marek-debickimarek-debicki
0
Gdyby jeszcze moje szczęście dało się namówić na taką formę odpoczynku, to prawdopodobnie z wody bym nie schodził! Gratuluję ładnych rybek. Pozdrawiam i ****pozostawiam. (2013-08-22 02:02)
matexxmatexx
0
Gratulacje ładnych karpi***** (2013-08-22 08:28)
troctroc
+1
Wiesławie -czytam i czytam Twoje artykuły o Wołowych Lasach i coraz bardziej korci....Tym bardziej, że odległość jest w sumie niewielka a i ceny przystępne a i druga połowa zaczęła chętniej ze mną jeździć na ryby. Pozdrawiam i ***** pozostawiam.
(2013-08-22 10:37)
ferozaferoza
0
Niestety, mam ten sam problem co Kolega Marek:"Gdyby jeszcze moje szczęście dało się namówić na taką formę odpoczynku, to prawdopodobnie z wody bym nie schodził! Gratuluję ładnych rybek." Możemy tylko zazdrościć. Również serdecznie pozdrawiam; ***** (2013-08-22 11:09)
pawel75pawel75
0
Ja mam to szczęście, że moja druga połówka towarzyszy mi w każdej mojej wyprawie. Niby sama jeszcze robaka nie założy i np złowionego przez siebie okonia nie zdejmie to uparła się i od dwóch lat jest już pełnoprawnym członkiem PZW z kartą wędkarską w dłoni. Takie rodzinne lub w dobrym towarzystwie wypady nad wodę to zawsze niezapomniane chwile ! Gratuluję tych pięknych okazów ! Pozdrawiam i duże ***** zostawiam ! (2013-08-22 18:13)
marek-debickimarek-debicki
0
Kolego Pawle!! Powinniście zachwalać wędkarsko Lublin i jego przepiękne okolice. Moim marzenie jest wyprawa nad niesamowitą rzekę Wieprz. Rzekę mojego dzieciństwa. (2013-08-22 21:09)

skomentuj ten artykuł